Hitman: Blood Money (PC)

ObserwujMam (563)Gram (228)Ukończone (211)Kupię (24)

Hitman: Blood Money (PC) - recenzja gry


@ 28.08.2006, 00:00

Listopad roku pańskiego 2000 – na światło dzienne wychodzi gra jakiej dotąd świat nie widział. „Hitman: Codename 47”, gra dla jednych kontrowersyjna dla innych nie.

Listopad roku pańskiego 2000 – na światło dzienne wychodzi gra jakiej dotąd świat nie widział. „Hitman: Codename 47”, gra dla jednych kontrowersyjna dla innych nie. Główne cechy gry – przemoc, zabijanie, śmierć. Cel gry jest jasno sprecyzowany, jesteś płatnym mordercą, zabijasz na zlecenie. Podobno w każdym z nas są ukryte mordercze instynkty. Może to właśnie z tego powodu, a może nie, owa produkcja bardzo szybko zyskała sobie fanów na całym świecie. Bardzo ładna grafika, oprawa muzyczna, ciekawie zaprojektowane zadania i bardzo interesująca postać głównego bohatera gry to główne cechy charakteryzujące owy tytuł. Gra odniosła sukces i zarobiła na siebie. Nic więc dziwnego, że ludzie z IO Interactive postanowili dwa lata później wydać kolejną część Hitmana, a że kury, która znosi złote jaja się nie zabija, po upływie kolejnych dwóch lat, w roku 2004 owy producent wypuścił na świat trzecią już część gry zatytułowaną „Contracts”. Owy program, wniósł wiele nowego, między innymi remake’i misji z pierwszej części gry. Podsumowując tą część historii Hitman’a, nie da się nie zauważyć, że gra odniosła światowy sukces i postać łysego mężczyzny w czarnym garniturze jest od razu rozpoznawana i ceniona przez miliony graczy na całym świecie. Nie ma wielu gier, którym by się udało to co udało się agentowi czterdzieści siedem.

Hitman: Blood Money (PC)

Od ostatniej premiery „łysego zabójcy” minęły kolejne dwa lata, jednak tym razem nie można od tak po prostu powiedzieć, że chłopaki z IO jak przystało na dotychczasowy harmonogram wydawniczy, wydali kolejną cześć gry. Napisanie czegoś takiego to byłaby czysta profanacja. Dnia 26 maja roku 2006 świat zobaczył „Hitman: Blood Money”. Kolejny podtytuł idealnie pasujący do całej sagi. Jednak tytuł ma tutaj najmniejsze znaczenie. Proszę państwa widziałem już sporą ilość gier, niektóre były blisko ideału, niektóre daleko, jednak po ukończeniu „Krwawej Forsy”, mimo (jak zwykle) chęci odnalezienia wielu bugów i tym podobnych oznak lenistwa ze strony programistów, musiałem sam sobie przyznać, że chyba doczekaliśmy się gry perfekcyjnej. Tak jest, pierwszy raz od bardzo wielu lat mogę z czystym sumieniem zaryzykować stwierdzenie, że „Hitman: Blood Money” jest produkcją perfekcyjną. Dlaczego? No tutaj jest właśnie mały problem, jak mam przelać do owej recenzji swoje myśli, odczucia, aby nie umniejszyć nic czwartej części gry. Jeśli mi się to nie uda, niech Bóg mi wybaczy.

Hitman: Blood Money (PC)

Fabuła jest niewątpliwie jedną z najważniejszych elementów gry - bez niej gra nie ma sensu. W wyniku powyższego staram się jej zbyt nie opisywać, aby nikomu nie umniejszyć przyjemności z gry. Jedno mogę powiedzieć. Po raz kolejny nie zawiodła, jest ciekawa, oryginalna, kolejne jej etapy gracz odkrywa stopniowo, ani nie za szybko, ani nie za wolno. Wszystko prezentują nam bardzo dobrze wykonane przerywniki filmowe. Na podsumowanie tego elementu gry mogę powiedzieć tylko jedno: „Achh… te kobiety…”. Ci co ukończyli grę, wiedzą o co chodzi, Ci którzy tego jeszcze nie zrobili niechaj to jak najszybciej zrobią. Nie wiecie bowiem co czynicie.


Screeny z Hitman: Blood Money (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudossajkros   @   15:59, 13.02.2010
Przeszłem w 1 dzień fajna ale ZA krótka
0 kudoskajman17   @   21:45, 13.02.2010
Jak dla mnie ta część słaba, "kontrakty" lepsze o wiele Poirytowany
0 kudosFreshman69   @   18:59, 19.04.2010
Przechodząc tą gre odnosiłem wrarzenie jak bym film oglądał ej fabuła jest zajebista a końcówka wymiata 8,5/10