Twierdza: Władcy Wojny (PC)

ObserwujMam (0)Gram (0)Ukończone (0)Kupię (1)

Recenzja gry Twierdza: Władcy Wojny (PC)


@ 12.03.2021, 09:29
Maciej "Kawira" Domański

Po 6 latach przerwy Firefly powraca z nową Twierdzą. Twierdza: Władcy Wojny miała sporo zmienić, jeśli chodzi o założenia oraz klimat. Pytanie tylko czy na pewno było to konieczne?

Pandemia spowodowała znaczny spadek premier, nawet w zwykle burzliwym marcu i już myślałem, że nic ciekawego się nie wydarzy. Tymczasem dostałem zlecenie na powrót do dzieciństwa, oto bowiem wyszła Twierdza: Władcy Wojny. W młodości dość konkretnie zagrywałem się w pierwszą część, zatem chętnie zasiadłem do najnowszej odsłony, która - swoją drogą - pojawiła się po konkretnej przerwie (ostatnia odsłona ma już 6 lat!). Szkoda tylko, że twórcy poszli na łatwiznę.

Pierwsze co rzuca się w oczy, to przyzwoite menu główne z klimatyczną muzyką. Ogrywałem wersję przedpremierową, więc musiałem zadowolić się trybami dla pojedynczego gracza. Niestety zawiodłem się widząc brak map ekonomicznych i odpierania szturmów. Pozostał tylko tutorial, skirmish oraz kampania. Ta ostatnia jest historyczna, podzielona na parę etapów od III wieku p.n.e do początków Shogunatu w Japonii.

Zacznę od kampanii, bo trochę mnie boli fakt, że pomimo osobnego samouczka, to właśnie ona stanowi prawdziwą naukę, a do tego strasznie powolną. Misje w dużej mierze polegają na kumulowaniu nowego surowca/armii przez jakiś czas i uczą jednej nowej rzeczy na raz. Tempo pokonywania kolejnych zadań poraża nudą, a mocno średnie gadanie władcy, dla którego klikamy rzeczy wcale nie umila reszty. Za to spodobała mi się lektorka wprowadzająca przed każdą z nich, która doskonale ogarnia te wszystkie chińskie i mongolskie tytuły oraz nazwiska, a przy tym brzmi zwyczajnie miło dla ucha.

No dobra, to teraz mięsko, tj. rozgrywka. Przez te prawie 20 lat nie zmieniło się absolutnie nic poza tytułowymi władcami wojny (ang. warlords, wolałbym tłumaczenie generałowie, ale co zrobisz. Ma być bardziej dramatycznie… chyba) o czym za chwilę. Nadal startujemy z lordem, donżonem i musimy rozwijać ekonomię, mury oraz armię. Weterani mogą pominąć resztę akapitu, bo nic nowego się nie dowiedzą. Dla reszty działa to tak – mamy ograniczoną ilość chłopów, zatem trzeba pobudować domy. Muszą oni jeść, więc dodatkowo przydadzą się farmy. Dochodzą jednak jeszcze 2 zmienne: zadowolenie i strach. Otóż możemy poddanym podnosić podatki, ale jeśli poczują niesprawiedliwość, to zwyczajnie opuszczą nasze włości, a my zostaniemy z pustymi rękoma. Dlatego należy dbać o różnorodność pożywienia, herbatkę czy ubrania. Pierdoły zbędne w prowadzeniu wojny dla niewdzięcznego plebsu. Ostatni czynnik to sposób rządzenia określany właśnie strachem. Możemy być mili budując ogrody, pomniki itd. lub zamordystami z szubienicami, narzędziami tortur itp. W praktyce dobry gość daje bonus do obrażeń żołnierzy w zamian za gorszą ekonomię, zaś zły na odwrót.

Prawdziwą nowość w serii stanowią wspomniani Władcy Wojny. To tacy smutni panowie we własnych fortyfikacjach, którzy przy pomocy drobnej perswazji wspomogą nas w zależności od specjalizacji. Nazwano ich od zwierząt (a jakże!) będących jednocześnie ich rolami. Taki wół dostarczy surowce, a tygrys wleci z wojskiem na bazę oponenta. Do tego można ich ulepszać, rozbudować im własny zamek, choć niestety w sposób automatyczny, a nawet korzystać z ich domów dla naszego chłopstwa. Groźnych „Lords of War” (pozdro dla kumatych!) zwerbować można na 2 sposoby. Tradycyjnie - spuszczając im łomot; lub dyplomatycznie - wydając kosmiczne ilości punktów wpływów, którymi zresztą za wszystko u nich płacimy. Niestety druga metoda jest mocno na wyrost oraz użyłem jej tylko w kampanii kiedy mi kazano. Wymaga tak ogromnej ilości czasu, że już szybciej jest wysłać zbrojny oddział, szczególnie że przeważnie napotkacie nikły problem. To zresztą jest trochę problem w skirmishach (zatem zapewne i trybie sieciowym), że niezwykle łatwo wbić się na rewir, przez co trzeba stacjonować własny kontyngent, najlepiej złożony z paru samurajów.


Screeny z Twierdza: Władcy Wojny (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
2 kudosshuwar   @   07:22, 18.03.2021
Grubo, Miasto Gier nie idzie na kompromisy: czytam sobie negatywną recenzję, a obok, na ekranie widzę wielką reklamę zachęcającą do kupienia tego tytułu. To się nazywa niezależność Uśmiech
2 kudosKawira   @   13:20, 18.03.2021
Cytat: shuwar
Grubo, Miasto Gier nie idzie na kompromisy: czytam sobie negatywną recenzję, a obok, na ekranie widzę wielką reklamę zachęcającą do kupienia tego tytułu. To się nazywa niezależność Uśmiech
U nas gwarancja własnej opinii ;)