Horizon II: Forbidden West (PS5)

ObserwujMam (3)Gram (0)Ukończone (1)Kupię (1)

Horizon II: Forbidden West (PS5) - recenzja gry


@ 16.02.2022, 21:46
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!

Horizon: Zero Dawn było wyśmienitą grą akcji. Cieszy zatem niemiłosiernie, że kontynuacja przygód Aloy jest jeszcze lepsza. Niełatwo znaleźć coś ewidentnie skopanego, a zalet nie brakuje. Jakich zalet? Tego dowiecie się z lektury naszej recenzji.

Duga odsłona serii Horizon będzie miała swoją premierę już niebawem. My gramy od jakiegoś czasu, a dzięki temu jesteśmy w stanie podzielić się spostrzeżeniami na temat przedsięwzięcia. Czy Guerrilla Games stworzyło solidną kontynuację? Czy nowa przygoda Aloy jest bardziej porywająca niż dotychczas? Czy mamy wreszcie grę, która pokazuje pełnię możliwości PlayStation 5? Na te oraz inne pytania postaramy się odpowiedzieć w niniejszej recenzji.

Horizon: Forbidden West to bezpośrednia kontynuacja wydarzeń, z którymi mieliśmy do czynienia w przypadku Zero Dawn. Mnie osobiście takie rozwiązanie odpowiada, wszak mamy do czynienia z sagą, która najpewniej zamknięta zostanie za sprawą trylogii, ale w takim podejściu do kreowania fabuły jest pewien problem. Twórcy musieli uznać, iż wiele wątków gracze pamiętają i będą w stanie zrozumieć nawiązania do nich. Osoby, które grały w „jedynkę” nie powinny mieć z tym większego problemu. Gracze, którzy nie mieli jednak styczności z pierwowzorem, mogą być przez pewien czas lekko skołowani. W takim przypadku polecam się zapoznać z jakimś skrótem fabularnym dotychczasowych wydarzeń, bo ten z Forbidden West niestety nie do końca spełnia oczekiwania.

Pomijając tę drobną niedogodność, scenariusz napisany na potrzeby „dwójki” jest naprawdę interesujący. Deweloperzy poszli na całość i popuścili wodzę fantazji, czego efektem jest bardziej rozbudowana opowieść. Niektóre jej aspekty są mocno zakręcone i mogą się wydawać niejasne, ale jestem przekonany, że po dogłębnym zbadaniu całego świata oraz przeanalizowaniu znajdujących się w nich informacji, wszystko można zrozumieć. Kwestia tego, ile czasu jesteśmy w stanie poświęcić na eksplorację oraz analizę. Bądźcie gotowi na to, że niewiele jest tu podane na tacy. Najczęściej trzeba się nieco wysilić, aby zdobyć strzępki informacji. Mi do wielu z nich nie udało się dotrzeć, mimo że trochę czasu w świecie gry spędziłem, a to tylko dobrze świadczy o bogactwie skarbów, jakie skrywa uniwersum.

Fabuła, jak wspomniałem, jest rozbudowana, zakręcona i angażująca. Jej poznawanie nie jest łatwym zadaniem. Przyjemnym, ale niełatwym. Wiele informacji, rozmaite szczegóły, ukryto nie tylko w świecie, ale również w dialogach z postaciami niezależnymi. Z tego względu warto angażować się we wszystko, co widzimy. Wręcz wypada podchodzić do napotkanych postaci i podejmować konwersacje. Najczęściej mają coś ciekawego do powiedzenia, a dialogi są naprawdę porządnie opracowane. Każda konwersacja jest jak scenka przerywnikowa. Kamera pracuje, postaci się poruszają. Nie ma już statycznych pogaduch znanych z pierwowzoru oraz wielu innych gier. Bardzo cieszy oczy postęp, jaki w tej kwestii poczynili twórcy.

Rozbudowana opowieść oznacza znacznie bardziej zróżnicowany świat. W pierwowzorze poruszaliśmy się w zasadzie po trzech biomach. Mieliśmy tereny zielone, pustynne oraz górzyste. Tym razem jest tego więcej. Świat jest większy - to skondensowane tereny Ameryki Północnej. Obszary, po których wędrujemy są bardziej porywające i ciekawiej zaprojektowane. Dzięki temu naprawdę nie sposób się nudzić. Do tego dochodzi jeszcze znacznie większa wertykalność miejscówek, a także rozmaite jaskinie, podziemia i wiele innych miejsc, skrywających rozliczne sekrety. Horizon: Forbidden West pozwala na większą swobodę niż „jedynka”.

Gdy porównujemy Horizon: Forbidden West z pierwowzorem, w większości przypadków łatwo dostrzec ewolucję tego, co mieliśmy wcześniej. Widać to w opowieści, widać w wirtualnym świecie, widać wreszcie również w umiejętnościach oraz wyposażeniu Aloy. Podobnie, jak w części pierwszej, główna bohaterka bezustannie musi się bronić. Może wybrać sposób w jaki chce eliminować napotkanych przeciwników – po cichu czy frontalnie – ale nie ma opcji, aby wszystkich pojedynków uniknęła. Często sięgamy po broń i cieszy, że także i w tym elemencie dostrzec można postępy.


Screeny z Horizon II: Forbidden West (PS5)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
3 kudosshuwar   @   06:58, 17.02.2022
Mi jedynka bardzo przypadła do gustu.
Z jej mankamentów wymieniłbym: średnie możliwości rozbudowy broni (runy, modyfikacje były mało spektakularne), włócznia, której crafting nie istniał, no i pancerz... chciałoby się go rozbudowywać, ulepszać, ale znalazłem w grze tylko jeden, który dawał mi satysfakcjonujący bonus, a do tego wyglądał najlepiej. Szybko go podrasowałem i już przy nim pozostałem. A szkoda, bo chciałoby się go z czasem wymieniać, zmieniając wygląd bohaterki, jednak parametry
innych "ubrań" dyskwalifikowały je.

Mam nadzieję, że w dwójce te mankamenty poprawiono.
1 kudoswojteklog   @   07:09, 17.02.2022
Juz sie nie moge doczekac zeby zagrac Szczęśliwy Zero Dawn i Frozen Wilds byly super, ciekawe czy tu tez bedzie jakis dodatek.
3 kudosDirian   @   10:48, 17.02.2022
Gra wygląda fenomenalnie, ale sorry Guerilla - Elden Ring ma u mnie pierwszeństwo Cool
1 kudosgacmen45   @   18:16, 18.02.2022
Trafia na listę do ogrania, nie mniej przeraża mnie nieco ogrom świata. Jedynka była pod tym względem idealna, nie za duża, nie z mała taka w sam raz 😁
1 kudosUxon   @   18:29, 19.02.2022
Cytat: shuwar
Mi jedynka bardzo przypadła do gustu.
Z jej mankamentów wymieniłbym: średnie możliwości rozbudowy broni (runy, modyfikacje były mało spektakularne), włócznia, której crafting nie istniał, no i pancerz... chciałoby się go rozbudowywać, ulepszać, ale znalazłem w grze tylko jeden, który dawał mi satysfakcjonujący bonus, a do tego wyglądał najlepiej. Szybko go podrasowałem i już przy nim pozostałem. A szkoda, bo chciałoby się go z czasem wymieniać, zmieniając wygląd bohaterki, jednak parametry
innych "ubrań" dyskwalifikowały je.
Jak dla mnie największymi mankamentami jedynki były płytkie postacie na czele z bezbarwną Aloy, sztampa w dialogach i wątkach pobocznych, niezbyt ciekawa i nieco monotonna eksploracja. Fantastyczne zaś było odkrywanie tajemnicy i historii tego intrygującego świata, i to było jedyne właściwie, co przyciągało mnie do gry. Tutaj podobno z fabułą jest o wiele gorzej, tajemnicy też chyba nie ma jakiejś wybitnej, bo jedynka najważniejszą wyjaśniła. Kolejny ex PS, którego jako graczowi PC mi nie szkoda.
Dodaj Odpowiedź