Scarlet Nexus (XBOX X/S)

ObserwujMam (1)Gram (0)Ukończone (0)Kupię (0)

Scarlet Nexus (XBOX X/S) - recenzja gry


@ 09.07.2021, 14:25
Mateusz "Materdea" Trochonowicz
Wielbiciel literatury przez małe p, gier przez duże G, a także muzyki (tu już bez wyróżnień). Do tego klasyczna męska elegancja, savouir-vivre i szeroko pojęta estetyka.

Scarlet Nexus to najnowszy jRPG, który dość mocno promowany był również wśród tzw. "zachodnich graczy". Zatem jeden postanowił się zmierzyć z tematem tego azjatyckiego cRPG-a. Bandai Namco Entertainment wyraźnie chciało, żeby tytuł nie odstraszał dziwnościami - i to deweloperom się chyba udało.

Przez cały czas żyłem w przeświadczeniu, że aby móc czerpać pełnię satysfakcji z japońskich cRPG-ów trzeba być wkręconym w ichniejszą kulturę, mieć z Azją cokolwiek wspólnego. Może nie być weteranem serii Final Fantasy, ale przynajmniej (chociaż wybiórczo) kojarzyć najbardziej epokowe / najciekawsze dzieła tamtejszej branży gier wideo. Do czasu Scarlet Nexus, które trafiło do mnie celem sprawdzenia całkiem przypadkiem. No, może nie tak przypadkiem. Niemniej jednak podeszliśmy do tematu nieco inaczej, pozwalając laikowi (czytaj: mi) na wzięcie jRPG-a i próbę zmierzenia się z niewygodnym tematem. Niniejsze wrażenia oraz ogólną konkluzję traktujcie z dużym przymrużeniem oka, niekoniecznie oddającą jakość gry od Namco Bandai Entertainment na tle szeroko pojętej "japońszczyzny"!

Bez ogródek powiem, że Scarlet Nexus to moje pierwsze spotkanie tej charakterystycznej odmiany gatunku computer role playing games. Całe życie operowałem na wartościach oferowanych mi przez zachodnie fantasy i tenże świat cRPG-ów, który zresztą czasami dawał prawdziwe perełki (jak Dragon Age: Początek czy absolutnie klasyczną serię Baldur’s Gate), a czasami wręcz odwrotnie. Tak czy siak z czystą głową podszedłem do tytułu Bandai Namco Entertainment - i pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to naprawdę dobrze wyglądająca brainpunkowa stylistyka oraz intrygująca od samego początku fabuła.

Wizja artystyczna jest niesamowicie spójna i wygląda bardzo efektownie. Trafiamy do otoczenia, gdzie futuryzm widać na każdym kroku. Bohaterowie noszą dziwne stroje mogące być jednocześnie hubem dla zewnętrznych urządzeń do np. poprawiania danych umiejętności, wymieniają się mailami pisząc je myślami, a ulice pozbawione są fizycznych banerów, reklam czy nawet sygnalizacji świetlnych - wszystko zastąpiły hologramy.

Choć scenariusz w Scarlet Nexus rozkręca się stosunkowo powoli, to później w bardzo ciekawy sposób przyspiesza i nie puszcza do samego finału. Tło jest następujące: jako członek elitarnej formacji OSF  - Other Suppression Force - stajemy się odpowiedzialni za mieszkańców jednej z azjatyckich metropolii. Tytułowi Inni to dziwne istoty atakujące ludzi i wyjadające ich mózgi. Świat w tym czasie jest zdewastowany (prawdopodobnie jakimś rodzajem kataklizmu), a procent populacji nosi w sobie swego rodzaju nadnaturalne moce - jak np. psychokineza (tylko do sześcianu). I ci wyjątkowi mieszkańcy wchodzą w skład państwowej komórki ochraniającej ludność cywilną przed zagrożeniem wynikającym z ataków tych dziwnych stworów.


Screeny z Scarlet Nexus (XBOX X/S)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?