Truberbrook (PC)

ObserwujMam (1)Gram (0)Ukończone (0)Kupię (0)

Recenzja gry Truberbrook (PC)


@ 06.05.2019, 21:38
Mateusz "Materdea" Trochonowicz
Kofeiniarz, kokainiarz, kodeiniarz.

Truberbrook na papierze wygląda niebywale ciekawie. Czy w rzeczywistości jest równie dobrze?

Truberbrook, pod względem stylistyki i ogólnej prezencji, to jedna z najciekawszych gier przygodowych, o ile nie najciekawsza, w które miałem okazję kiedykolwiek zagrać! Moją niepodzielną sympatię zawsze zyskuje połączenie klasyki z nowoczesnością, a więc rysowane tła i np. trójwymiarowe modele postaci. Choć trzeba uważać, bo tak samo, jak łatwo zyskać sobie sympatię taką kombinacją, nawet łatwiej jest się na niej po prostu „przejechać”.

Na szczęście autorom Truberbrooka, niemieckiemu studiu btf, udało się uniknąć tych sideł. Mimo to deweloperzy wpadli w nieco inne wnyki, ale to za chwilę. Rozpoczynając nieco od tyłu napiszę o konkluzji – ta niewielka, niezależna produkcja, zasługuje na wiele więcej rozgłosu niż obecnie dostaje, na co wskazują zarówno ilość graczy bawiący się w ten tytuł, jak i liczba jego recenzji.

Truberbrook opowiada historię amerykańskiego naukowca, Hansa Tannhausera. Pewnego jesiennego dnia 1967 roku przybywa do tytułowego miasteczka celem odebrania nagrody – kilkudniowych wczasów. Okazuje się, że w konkursie, w ramach którego wypoczynek w Tuberbrook był wygraną, nasz bohater nawet nie brał udziału. Co, swoją drogą, jest jedną ze składowych większej intrygi.

Nie będzie spoilerem jeśli zasugeruję bieg dalszych wydarzeń – o historii gry Truberbrook możemy mówić w kontekście motywu ze światami alternatywnymi i przechodzeniem przez nie. Dlatego sterujemy uznanym fizykiem kwantowym, który – nie wiedzieć czemu – przybył na własne wakacje z walizką pełną notatek. Tak się tylko droczę.

Zaprezentowanie opowieści ma dwa oblicza – tego samego, stosunkowo dużego, kalibru. Pierwsza połowa gry, kiedy nie zdajemy sobie sprawy z tego, co czeka nas później, sielsko zwiedzając wiejskie terytoria (rewelacyjnie wyglądające i ociekające klimatem) oraz podziwiając niemieckie landszafty, jest naprawdę ciekawa. Zapomniana, turystyczna wioska w końcówce sezonu jak żywo przypomina wymarłe Valadiline z pierwszej części Syberii. Wszystko to składa się na wspomniany plus.

Minusem zaś jest jej druga połowa, a właściwie to końcówka! Przede wszystkim finał następuje za szybko. Od pewnego momentu fabuła nieprzyjemnie przyspiesza, a w trakcie jej poznawania miałem wrażenie, że twórcom zależy (lub musieli to zrobić) na biegnięciu z wątkiem i ominięciu prostych kartek scenariusza, które by choć w najprostszy sposób wyjaśniłyby pewne zachowania i zjawiska. Bo z przyspieszeniem wiąże się też nielogiczność i nieścisłość zagadek, a w pewnym sensie konieczność wpasowania się w pewien tok myślenia projektantów. Co w przypadku przygodówki jest raczej zgubne.


Screeny z Truberbrook (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?