Historia Cyberpunk 2077 - jak powstać z kolan


zubal22 @ 11:30 12.12.2023
Filip "zubal22" Sudoł
Burza psia krew.

Od premiery Cyberpunka 2077 minęło już nieco czasu i jeśli popatrzymy na stan gry w momencie jej wydania, to aż ciężko byłoby uwierzyć jak długą drogę produkcja przeszła. Obecnie mamy bowiem do czynienia z produktem o półkę lepszym niż miało to miejsce jeszcze 3 lata temu.

Aż ciężko w to uwierzyć, ale od debiutu Cyberpunk 2077 minęły już 3 lata! Szmat czasu, który nie został na szczęście przez CD Projekt RED zmarnowany. Deweloperzy zdążyli wprowadzić do swojego dzieła masę patchy poprawiających stabilność i usuwających bugi, aktualizacje dodające tony usprawnień i zawartości, znakomite Phantom Liberty, które opowiada historię lepszą od tej z podstawki, czy w końcu najnowszy update 2.1, który dodaje metro (w końcu!), spotkania z NPC-ami oraz poprawki w walkach z bossami - po więcej konkretów zapraszam tutaj.

Z okazji 3. rocznicy bytności Cyberpunka na rynku uznałem, że dobrym pomysłem byłoby przyjrzenie się kazusowi tej produkcji i przeanalizowanie tego jak tytuł zmienił się na przestrzeni ostatnich lat. Jak to jest, że z gry powszechnie (swego czasu zresztą słusznie) krytykowanej, stała się ona na nowo popularną i uznawaną za prawdziwie dobrze zrealizowaną? Zerknijmy na drogę jaką przeszło ze swym dziełem CDPR.

Zapowiedzi i oczekiwania


Pierwszy teaser ukazujący Cyberpunka 2077 pojawił się jeszcze w roku 2013. Tak naprawdę niewiele można było z niego wywnioskować, poza tym, że CD Projekt Red bierze się za stworzenie gry opartej o system papierowego RPG-a autorstwa Mike’a Pondsmitha – Cyberpunk 2020. Współpraca oficjalnie została ogłoszona w maju 2012 roku, a chociaż wspomniana już pierwsza oficjalna zapowiedź całego projektu ukazała się rok później, na konkrety musieliśmy jeszcze poczekać. I to dosyć długo, bo aż 5 lat.

Nie ma w tym jednak niczego dziwnego, bo Redzi w tym czasie wydali przecież jeszcze swoje magnum opus, Wiedźmina 3: Dziki Gon, a także duże dodatki fabularne do tegoż: Serca z Kamienia oraz Krew i Wino. Rewelacyjne oceny prasowe, olbrzymia liczba pochwał od graczy oraz świetne wyniki sprzedaży sprawiły wówczas, że deweloperzy byli na fali. Wszyscy wręcz nie mogli doczekać się kolejnego dzieła CD Projektu. Toteż przez następne parę lat mogliśmy obserwować prężne działanie machiny marketingowej polskiej firmy, która rozbudziła oczekiwania graczy na całym świecie.

Reklamę Cyberpunk 2077 miał naprawdę niebanalną. Świetne pierwsze zwiastuny z 2018 roku prezentowały miasto i gameplay, które wyglądały wręcz obłędnie. W 2019 z kolei dostaliśmy legendarnego już Keanu “Breathtaking” Reevesa podczas pokazu gry na E3, co wywołało prawdziwą ekstazę wśród oczekujących na produkcję fanów. Rok 2020 przyniósł natomiast masę nowych filmów z CP2077 - chociażby słynną serię Night City Wire, kolejne zajawki z Keanu oraz głośne współprace z różnymi twórcami, streamerami czy markami. Do tego były też dwie daty premiery, które jednak przesuwano w celu dopracowania dzieła, aż w końcu stanęło na 10 grudnia. Tego dnia Internet implodował.

Debiut i falstart (past geny, bugi i braki zawartości)


Implodował, i to całkiem dosłownie. Zainteresowanie Cyberpunkiem było tak duże, że w momencie jego premiery serwery Steama miały problem z ogarnięciem co się dzieje, wskutek czego wiele osób nie było w stanie tytułu nawet ściągnąć. Bardzo dobre wyniki CP2077 osiągał także na platformach streamingowych jak Twitch, gdzie cieszył się olbrzymią popularnością. Dodać do tego wyniki sprzedaży - same preordery sprzedały się w liczbie 8 mln egzemplarzy na wszystkich platformach - i śmiało można rzec, że sukces był już wtedy spektakularny. Ale czy zasłużony?

Tutaj zdania są podzielone. Jeśli na premierę mieliście solidnego PC-ta oraz dysk SSD, to grać się dało całkiem nieźle, chociaż liczba błędów, które wręcz uniemożliwiały dalszy postęp w grze była widoczna gołym okiem. I mowa tu o kompie, który spełniał te 3 lata temu wymagania zalecane. Pomyślcie więc tylko, jak źle musiało być na konsolach ubiegłej generacji – PS4 i Xboxie One? Sprzęt podstarzały pod każdym względem, wydajność w nim nie wychodziła powyżej 20 klatek na sekundę, bugów i problemów z doczytywaniem tekstur oraz obiektów było co nie miara – dysk HDD robi swoje jak widać - no i oczywiście sam Cyberpunk crashował co chwilę do ekranu głównego, lub całkowicie zawieszał konsolę. Tragedia, jednym słowem.

Na CDPR spadła wówczas fala krytyki za tak przygotowany port konsolowy, bo chociaż wielu pewnie obawiało się o jakość tego tytułu na PS4 i XOne, to można było mieć nadzieję, że jak twórcy wydają coś na te urządzenia, to zrobią to dobrze, prawda? Rzeczywistość była zgoła inna i nie dziwi fakt, że recenzenci nawet nie otrzymali tych wersji przed premierą do oceny. Dla porównania bowiem - w serwisie Metacritic Cyberpunk 2077 na PC ma ocenę 86/100, naprawdę dobrze, szczególnie biorąc pod uwagę liczbę błędów z jaką wersja ta się ukazała. A jak wyszły edycje konsolowe? XOne – 61/100, zaś PS4 – 57/100. Czy posiadacze pastgenów grali wówczas w inną grę? W pewnym sensie tak. W grę, która nigdy nie powinna nawet do nich trafić. Efektem tak mocnego wyjścia było z kolei wycofania przez Redów swego dzieła ze sklepów PlayStation oraz Xboxa.

Nie zapominajmy jednak, że również wersja na PC nie była idealna, bo zawartości, możliwości interakcji czy w ogóle pretekstu do dobrej zabawy w Night City na długie godziny, po prostu nie było. Redzi naobiecywali masę ścieżek jakie możemy obrać, wyborów i niewyobrażalnej regrywalności. Sam wybór klasy początkowej, miał mieć wpływ na przebieg historii. Szybko okazało się, że zmian przy kolejnych podejściach jest niewiele, fabuła wcale tak nie zachwyca, metra nie ma w ogóle mimo zapowiedzi, max tac pojawia się tylko na początku historii, a później wszyscy biorą urlop, bo nigdy się nie widzimy ich więcej, a fabuła? Do 20h jeśli przyciśniecie lub jakieś 40-50h jeśli chcecie jeszcze zrobić wszystkie najciekawsze zadania poboczne, które mają zresztą wpływ na zakończenie. Nie twierdzę co prawda, że produkt końcowy był zły w ogóle, ale że był inny od tego, co nam obiecano. Wybrakowany. CDPR przedstawiał zupełnie inny obraz gry w zapowiedziach, zaś na premierę wydano coś, co wyglądało jak tytuł z wczesnego dostępu, do którego reszta elementów być może pojawi się w kolejnych patchach i aktualizacjach.

Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosMaterdea   @   16:29, 13.12.2023
Drugiego takiego kredytu zaufania CD Projekt RED może już nie dostać.
0 kudosBarbarella.   @   18:23, 13.12.2023
Cytat: Materdea
Drugiego takiego kredytu zaufania CD Projekt RED może już nie dostać.

U mnie mają jeszcze kredyt niewykorzystany bo dopiero zamierzam kupić, wszystko co złe ominęłam, może na Gwiazdkę sprawię sobie prezent i będę spijać samą śmietankę. Szczęśliwy
0 kudosfebra1976   @   19:57, 13.12.2023
Znak czasu. Gry grywalne lub prawdziwie ukończone pół roku, rok po premierze. A rynek i obroty coraz większe.
1 kudosBarbarella.   @   20:08, 13.12.2023
Bo to Februś, taka nowa świecka tradycja się narodziła. . Zadziorny
"Tylko ten się nie nabierze
kto kupi grę rok po premierze". Szczęśliwy