EA Sports UFC 4 (XBOX One)

ObserwujMam (1)Gram (0)Ukończone (0)Kupię (0)

Recenzja gry EA Sports UFC 4 (XBOX One)


@ 17.08.2020, 18:45
Mateusz "Materdea" Trochonowicz
Wielbiciel literatury przez małe p, gier przez duże G, a także muzyki (tu już bez wyróżnień). Do tego klasyczna męska elegancja, savouir-vivre i szeroko pojęta estetyka. Kontakt: m.trochonowicz@miastogier.pl

EA Sports UFC 4 wychodzi ponad dwa lata od ostatniej odsłony wirtualnej symulacji mieszanych sztuk walki od firmy Electronic Arts. Jak wykorzystano ten czas, pracując nad "czwórką"? Bardzo dobrze!

EA Sports UFC to cykl, który chyba jako jedyny ze sportówek w portfolio firmy Electronic Arts nie wychodzi co roku. Wirtualny symulator mieszanych sztuk walki pod licencją najpopularniejszej federacji, UFC, ukazuje się co dwa lata, dając producentom czas na stworzenie wartościowego produktu. O ile do tej pory kolejne części dostarczały solidny ładunek ciekawych i innowacyjnych dla marki elementów, tak „czwórka” staje raczej po stronie utartych już schematów, które dopieszczają i doszlifowują grę.

EA Sports w UFC 4 poszło drogą znaną z wielu gier sportowych – czy to serii FIFA, czy NBA 2K. Deweloperzy zdecydowali się zostawić na swój sposób rewolucyjny dla tej serii szkielet z UFC 3 i zaoferować graczom wymuskane mechaniki oraz nieco przebudowane „ficzery” orbitujące wokół gameplayu. I nietrudno zgodzić się na tym polu z producentami, wszak wymyślanie koła na nowo – a zwłaszcza w przypadku gier sportowych – nie jest czymś pożądanym.

Na tym etapie EA Sports UFC 4 wygląda po prostu świetnie – jak dopracowana i przemyślana „trójka”, z większą dozą ciekawiej za- lub też przeprojektowanych rozwiązań. Wzięto niekoniecznie udane lub zbyt spłaszczone mechanizmy, a następnie – już po liftingu – wrzucono je tutaj (lub całkowicie się ich pozbyto).

Recenzja EA Sports UFC 4Recenzja EA Sports UFC 4

Taki los spotkał tryb kariery. Tworzymy w nim swojego zawodnika lub wybieramy gotowego „fajtera” z całej listy licencjonowanych pięściarzy, kickbokserów, zapaśników etc. i przeżywamy historię w klasycznej formule od zera do bohatera. Zaczynamy jako totalny świeżak, który zostaje wyciągnięty z jakiejś niszowej walki przez ambitnego trenera, a następnie pnie się, dzięki kolejnym kontraktom, coraz wyżej, finalnie zaś broni pasa w swojej kategorii wagowej (oczywiście na jednej obronie nie poprzestajemy i walczymy dopóki nie skończy się nasza tytułowa kariera).

Niestety, fabule EA Sports UFC (domena każdej z części) nadal doskwiera niski standard! Kiedy choć raz dane jest rozegranie „prawdziwej” kampanii w grze sportowej spod szyldu NBA 2K albo FIFA, z bólem serca patrzy się na trzy przerywniki filmowe zaoferowane przez EA Sports UFC 4. Jest ubogo, jak na dzisiejszy poziom gier sportowych.


Screeny z EA Sports UFC 4 (XBOX One)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?