Battlefield: Bad Company 3 powstanie, jeśli twórcy zrozumieją fenomen poprzednika

Wielu graczy uważa, że Bad Company 2 było jedną z najlepszych gier z serii Battlefield. Nic zatem dziwnego, że ciągle powraca do nas temat Battlefield: Bad Company 3 - kontynuacji, na którą liczą miliony, a która być może niedługo nadejdzie.

@ 24.06.2014, 12:57
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!
pc, ps3, xbox 360, ps4, xbox one


Wielu graczy uważa, że Bad Company 2 było jedną z najlepszych gier z serii Battlefield. Nic zatem dziwnego, że ciągle powraca do nas temat Battlefield: Bad Company 3 - kontynuacji, na którą liczą miliony, a która być może niedługo nadejdzie. Wnioski takie wysnuć można z wypowiedzi szefa DICE.

Karl-Magnus Troedsson rozmawiał z ekipą zagranicznego Eurogamera, a podczas wywiadu podjął on temat Battlefield: Bad Company 3. Gracze liczyli bowiem, że na E3 deweloper zapowie właśnie trzecią część tej fantastycznej serii, a mimo to, ku zaskoczeniu wszystkich wyczekujących, ujawniono Battlefield Hardline, spinoff, podejmujący tematykę gliniarzy i rabusiów.

"Słyszymy i widzimy komentarze. Niektórzy ludzie mówili: dlaczego budujecie Hardline? Powinniście budować Bad Company 3 zamiast tego", powiedział Troedsson, a następnie zaczął swoje wywody na temat tego, że wciąż nie rozumie co wyjątkowego posiada Bad Company, dlaczego ta seria tak bardzo przypadła ludziom do gustu.

"Jest jedna rzecz, której nie możemy zrozumieć w przypadku Bad Company, coś co spędza nam sen z powiek: co konkretnie podobało się ludziom w Bad Company?"

Deweloperzy mają oczywiście kilka pomysłów, ale nie wiedzą, które rzeczy najbardziej przemawiały do grających.


"Niektórzy mówią, że sterowanie w multiplayerze było szybsze i bardziej bezpośrednie. Niektórzy lubili tryb singlowy, postaci oraz humor. Ludziom podobało się wiele różnych rzeczy. Dochodzimy do momentu, kiedy zastanawiamy się co wrzucić do ewentualnej kontynuacji Bad Company".

"To przerażające wrócić i próbować zrobić na nowo ulubiony produkt fanów, kiedy nikt tak naprawdę nie jest w stanie określić co ludziom się podobało. Powrót do postaci i stworzenie świetnego singla, pewnie, to mogę zrozumieć. Ale ludzie mówią, że multiplayer w Bad Company 2 był najlepszym, jaki kiedykolwiek zrobiliśmy. W porządku, ale dlaczego. Ludzie nie mogą nam tego wyjaśnić, co nam sprawia problemy. Trudno zrobić coś w ten sposób. Czy możemy to zrobić? Oczywiście. Mamy swoje teorie, jeśli chodzi o multiplayer".

Troedsson kończył wywiad nakazując graczom "poczekać i przekonać się". Marka Bad Company jest dla DICE bardzo ważna, a zatem wcześniej, czy później, kontynuacji należy się spodziewać. Twórcy muszą mieć najpierw jednak solidny pomysł na takową.

"Wszystko ogranicza się do tego, czy ludzie naprawdę tego chcą i czy ekipa będzie w stanie to przygotować, wtedy pewnie, że tak".

Chcielibyście dostać Battlefield: Bad Company 3? Podobały Wam się poprzednie części tej serii? Jeśli tak, to może jesteście w stanie napisać dlaczego. Chętnie poczytamy Wasze komentarze poniżej.

Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosIgI123   @   14:16, 24.06.2014
Mnie tam i BF3 i BC2 znudził w multi równie szybko. W obu tych grach kampania była również średnia, chociaż humor grę z Pazurą nieco ratował. Żadnego Battlefielda już kupować nie zamierzam, chyba że recenzenci i gracze będą opiewać zajefajność trybu single.
0 kudosFox46   @   14:17, 24.06.2014
I ciężko będą mieli stworzyć coś nie przypominającego Battlefielda, czy MOHA. Musieli by użyć tego samego efektu co w Bad Company 1 i 2. Klimat ciężko jest przywrócić, bo nawet taki Hardline z samej gry mocno przypomina Battlefielda 3,4
0 kudosguy_fawkes   @   14:58, 24.06.2014
Nie jestem zwolennikiem multiplayera, ale szczerze mówiąc lepiej grało mi się w multi BF3, niż BC2. Chętnie zobaczyłbym jednak "trójkę", bo singiel BC2 przynajmniej nie był tak mało interesujący i bezpłciowy, co chociażby ten w BF3. Niby też nic wielkiego, ale humor zdecydowanie go ratował.