Ojciec Chrzestny (PC)

ObserwujMam (307)Gram (114)Ukończone (83)Kupię (22)

Recenzja gry Ojciec Chrzestny (PC)


@ 13.04.2006, 00:00

Wierność równa szacunkowi – zdrada – prawie jak samobójstwo. Bycie mafiosem to wielka odpowiedzialność.

Wierność równa szacunkowi – zdrada – prawie jak samobójstwo. Bycie mafiosem to wielka odpowiedzialność. Robisz co Ci karzą – masz wszystko. Raz nawalisz – do zobaczenia w piekle. Liczy się jednak serce do swojej pracy ( :-) ): jeśli się do niej przyłożysz i będziesz pracował dla dobrego ojca chrzestnego, przymknie ona oko na niektóre wpadki i da Ci szanse udowodnienia, że nie jesteś jednak plamą na honorze dla rodziny. Taki właśnie jest Vito Corleone. Kulturalny dżentelmen pełen honoru, nigdy nie zabije nikogo bez powodu. Nic więc dziwnego, że nam przyszło pracować właśnie dla jego rodziny, a nie u jakiś chamów.

Na samym początku warto wspomnieć, że Godfather nie ma prawie nic wspólnego ze słynną Mafią – gry są mało porównywalne. Ojciec Chrzestny jest bowiem pewnego rodzaju klonem... GTA. Praktycznie cały sposób wykonywania misji, zdobywania zarobku, sterowanie, czy walka itp. są tutaj bardzo zbliżone. Rzecz jasna jest trochę różnić, ale wszystko po kolei...

Ojciec Chrzestny (PC)

Co by w ogóle w rodzinie zaistnieć, trzeba się najpierw wykreować. Dostosujemy więc naszą twarz do swoich potrzeb, odpowiednio ją powiększając czy poszerzając, dorobimy sobie wąsik czy bródkę itp.. Dobierzemy też sobie ubiór i gotowe. Potem już zostanie nam tylko zdobywanie uznania w oczach towarzyszy, jak i samego Dona Corleone. W związku z tym, przyjdzie nam wykonać szereg misji, dzięki którym będziemy awansować w hierarchii mafijnej, zdobywając jednocześnie respekt. Wykonywanie zadań zwiększy nam również ilość punktów doświadczenia, oraz doda nieco „zielonych” do portfela. Zdobywanie doświadczenia i forsy może także odbyć się poprzez wykonywanie zadań pobocznych, oraz przez pobieranie tzw. „nielegalnego czynszu” (dla ludzi o małej wyobraźni – tzw. „haraczu”) od właścicieli różnych lokali lub przemytników. W zależności od tego, czy owy lokal jest sklepem czy jakimś większym interesem, tyle więcej będziemy mogli wyłudzić od szefa placówki. Mówiąc jednak szczerze, wszelkie misje jak i zajmowanie handlu są rzeczami raczej schematycznymi. Misje opierają się na zasadzie „dojedź, bij, zabij”, a zastraszanie właścicieli sklepów ogranicza się do wybicia jego obstawy i przekonania go, że lepiej zrobi płacąc haracz nam. W pewnym momencie, może zrobić się to po prostu nudne. Kasa jednak jest potrzebna, szacunek również. Jak się więc chce grę skończyć, trzeba się wysilić. Tym ciężej nam będzie z zarobkami, że część naszej tygodniówki oddajemy na potrzeby rodziny, pocieszający jednak jest fakt, iż w zależności od tego jak wysoko jesteśmy usytuowani w mafijnej hierarchii, tym więcej pieniędzy możemy zostawić dla siebie.

Ojciec Chrzestny ma w sobie pewne elementy z RPG. Jak bowiem wspomniałem, zdobywamy punkty doświadczenia, w związku z czym, awansujemy na kolejne poziomy. Przy każdym awansie, mamy do rozdysponowania jeden punkt umiejętności, dzięki któremu możemy podnieść takie walory naszej postaci jak walka wręcz, celność, zdrowie, szybkość, oraz umiejętność zachowania się w miejskiej dżungli. Doświadczenie zdobywać można na różne sposoby. To trochę nam się go doda za zabijanie ludzi, wykonywanie misji, kupowanie domów czy choćby „strzelanie” sobie nowych ciuchów. Trochę możliwości rzeczywiście jest, jednakże „konkretny” przyrost punktów respektu możemy osiągnąć poprzez wykonywanie zadań – cała reszta, daje go raczej w liczbie skromnej.

Ojciec Chrzestny (PC)

Przestępczy fechtunek – czyli strzelanie i walka wręcz, zrobione zostały dość oryginalnie. Mając w ręce giwerę, nie musimy męczyć się ze strzelaniem, polegając jedynie na celowniku, który zamieszczono na środku ekranu. Możemy włączyć tryb namierzania, dzięki któremu nasz bandyta automatycznie będzie podążał bronią za człowiekiem „do odstrzału”. My będziemy mogli wtedy przesuwać nieco punkt w który chcemy przeciwnika trafić. Rzecz jasna, od nas zależy czy chcemy próbować oddać strzał w głowę (co z reguły kończy się niepomyślnie dla wroga...), w nogę czy w rękę, chcąc obezwładnić agresora (albo defensora J ). O ile sama koncepcja jest dość ciekawa, to sposób jej wykonania jest nieco niedopracowany. W momencie bowiem, kiedy w około jest dużo ludzi i dużo przeciwników, ciężko jest wybrać sobie tego, którego chcemy ustrzelić, co wprowadza chaos do gry. Jeśli jednak chcemy nieco bardziej się wyżyć, możemy sobie jakiegoś pachołka poobijać sobie gołymi rękami: to go walnąć w brzuch, to w dziąsło, to rypnąć go z dyńki, to z kolanka itp.. Co by zabawy było więcej, możemy na przeciwniku wykonać egzekucję: to mu kolanem wybić wszystkie ząbki, to wyrzucić klienta z wysokości, to wrzucić go do pieca, to strzelić mu w skroń... Tego typu rzeczy mamy ponad 20 i chociaż nie ma żadnego znaczenia w jaki sposób dobijemy pechowca którego lejemy, jest to po prostu fajny patent.


Screeny z Ojciec Chrzestny (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosMicMus123456789   @   19:42, 05.05.2009
Grałem w pierwszą części w drugą części i mam nadzieje że będzie można zagrać w trójkę
0 kudosmodzianexis999   @   21:20, 22.01.2010
chyba se kupie 1 i 2 bo są po 50 zł , po recenzjach wydaje mi sie ze to całkiem dobra gra.
0 kudosHardstyleGladiator   @   14:32, 14.06.2013
kupujcie, bo warto Uśmiech fabuła jak w flmie plus dodatkowe akcje, zlecenia, przejmowanie transportów z kasą, lokali Uśmiech warto, przeszedłem 3 razy, naprawdę polecamSzczęśliwy