Prince of Persia (X360)

ObserwujMam (41)Gram (17)Ukończone (17)Kupię (7)

Recenzja gry Prince of Persia (X360)


@ 28.12.2008, 00:00
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!

Kiedy po wielu latach, firma Ubisoft postanowiła odżywić zapomnianą przez wielu graczy serię Prince of Persia, byłem pełen obaw. Zabiegi tego typu, w wielu wypadkach kończą się śmiercią pacjenta, lub przynajmniej kalectwem, którego późniejsza rehabilitacja jest niezwykle trudnym procesem.

Kiedy po wielu latach, firma Ubisoft postanowiła odżywić zapomnianą przez wielu graczy serię Prince of Persia, byłem pełen obaw. Zabiegi tego typu, w wielu wypadkach kończą się śmiercią pacjenta, lub przynajmniej kalectwem, którego późniejsza rehabilitacja jest niezwykle trudnym procesem. Na szczęście, nowy Książe okazał się strzałem w dziesiątkę, a Piaski Czasu do dnia dzisiejszego szczycą się tytułem jednej z najlepszych gier akcji w historii wirtualnej rozrywki. Jako, że wszystkie części nowej trylogii były udanymi grami, z niecierpliwością czekałem dnia, kiedy Prince of Persia pojawi się na konsolach obecnej generacji. Połączenie nowoczesnego silnika graficznego, sprawdzonej mechaniki rozgrywki, szczypty usprawnień oraz świeżego wątku fabularnego mogło dać tylko jeden rezultat – hit!

Mijały kolejne miesiące, a z firmy Ubisoft zaczęły wreszcie napływać szczegóły na temat kolejnego Prince of Persia. Początkowo bardzo sceptycznie podszedłem do tematu, deweloper zdecydował się bowiem całkowicie odświeżyć image serii, wprowadzając nie tylko inny wygląd lecz również sposób prowadzenia rozgrywki. Niektóre elementy są bez wątpienia krokiem na przód, zrezygnowano jednak również z kilku czynników, będących – przynajmniej dla mnie – swego rodzaju wizytówką Księcia.



Fabuła Prince of Persia – jak to zwykle bywa – traktuje o walce dobra ze złem. Głównego bohatera poznajemy podczas wędrówki po pustyni, przerwanej nagle przez potężną burzę piaskową. Nasz heros w poszukiwaniu zaginionego osła idzie na oślep do przodu i w pewnym momencie wpada do dziury w ziemi, lądując w tajemniczej i niezwykle pięknej krainie. Na dnie spotyka młodą kobietę o imieniu Elika. Od tej chwili ich losy zostają nierozerwalnie splecione, a celem sojuszu jest wygnanie okrutnego boga Ahriman’a i wyrównanie balansu pomiędzy dobrem i złem.

Podróż nie będzie łatwa. Książe i Elika muszą przemierzyć wiele różnych lokacji i w każdej z nich wygnać tzw. korupcję – zły byt, uwolniony wraz z Ahriman’em. Korupcja w grze przedstawiona jest w formie czarnej mazi, zalegającej na ścianach, podłogach i sufitach. Ogranicza ona znacząco nasze ruchy i sprawia, że świat jest ponury, mroczny i pozbawiony życia. Wątek fabularny podzielony został na 4 główne etapy, te natomiast składają się z sześciu pomniejszych fragmentów. W każdym z nich nasz duet musi znaleźć specjalne miejsce, nazwane „płodną ziemią” (ang. fertile ground) i pokonać obradującego tam bossa. Po osiągnięciu zwycięstwa, Elika jest w stanie wypędzić korupcję i sprawić, że w jego miejscu zaczną rosnąć kwiaty, latać motyle i świecić słońce. Transformacja to prawdziwie magiczny moment, który nie tylko wygląda fenomenalnie, lecz również w znaczącym stopniu wpływa na architekturę lokacji. Niedostępne wcześniej miejsca stają otworem, a wścibski Książe w każde z nich musi wsadzić nos. Drobnym minusem w tym wszystkim jest fakt, iż powyżej opisany proces musimy powtarzać dla każdej „płodnej ziemi”, po pewnym czasie może (ale nie musi) się to więc zrobić nieco nużące!

Po przywróceniu piękna danemu miejscu, pojawiają się w nim specjalne „zalążki światła” (ang. light seeds), których zbieranie stanowi jeden z najważniejszych elementów rozgrywki. Książe, wraz z Eliką muszą zgromadzić ich jak najwięcej, gdyż dzięki nim, piękna i tajemnicza dziewczyna zdobywa nowe umiejętności. W parze z nimi aktywują się rozrzucone po mapach płytki, umożliwiające skakanie na wielkie odległości, latanie oraz swobodne spacerowanie po pionowych powierzchniach. Płytek w sumie jest cztery rodzaje, aczkolwiek dwie z nich mają w zasadzie takie samo zadanie, różnią się jedynie animacją i rozmieszczeniem. Wygląda to tak, jakby deweloper chciał za wszelką obdarzyć Elikę czterema różnymi mocami, a na jedną z nich nie miał natomiast żadnego, sensownego pomysłu. Rozwiązanie nie jest na szczęście dokuczliwe, stanowi tylko dziwny niuans.


Screeny z Prince of Persia (X360)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?