Brutal Legend (PS3)

ObserwujMam (18)Gram (7)Ukończone (8)Kupię (7)

Recenzja gry Brutal Legend (PS3)


@ 31.12.2009, 01:46
Mateusz "Tru" Prawda

Brutal Legend jest grą, którą niezmiernie trudno jest recenzować. Z jednej strony mamy rzeszę fanów heavy metalu do których produkcja ta jest adresowana.

Brutal Legend jest grą, którą niezmiernie trudno jest recenzować. Z jednej strony mamy rzeszę fanów heavy metalu do których produkcja ta jest adresowana. Ale z uwagi na to, że jest to portal traktujący o grach nie mogę przecież zapomnieć o pozostałych miłośnikach elektronicznej rozgrywki. Zanim jednak drogi Graczu przypiszesz się do jednej z dwóch wymienionych kategorii, postaraj się przeczytać tekst do końca, bowiem pośpiech nie jest najlepszym doradcą.



W Brutal Legend wcielamy się w Eddiego Riggsa. Jest on jednym z tak zwanych roadies, czyli krótko mówiąc człowiekiem odpowiadającym za wszystko co związane z obsługą techniczną koncertów. Przy okazji mocno ubolewa nad ugrzecznioną otoczką współczesnej muzyki metalowej. W czasie jednego z występów, jak przystało na fachowca, ratuje życie członkowi zespołu Kabbage Boy, jednak po chwili zostaje przygnieciony przez jedną z dekoracji sceny. Okazuje się, że amulet który nosi to nie byle jakie świecidełko, ale magiczny przedmiot dzięki któremu zamiast zginąć, zostaje przeniesiony do świata heavy metalu.



Właściwie fabuła produkcji Double Fine odgrywa w niej drugorzędną rolę. Twórcy zdecydowanie bardziej skupili się na zebraniu w jednym miejscu jak największej liczby odniesień do metalowej subkultury. Tak więc trafiamy do rzeczywistości w której mechaniczne pająki tkają struny, gość o głosie i wyglądzie Ozzyego Osbourne’a służy nam radą przy wyborze ekwipunku, a Lemmy jest lekarzem. Gitara służy nam za drugie, obok topora oręże, a wyuczone i poprawnie zagrane podczas bitwy solówki (sic!) mogą przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Właściwie wymienianiu takich czasem trudnych do wychwycenia smaczków mogłoby nie być końca. Wszystko zostało ujęte w całkiem zgrabną całość, choć na wszelkie zastrzeżenia przyjdzie jeszcze pora. Na razie skupmy się na rozgrywce.



Otóż musicie wiedzieć, że gra jest hybrydą gry akcji TPP, RPG oraz… strategii. Z tego pierwszego gatunku zostały zapożyczone elementy walki, bardzo częste korzystanie z całkiem pomocnego przy eksploracji mapy pojazdu, oraz szybkie tempo rozgrywki. Jednak Brutal Legend to również zarządzanie jednostkami, wydawanie im rozkazów, grupowanie i szeroko pojęta taktyka, która nieumiejętnie użyta może doprowadzić do klęski, ponieważ nasza postać, nawet najlepiej wyposażona, sama nie jest w stanie poradzić sobie z hordami nacierających wrogów. Co więcej, w niektórych misjach wcielimy się w budowniczego zaprzęgającego dusze umarłych do zasilania sceny i na bieżąco tworzącego jednostki. Dodatkowo możemy przeznaczać zarobiony na misjach odpowiednik pieniędzy, na różnego rodzaju ulepszenia. Niestety sprawdza się stare powiedzenie, że jeśli coś jest do wszystkiego to jest tak naprawdę do niczego. Każdy z elementów układanki został bowiem siłą rzeczy potraktowany minimalistycznie. Efektywna walka, granie solówek, wydawanie rozkazów - jednoczesne troszczenie się o wszystko wymaga ogromnej wprawy. Dodajmy do tego bardzo ogólną mapę świata na której twórcy nie raczyli zaznaczyć nic ponad lokalizacje sklepów i misji. Niech „chaos” najlepiej określi całą sytuację. Niestety wspomniane słowo-klucz nader często wkrada się do tytułu sygnowanego logiem EA. Szkoda, że nikt nie naprawił tego na etapie produkcji, bo jedyne co nam pozostaje teraz to obniżyć poziom trudności. A chyba nie o to chodzi. Oczywiście nie chce tutaj demonizować, bowiem nadal można odczuć przyjemność płynącą z gry, a wszystkie misje podchodzące pod linię fabularną da się ukończyć, jednak wciąż uważam, że natłok wymienionych na początku akapitu elementów będzie odbierany przez niektórych in minus. Multiplayer ma ten sam strategiczny charakter, więc ponownie jest to ukłon w stronę pojedynczej grupy odbiorców. Krótko mówiąc, jeśli nie podchodzi Ci single player, przeskoczenie do gry online nic nie da.



Screeny z Brutal Legend (PS3)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosRUSIN997   @   01:45, 01.01.2010
grałem u kolegi na XBOX 360 i do bani gra ponieważ trudno sie obsługuje
I szczęśliwego nowego ROKU 2010 ;D !!!!!
0 kudosMicMus123456789   @   22:14, 19.01.2010
gra jest dziwna dla mnie bo w grze przewija się jakieś imię a w końcu okazuje się że to samo imię główny bohater ma na koszulce i o co w tym chodzi