Metal Gear Solid V: The Phantom Pain (PS4)

ObserwujMam (18)Gram (11)Ukończone (4)Kupię (4)

Recenzja gry Metal Gear Solid V: The Phantom Pain (PS4)


@ 09.09.2015, 16:11
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!

Wiosną zeszłego roku miałem przyjemność zagrać w prolog piątej części serii Metal Gear Solid. Choć bawiłem się całkiem nieźle, uczciwie przyznaję, że Ground Zeroes – bo o nim mowa – nie było objawieniem sandboxowym, na jakie czekałem.

Wiosną zeszłego roku miałem przyjemność zagrać w prolog piątej części serii Metal Gear Solid. Choć bawiłem się całkiem nieźle, uczciwie przyznaję, że Ground Zeroes – bo o nim mowa – nie było objawieniem sandboxowym, na jakie czekałem. Mimo to z niecierpliwością wypatrywałem debiutu The Phantom Pain, licząc na to, że być może „pełnowymiarowa” piątka mnie oczaruje. Pod wieloma względami się to udało, ale do ideału jednak nieco brakuje.



Akcja The Phantom Pain rozpoczyna się 9 lat po wydarzeniach ukazanych w Gound Zeroes. Gra ma swój własny prolog, w którym poznajemy sterowanie i otrzymujemy pierwsze informacje na temat tego, co działo się na świecie, gdy my sami byliśmy w śpiączce. Niestety nie jest wesoło. Z jakiegoś powodu cały świat chce nas zabić. Co krok jakiś wariat, czy najemnik, a w związku z tym wypada znaleźć jakikolwiek sposób obrony. W tym celu Snake musi zgromadzić swoich wieloletnich kompanów, a następnie zbudować własną armię. Pierwszy krok to odzyskanie Millera. Ruszamy więc do Afganistanu, gdzie otrzymujemy garść wskazówek i przystępujemy do działania.

Produkcja od początku zapowiadana była jako tytuł, w którym słowo swoboda nabierze zupełnie nowego znaczenia. Części poprzednie, choć także oferowały pewną dowolność w realizacji narzuconych grającemu celów, były mocno oskryptowane, a fabuła i długie przerywniki filmowe grały pierwsze skrzypce. „Piątka” jest pod tym względem zupełnie inna. Zaraz po wstępie wrzucani jesteśmy bowiem na w pełni otwartą mapę i od tej pory decydować o wszystkim musimy samodzielnie.

Poszczególne elementy gry zostały przygotowane w taki sposób, aby wspierać mechanikę rozgrywki. Przede wszystkim mamy więc progresję dnia i nocy, mocno zmieniającą warunki na polu bitwy. W nocy zdecydowanie łatwiej się jest przekradać i stosować taktyki dywersyjne, w dzień natomiast trudno jest przemknąć niepostrzeżenie, ale z drugiej strony, snajperka okazuje się wyśmienitym narzędziem perswazji, ułatwiającym nawigowanie po terenie wroga.

Poruszanie się usprawnia lornetka, z pomocą której jesteśmy w stanie namierzać przeciwników, zaznaczać ważne miejsca w terenie i samodzielnie określać sobie cele. Dla przykładu, wkraczając na mapę Afganistanu dowiadujemy się o tym, że dotrzeć musimy do takiej, czy innej wioski, ale na mapie nie pojawiają się z automatu specjalne znaczniki, jak to np. miało miejsce w Wiedźminie 3. Prawie wszystkie punkty nawigacyjne musimy nanieść samodzielnie, a następnie na własną rękę dotrzeć do miejsca docelowego.

Po dobrnięciu do lokalizacji, w której do wykonania mamy jakieś zadanie, rozpoczyna się prawdziwa batalia dylematów. Musimy zdecydować czy chcemy wejść do bazy po cichu, czy może wpaść do środka i zrobić totalną zadymę. Co ciekawe, taktykę zmieniać można w miarę postępów. Chodzi o to, że przejścia pomiędzy jedną, a drugą metodą realizacji misji nie są tak bolesne, jak było to wcześniej. Wykrycie wiąże się oczywiście z groźnymi konsekwencjami, ale deweloperzy oddają w nasze ręce mechanizm nazwany „reflex time”, w ramach którego, gdy zostaniemy zauważeni, mamy kilka sekund na to, aby zareagować, ubijając oponenta. Szybki headshot jest w stanie uratować powodzenie całego przedsięwzięcia. Szczególnie jeśli cenicie sobie ciszę i spokój.

Metal Gear Solid V: The Phantom Pain (PS4)

Realizacja misji to niejako zabawa klockami. Wszystkie elementy The Phantom Pain zostały bowiem skonstruowane tak, aby się wzajemnie zazębiać. O progresji dnia i nocy już pisałem. A co powiecie na to, że deszcz maskuje nasze kroki, umożliwiając łatwiejsze pomykanie za plecami bandziorów? Co myślicie o tym, że strażnicy mają swoje zmiany, a podczas wymiany warty jest krótkie okienko, ułatwiające infiltrację? Co sądzicie o możliwości położenia się na boku konia, celem uniknięcia oponentów na pobliskiej wieżyczce? A może fajnie byłoby zniszczyć pobliski most? Pamiętajcie jednak, że inna droga prowadząca przez wąwóz jest w stanie istotnie wydłużyć spacer. Podobnych smaczków jest naprawdę całe mnóstwo, a wszystko działa perfekcyjnie, umożliwiając grającemu samodzielne określanie sposobu przechodzenia każdego zadania. Trzeba samodzielnie zdecydować o tym, jak uwolnić więźniów, zlikwidować wyznaczony cel czy przechwycić ekwipunek, a to jedynie garstka problemów, z jakimi musisz się zmierzyć.


Screeny z Metal Gear Solid V: The Phantom Pain (PS4)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosSzajch   @   16:53, 09.09.2015
Mam Big pytanie - mówiąc "fabuła gorsza, niż poprzednie części" - masz na myśli <patrz spoiler>.

spoiler
Big Medic?
0 kudosbigboy177   @   18:24, 09.09.2015
Cytat: Szajch
Mam Big pytanie - mówiąc "fabuła gorsza, niż poprzednie części" - masz na myśli <patrz spoiler>.


Niet. To że jest bardziej rozczłonkowana. Widać, że większy nacisk położyli na gameplay, a mniejszy na historię. Nie ma tylu przerywników, długaśnych scen, rozmów itd. jest tego zdecydowanie mniej, a przez to fabularnie jest nieco słabiej, w moim odczuciu.
0 kudosSzajch   @   18:42, 09.09.2015
A jak oceniasz ten "plot twist", przez który ludzie na MGS Reddit popełniają masowe samobójstwa?
0 kudosMaterdea   @   20:13, 09.09.2015
Cytat: Szajch
A jak oceniasz ten "plot twist", przez który ludzie na MGS Reddit popełniają masowe samobójstwa?
Skoro są to masowe samobójstwa, a nie ucinanie głów przez ISIS, to twist jest - prawdopodobnie - doskonały.
0 kudosIgI123   @   21:31, 09.09.2015
Kurde, myślę coby się nie zaopatrzyć z powrotem w PSX i przejść wszystkie MGS'y jeden po drugim. Coś musi być w tej serii, a Phantom Pain wygląda bardzo dobrze. Jednak przeraża mnie myśl o oglądaniu godzinnych cutscenek...
0 kudosPietek=)   @   18:27, 12.09.2015
Cytat: IgI123
Kurde, myślę coby się nie zaopatrzyć z powrotem w PSX i przejść wszystkie MGS'y jeden po drugim. Coś musi być w tej serii, a Phantom Pain wygląda bardzo dobrze. Jednak przeraża mnie myśl o oglądaniu godzinnych cutscenek...


Nie ma w Metal'ach godzinnych cutscenek. Pierwszą część i drugą przechodzi się bez dłużyzn zaś w Snake Eater zaczyna się telenowela. Osobiście utknąłem na części 3.
Phantom Pain kiedyś może obadam ale najpierw trzeba dokończyć Snake Eater'a.
0 kudosfebra1976   @   20:19, 12.09.2015
Tyle że zdaniem wielu łącznie ze mną, Snake Eater jest najlepszą odsłoną serii. O piątce się jeszcze nie wypowiem ale zapewnie zagotuję moją PS3 tym cudem i się okaże co lepsze, piaskownica czy telenowela Szczęśliwy
0 kudosLucas-AT   @   02:18, 13.09.2015
Snake Eater to gra milenium, ale czuję, że piątka wchłonie mnie równie mocno. Gra idealnie trafia w mój gust, swobodą skradania, eliminowaniem po cichu, eksploracją baz i japońskim duchem rozgrywki.
Dodaj Odpowiedź