SnowRunner (XBOX One)

ObserwujMam (1)Gram (0)Ukończone (0)Kupię (0)

Recenzja gry SnowRunner (XBOX One)


@ 03.05.2020, 11:09
Mateusz "Materdea" Trochonowicz
Wielbiciel literatury przez małe p, gier przez duże G, a także muzyki (tu już bez wyróżnień). Do tego klasyczna męska elegancja, savouir-vivre i szeroko pojęta estetyka. Kontakt: m.trochonowicz@miastogier.pl

Co może być ciekawego w przewożeniu różnej maści ładunków samochodami ciężarowymi? Hard Trucka i jemu podobnych ludzie - ci pewni ludzie, naturalnie, a nie wszyscy - pokochali. Dlaczego miałoby być inaczej ze SnowRunnerem?

Ciągłe porównywanie gier „trudnych” do serii Dark Souls japońskiego studia From Software to irytująca maniera wielu graczy, a zwłaszcza dziennikarzy (głównie tych drugich). Ale zaraz, przecież to samo zrobiłem w tytule: „Dark Souls gier z samochodami”. Bo tak jak we wszelkiego typu produkcjach soulslike, w SnowRunnerze najmniejszy błąd na trasie może kosztować utratę ładunku i oznaczać holowanie do najbliższego garażu!

Wyobraźcie sobie, że macie trasę do pokonania. Trochę zawijasów, nierówny teren. Padało, zrobiły się kałuże. Naczepa podłączona, towar gotowy do wyjazdu, punkt docelowy widnieje na mapie.

Mija dwadzieścia minut, czterdzieści, wszystko idzie opornie, bo wiadomo, że po koleinach czy małych bajorach w trakcie drogi nie wrzucimy piątego biegu – te musimy zmienić na specjalny tryb, wolniejszy. W końcu ostatnia prosta. A tam niespodzianka. Ciężarówka zakopana. Dawaj, włączaj wyciągarkę i podczepiaj się do jakiegoś okolicznego drzewa. Kolejna niespodzianka – same młode drzewka naokoło, wyciągarka łamie je jak zapałki, znikąd pomocy.

Wyjść jest – o dziwo, bo to nie żaden nieliniowy „erpeg”, tutaj nie jesteśmy w stanie  wybrnąć charyzmą czy zastraszeniem – kilka. I nie każde kończy się pozytywnie! Ba, w mojej historii przewozów w SnowRunnerze tylko kilka na – powiedzmy – kilkadziesiąt podejść tego typu miało swoje szczęśliwe zakończenia. Możemy skorzystać ze wspomnianego holowania do najbliższego garażu. Nic za to nie płacimy, a nawet uzupełnione zostanie paliwo w baku. No ale wtedy musimy odczepić ładunek, który przewoziliśmy i zostawić go na środku drogi – po pas w błocie czy śniegu. I zadanie będzie musiało wystartować od początku. O ile oczywiście zmodyfikujemy wóz (naturalnie – za pieniądze) w taki sposób, by poradził sobie z ekstremalnymi warunkami. Albo kupili nowy.

SnowRunner swoimi korzeniami sięga marki Spintires, choć pod obecną postacią jest to już w pełni niezależny byt. Początkiem dla tego trendu (czyli na bardzo wymagające, wręcz symulacyjne, gry "ciężarowe" – jeśli można tak to nazwać) jest rok 2014 i kampania na Kickstaterze na pierwsze Spintires właśnie (zorganizowana przez studio Oovee Game). Później wydawnictwo przejęła firma Focus Home Interactive i zleciła Saber Interactive stworzenie swoistej wersji deluxe. Tak oto powstało Spintires: MudRunner. W SnowRunnerze zrezygnowano z podtytułu.


Screeny z SnowRunner (XBOX One)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?