Najlepsze gry 2018 roku okiem Materdei


Materdea @ 08:58 02.01.2019
Mateusz "Materdea" Trochonowicz
Kofeiniarz, kokainiarz, kodeiniarz. Kontakt: m.trochonowicz@miastogier.pl

2018 dobiegł końca, czas zatem rozliczyć się z nim doszczętnie! Przed Wami pięć najlepszych - moim zdaniem - gier minionych 12 miesięcy!

Rok 2018 odchodzi w zapomnienie. Zresztą jak co roku. Znaczy nie co roku 2018, ale rok co roku… W każdym razie zamykamy 12 minionych miesięcy, więc zgodnie z tradycją wypadałoby podsumować osobiste osiągnięcia w koronnej dziedzinie, a więc graniu. Moje top 5 produkcji 2018 roku może niektórych zdziwić, ale są to tytuły, które przede wszystkim mnie urzekły. Tak po ludzku. Odróżniają się oprawą artystyczną, pomysłem na rozgrywkę czy po prostu jakimiś założeniami. A to lubię w grach wideo (oczywiście lubię jak każdy porządnego sandboksa czy odkrywanie historycznych ciekawostek z Assassin’s Creed!).


A Way Out

Od A Way Out zaczynam, bo idziemy alfabetycznie (a przynajmniej ja). Niezależne dzieło studia Hazelight to swoista perełka w gąszczu tegorocznych premier, z uwagi nie tylko na niesamowicie filmowy charakter (jeżeli nazywaliście gry Telltale filmowymi, teraz musicie zmienić wyznacznik), ale przede wszystkim na konieczność znalezienia kompana do wspólnej zabawy. Jeśli go nie mamy, wtedy nawet nie uruchomimy intra.

Historia duetu więźniów poznających się za jego murami i planujących ucieczkę z niego intryguje od samego początku, pod koniec napędzając bardzo ciekawego twista fabularnego i wyjaśniającego kilka niedopowiadanych na przestrzeni kilkugodzinnej opowieści wątków.


Below

Na Below czekałem grube pięć lat. W 2013 roku, kiedy – podobnie jak wyżej – niezależne studio Capybara Games zapowiedziało swojego „rogalika” (to zdrobnienie od gatunku roguelike), liczyłem na rychłą premierę. Okazuje się, że srogo się przeliczyłem.

Finalnie jednak jestem zadowolony, że deweloperzy nie dali się zwieść szybkiemu zyskowi, wydając niedopracowanego bubla. Mimo iż dłubano nad projektem stosunkowo długo, dostajemy tytuł doskonale przygotowany, oferujący mnogość różnorodnych poziomów oraz przeciwników, a także naprawdę intrygującą jak na ten gatunek warstwę fabularną. Oprócz tego w Below cieszy wszechobecny minimalizm oraz melancholijny klimat. Powiedziałbym wręcz, iż są artystycznie wspaniałe! Oglądamy skromniutkie intro, by za chwilę wylądować na plaży i rozpoczynamy eksplorację – bez mapy, kompasu, listy zadań.

Tytuł ten oprócz cech reprezentatywnych dla gatunku roguelike, jak losowo rozmieszczeni przeciwnicy, surowce, crafting, badanie podziemi, ma też coś, co w wielu grach dostępne jest dopiero jako najwyższy poziom trudności – permanentną śmierć! Kiedy zginiemy, cały nasz dobytek zostaje w miejscu zgonu, my zaś rozpoczynamy identyczny cykl życia jak na samym początku.


Fe

Fe to kolejna, bo po Below, artystyczna perełka. Choć tutaj przygnębiający nastrój i minimalizm zamieniają się w kolorowy, baśniowy wręcz, świat, atakujący gracza feerią barw od samego początku, to jest równie urzekający jak i w poprzedniczce.

Studio Zonik Games we współpracy z firmą Electronic Arts wykreowało opowieść o lisopodobnej istocie, która komunikuje się z kompletnie wymyślonym otoczeniem poprzez różne dźwięki – narracja z kolei prowadzona jest za pomocą oczywiście zachowań poszczególnych zwierząt oraz odpowiednio dobieranej muzyce. W fabule postanowiono zaprezentować, w jaki sposób funkcjonuje świat. Ile zależności panuje pomiędzy wszystkimi jego mieszkańcami, a delikatny balans w każdej chwili może się załamać.

W Fe nie o tyle sama treść porywa, co sposób jej przedstawienia. Tutaj góruje forma i nie ma w tym żadnej ujmy, bo w sposób jaki to robi, jest godny każdej pochwały – w tym wymienienie gry w prywatnej „topce” najciekawszych minionego, 2018 roku.


Frostpunk

Frostpunk to idealna gra na jeden raz. Choć zdanie to można traktować jako ujmę, to nie u mnie – po prostu spójna historia, dająca pokaz swoich umiejętności na przestrzeni tych kilku scenariuszy pozwala w stu procentach wykorzystać swój potencjał. I jest to jak najbardziej na plus.

Z dziełem Polaków ze studia 11 bit nie miałem żadnych rozczarowań – otrzymałem to, czego od początku się spodziewałem. Mam zatem kilka pomysłów z This War of Mine, nową, równie tragiczną jak w wymienionej produkcji otoczkę (wszechogarniający mróz wyniszczający społeczność), wybory moralne i trudne decyzje, a także wciągającą rozgrywkę.


Forza Horizon 4

Choć fanem gier o tematyce wyścigowej nie jestem, to Forza Horizon ma w sobie dużo z rzeczy, które kocham najbardziej – różnorodność, przystępność, a także pazur. W tym spin-offie dużego cyklu Forza Motorsport przecinają się ścieżki klasycznej symulacji ze zręcznościowymi wybrykami na off-roadach, kicz z wdziękiem i elegancją, taniość z przepychem. Tutaj na jednej drodze mają szanse spotkać się Aston Martin DB9 z terenowym suvem lub innym, o wiele starszym przedstawicielem.

Jednak nie to moim zdaniem zadecydowało o tym, by Forza Horizon 4 trafiła do tego podsumowania. Osobiście nad to wszystko stawiam brytyjski klimat oraz cykliczne zmiany pór roku! Studio Playground Games trafiło w dziesiątkę osadzając akcję gry w angielskim miasteczku, urzekającym niezwykłymi krajobrazami, wzbogacając wszystko czterema różnymi klimatami (jesień wygrywa!).

O zróżnicowaniu tras, typów wyścigów, aut nawet nie będę wspominał.


We Happy Few

OK, rozumiem, że We Happy Few ma bardzo mieszane recenzje – sam zresztą pojechałem po grze jak po łysej kobyle. Ale z sentymentu do niektórych klimatów i niektórych gier nie mogłem nie uwzględnić tego potworka we własnym podsumowaniu. Dlaczego?

Przede wszystkim setting – doceniam (ale nie w recenzji, kiedy trzeba w miarę jasno i klarownie pokazać i dla niego ocenić tytuł jako całość) producentów stawiających na nieszablonowość. A studio Compulsion Games tak właśnie zrobiło. Od pierwszych zapowiedzi lansując uwielbiany przeze mnie, alternatywny klimat lat 60. ubiegłego stulecia, będącego czymś na modłę umiłowanej serii BioShock.

I mimo iż po drodze projekt rozjechał się z realiami, finalnie będąc typowym średniakiem o mechanizmach zbliżonych do skradanki a’la Dishonored czy przygodowej gry akcji z pierwszoosobową kamerą jaki na rynku wiele, to nie mogłem nie docenić realiów, nad którymi rozpuszczam się zawsze, gdy tylko zobaczę ich chociażby skrawek.

Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
1 kudosshuwar   @   10:01, 02.01.2019
Nooo... Materdea zainspirował do przyjrzenia się niszowym pozycją. Intryguje mnie to Below.
0 kudostinyLiza   @   12:48, 02.01.2019
Ciekawe zestawienie Uśmiech Z wymienionych Fe bardzo bym chciała zobaczyć. No i mimo wszystko We Happy Few też.
1 kudosTheCerbis   @   13:21, 02.01.2019
Mnie najbardziej interesowały A Way Out, Fe oraz We Happy Few również. Szkoda, że to ostatnie nie wyszło tak jak miało, ale jeśli będzie dobra przecena to bym sprawdził. Twórcy i tak poprawiają grę, jakieś DLC planują, więc może za jakiś dłuższy czas będzie to bardziej kompletne doświadczenie.
0 kudosSavatin   @   05:00, 04.01.2019
Nawet nie wiedziałem o "A Way Out" a teraz muszę to mieć Uśmiech
0 kudosHighline   @   13:36, 13.01.2019
Rok odchodzi w zapomnienie , no to współczuje.. a pamiętasz chociaż czy byłeś kiedyś za granicą? Ja życze wszystkim wszystkiego najlepszego. Większość wymienionych tutaj gier z pewnością jeszcze wypróbuje bo widziałem z dziesięć lepszych dla siebie zestawień, pozdro dla kumatych Uśmiech
Dodaj Odpowiedź