Ratchet & Clank: Nexus (PS3)

ObserwujMam (6)Gram (1)Ukończone (3)Kupię (2)

Recenzja gry Ratchet & Clank: Nexus (PS3)


@ 26.11.2013, 18:13
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!

Ratchet & Clank przeszli swoje. Nie mówię nawet o ich wirtualnych perypetiach, ale także o eksperymentach, których dokonywali na nich deweloper (Insomniac Games) i wydawca (Sony Computer Entertainment).

Ratchet & Clank przeszli swoje. Nie mówię nawet o ich wirtualnych perypetiach, ale także o eksperymentach, których dokonywali na nich deweloper (Insomniac Games) i wydawca (Sony Computer Entertainment). Zamiast skupiać się na tym, co pokochali fani i serwować nam pełne akcji zręcznościówki, z elementami platformowymi, twórcy niepotrzebnie zmieniali konwencję, serwując nam dwa niezbyt udane projekty. Pierwszy z nich to tower defense, zatytułowany Załoga Q. Drugi zaś nosi tytuł 4 za Jednego, a skupia się przede wszystkim na trybie współpracy, jest też nastawiony na młodszych graczy. Tragedii w obu wymienionych tytułach nie było, ale jednocześnie rad jestem z tego, że Insomniac Games zdecydował się powrócić do korzeni. Rezultatem tejże decyzji jest Ratchet & Clank: Nexus – czyli esencja serii.



Fabuła stanowi kontynuację świetnego Tools of Destruction oraz równie dobrego A Crack in Time. Ratcheta spotykamy kiedy próbuje przetransportować do więzienia dwóch złoczyńców: wiedźmę Vendrę oraz Neftina – jej brata, dość przerośniętego osiłka z ograniczonym poczuciem humoru, acz szczerze przyznającego w jednej ze scen przerywnikowych, że można o nim powiedzieć wiele rzeczy, ale na pewno nie to, że jest zwinny. Koleś jest postury Pudziana, a zatem coś w tym jest. Wracając do samej historii, kosmiczna przejażdżka nie kończy się niestety zbyt dobrze, a duet oszołomów ucieka. Przy okazji, zamieniają w kupę złomu statek kosmiczny, na którym lecimy, a w wybuchu ginie dwójka naszych mechanicznych kumpli. Ratchet nie może pozwolić aby taka zniewaga przeszła płazem i rusza, wraz z Clankiem, do akcji. Muszą wspólnie namierzyć rodzeństwo i unieszkodliwić ich raz na zawsze.

Kampania singlowa to mniej więcej 8 godzin zabawy, podczas których zwiedzamy kilka odmiennych światów. Wiadomo, że nie ma się co spodziewać jakiś zwrotów akcji i niesamowicie wciągającej historii, niemniej jednak, nie jest też tak, że opowieść stanowi jedynie tło do biegania i siekania. Ma kilka niezłych momentów, a w dodatku, autorzy, jak zwykle, świetnie przygotowali scenki przerywnikowe. Są upakowane specyficznym humorem i ogląda się je prawie tak, jak film animowany.



Jak na serię Ratchet & Clank przystało, podstawą zabawy jest przemierzanie pokręconych światów i tłuczenie napotkanych tam niemilców. Aby robić to możliwie jak najlepiej, dostajemy spory arsenał zróżnicowanych broni, na który składają się zarówno giwery nowe, jak i znane z odsłon wcześniejszych. Z tych pierwszych wymienić warto specjalną straszącą roślinę, mroźne tornado, zamieniające przeciwników w bałwany, jak i działo, z pomocą którego jesteśmy w stanie tworzyć czarne dziury, zasysające wszystkich okolicznych przeciwników. Giwery, w miarę jak z nich korzystamy, rozwijają swoje możliwości (do maksymalnego 3 poziomu), a każdy kolejny level to wcześniej niedostępne cechy (np. granat rozdziela się na kilka mniejszych odłamków) oraz bonusy. Jakby tego było mało, arsenał możemy również samodzielnie usprawniać, dzięki specjalnemu minerałowi, nazwanemu Raritanium. Gdy posiadamy odpowiednią jego ilość, wskakujemy w menu upgradów i wybieramy tam spośród kilku cech. Może to być większa pojemność magazynka, konkretniejsze pole rażenia (np. dla granatów), dodatkowe śrubki itd. Jest w czym przebierać i raczej nierealnym wydaje się dopakowanie wszystkich narzędzi zagłady na maksimum przy tylko jednym przejściu gry. Podobnie, jak w odsłonach wcześniejszych, po ukończeniu wątku fabularnego, można grać dalej, zachowując wcześniej zgromadzone graty i usprawnienia.

W poprzednim akapicie wspomniałem o śrubkach. Są one swego rodzaju walutą, a wyskakują z każdego ukatrupionego oponenta. Dodatkowo znajdziemy je w świecie gry, zapakowane w specjalne skrzynki oraz w wielu przedmiotach, które po roztrzaskaniu zaczną je wypluwać. Ich zbieranie jest bardzo ważne, albowiem to właśnie dzięki śrubkom kupujemy później u handlarzy nowe uzbrojenie. Niezależnie od tego, czy chcemy nabyć nową broń, czy lepszy pancerz, bez odpowiedniej ilości złomu, nie da się tego zrobić. Szczególnie, że późniejsze elementy arsenału potrafią być dość drogie.



Z pomocą przychodzą tutaj nie tylko zwykłe poziomy, ale także specjalna arena, nazwana Destructapalooza. Po wkroczeniu na nią stawiane są przed nami różne wyzwania. Czy to ubicie kolejnych fal przeciwników, czy zatłuczenie jakiegoś bossa, czy nawet bitwa z czasem. Wiadomo, że cudów nie wymyślono, ale i tak walczy się przyjemnie. Tym bardziej, że na koniec każdego poziomu (oznakowanego odpowiednim trofeum: brązowym, srebrnym i złotym) dostajemy coś extra.


Screeny z Ratchet & Clank: Nexus (PS3)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosbinio1   @   00:05, 28.11.2013
Nie gram w takie gierki ale jak na kotleta to ładny wynik