Far Cry 3: Classic Edition (PS4)

ObserwujMam (4)Gram (1)Ukończone (3)Kupię (0)

Far Cry 3: Classic Edition (PS4) - komentarze

Offline
guy_fawkes //grupa Stara Gwardia » [ Hamster\'s Creed (exp. 7642 / 10800) lvl 13 ]0 kudos

Mój kolejny projekt w postaci przejścia całej serii Far Cry powoli nabiera tempa. Jedynka oraz jej konsolowa mutacja z dodatkiem już dawno za mną, niedawno też wymęczyłem oryginalną, ale niezwykle upierdliwą kontynuację. Dwójka była mocno nieprzystępna i to nie tyle pod kątem zagrożeń, czyhających na człowieka na Czarnym Lądzie, co mechanik. „Szybka podróż” była taka tylko z nazwy, a broń psuła się szybciej, niż Linkowi w ostatniej Zeldzie. Muszę jednak przyznać, że mimo to miała swoj klimat, a algorytmy rządzące działaniem ognia imponują do dziś.

Trójka też je ma - wbrew pozorom tropikalne zielenie fajczą się równie fajnie, co wysuszone sawanny, więc zabieranie ze sobą miotacza ognia ma dużo sensu. I paru innych gratów, bo można nosić ich ze sobą kilka, w tym sporo materiałów wybuchowych. Oczywiście nie od razu - trzeba sobie zrobić odpowiednie torby i pasy z pozyskanych z różnych zwierząt skór, kolejnej nowości. Obcowanie z bronią i walka są całkiem przyjemnie, bo kompletnie zrezygnowano z mechaniki zużycia, w dodatkowo większość broni można wyposażyć w dodatkowe gadżety. Mapa, choć ogromna i usiana pierdyliardem rozmaitych znajdziek, zachęca do eksploracji dzięki faktycznej szybkiej podróży odbywanej pomiędzy odbitymi posterunkami, w których wrogowie domyślnie się nie respawnują. Na szczęście, bo to jeden z co bardziej irytujących elementów poprzedniej odsłony.

W momencie wydania Far Cry 3 Ubisoftowe wieże do synchronizacji i odkrywania mapy były jeszcze świeżym pomysłem, więc trafiły tutaj prosto z Assassin’s Creed. FC3 co prawda zawiera jedynie elementy parkouru (i to realizowane z perspektywy pierwszej osoby), ale to wystarczyło, by zrobić z włażenia na ledwo co stojące maszty radiowe swego rodzaju zagadki środowiskowe. Po osiągnięciu szczytu odbywa się oczywiście synchronizacja, która odkrywa mapę i czekające na gracza zadania, w tym aktywności poboczne. Wśród nich wybijają się polowania na grubszego zwierza, wymagające użycia konkretnej broni, a to już nie musi być takie proste - zwłaszcza, gdy na niedźwiedzia idziemy wyłącznie z maczetą. Poza tym jest jeszcze jakiś pierdyliard skrzyń ze skarbami i pieniędzmi. Albo gazyliard.

Znak rozpoznawczy FC3 to jednak coś innego, a raczej ktoś - Vaas, tutejszy szalony watażka. Aktualnie mówi się o nim w kontekście tajemniczego młodocianego z nadchodzącej szóstki, ale wtedy wszyscy się nim jarali. Nie wiem, czy to doświadczenie, czy wiek produkcji, ale mnie jakoś niespecjalnie ujął - jasne, ten kawał czuba to prawdziwy wrzód na tyłku, ale spotyka się go tylko kilkukrotnie. Niemniej satysfakcja z jego pozbycia się jest naprawdę duża. Vaas to jednak tylko część tutejszych kontrowersji - w FC3 jest sporo narkotyków, trochę hazardu i seksu. Protagonista chcąc przeżyć w tym nieprzyjaznym świecie musi się nauczyć żyć według jego zasad, a faszerowanie się miksturami ze zbieranych roślin jest konieczne choćby do leczenia.

Remaster to przede wszystkim bardzo łatwa platyna: usunięto co-opa, a wraz z nim część osiągnięć. Jednakże, główna wartość dodana jest inna: w końcu gra wygląda i działa, bo po opiniach graczy i testach Digital Foundry wiem, że na X360 i PS3 bywało naprawdę kiepsko. Grałem na PS4 Pro i problemów nie zauważyłem, choć nie powiedziałbym, że gra zrównała się 1:1 z tym, co można osiągnąć na PC. Mimo to strzelałem screenshoty jak z karabinu, bowiem pięknych widoków tu nie brakowało.

Ciesze się, że mam już FC3 za sobą. Ubisoft naprawił wiele upierdliwością dwójki, często puszczając oko do jej fanów, jak choćby w etapie z szukaniem walizek za pomocą uszkodzonego urządzenia lokalizacyjnego czy też wrzucając zadanie ze zwiedzaniem opuszczonego kompleksu Abstergo. Mimo to zdobyciu wszystkich osiągnięć nie bardzo mam ochotę wracać do tej odsłony, by wyzbierać wszystkie pierdoły na 100%. Jarałem się, ale mniej niż tropikalna dżungla w chwilach największej rozwałki. Pozdrawiam też projektantów dodatkowego wątku z pewnym Amerykaninem, którzy nie ogarnęli fabularnych zawiłości głównego scenariusza, przez co w jednej z misji w ogóle nie byłem atakowany. ;)

Liczba czytelników: 470937, z czego dziś dołączyło: 0.
Czytelnicy założyli 49688 wątków oraz napisali 654864 postów.