Earth Defense Force 2025 (PS3)

ObserwujMam (2)Gram (0)Ukończone (0)Kupię (0)

Recenzja gry Earth Defense Force 2025 (PS3)


@ 04.03.2014, 15:58
Patryk "juve" Jankowski
Jestem szczęśliwym, wieloletnim i oddanym użytkownikiem konsol PlayStation. Lubię dopracowane, rozbudowane i ambitne gry wideo z najwyższej półki. Osobiście znam Solid Snake'a, z Larą Croft umawiałem się na randki i mieszkam w Residencji. Rzekłem.

Earth Defense Force 2025 to gra akcji japońskiego studia Sandlot, która traktuje o walce oddziałów specjalnych z najeźdźcami z kosmosu. Wiele gier tego typu zdążyłem ograć w swojej karierze, ale z przerośniętymi mrówkami jeszcze nie walczyłem.

Earth Defense Force 2025 to gra akcji japońskiego studia Sandlot, która traktuje o walce oddziałów specjalnych z najeźdźcami z kosmosu. Wiele gier tego typu zdążyłem ograć w swojej karierze, ale z przerośniętymi mrówkami jeszcze nie walczyłem. W poprzednie odsłony serii nie grałem, toteż na wstępie nie zrozumiałem charakterystyki tej gry. Sęk w tym, że nawet po ograniu Earth Defense Force 2025 nie posiadłem tej wiedzy. Trochę szkoda.



W świecie filmu mamy często do czynienia z produkcjami klasy B. Nawet dzisiaj roi się od horrorów z zombie, które można by nazwać amatorskimi. O dziwo, ludzie to oglądają i są skłonni wydawać na taką prostą rozrywkę swoje pieniądze. Dlaczego nie zastosować podobnego zagrania w branży gier wideo? Dokładnie z takiego założenia wyszli twórcy recenzowanej tutaj szpili. Mamy bowiem do czynienia z prostą, płytką i niezobowiązującą gra akcji. Program ma również banalną fabułę, która opowiada o losach naszej planety w roku 2025, kiedy to ludzkość natrafia na życie pozaziemskie, a te postanawia dokonać inwazji na naszą kolorową krainę. W celu obrony cywilizacji powołano specjalną jednostkę – tytułowe Earth Defense Force. Gracz wcieli się w jednego z bohaterów tejże grupy i zetrze swoje rękawice z gigantycznymi owadami. Tyle i aż tyle.

Pod względem rozgrywki, EDF 2025 hołduje klimatom znanym z pierwszego PlayStation. To największa zaleta tej gry, ponieważ mimo wielu mankamentów, o których zaraz, sama rozgrywka potrafi się obronić. Każdą misję rozpoczynamy od wyboru bohatera – klasy są cztery. Ranger to typowy żołnierz, który rusza do boju w pierwszej linii i dzierży karabin. Wing Diver to piechur potrafiący wzbijać się w powietrze. Air Rider działa jako wsparcie z powietrza, potrafi również leczyć swoich kompanów. Jest jeszcze klasa Fencer – odziany w metalową zbroję mięśniak, któremu niestraszne przerośnięte mrówki. Wprawdzie podział na klasy nie sprawia, że rozgrywka nabiera rumieńców jak w topowych grach typu Battlefield, ale jakieś tam zróżnicowanie wprowadza.



Gdy już dochodzi do starć i wypełniania celów misji... zaraz, wróć, jakich celów? Lądujemy w centrum miasta, dostajemy punkt na mapie, do którego musimy dotrzeć, karabin w dłoń i do boju. Rozgrywka jest prosta. Prościej się nie da, ale o to właśnie w EDF 2025 chodzi. Bezstresowa, płytka akcja, w której nigdy nie zabraknie amunicji, pancerza (rozsiane są wszędzie), jak również przeciwników. Przycisk odpowiedzialny za strzał jest zawsze wciśnięty. Przeciwnicy atakują hordami, co kilka poziomów zmienia się ich rodzaj, a więc i nasza reakcja. Prawie zawsze trafiamy w samo centrum wydarzeń. Główna arteria miasta, mnóstwo przechodniów i inwazja znikąd. Obowiązkowo musimy dobiec do wspomnianego miejsca, aby misja zakończyła się sukcesem. Rozgrywka polega właśnie na eksterminacji wroga, podczas tej wędrówki. Cieszy to, że w grze zawarto naprawdę przyzwoitą sztuczną inteligencję. Podstawowi przeciwnicy potrafią wspinać się po budynkach, chować za nimi, łączyć w grupki, a nawet czekać na moment, gdy akurat przeładowujemy broń. Tego się nie spodziewałem.



Niezwykle łatwo jest skrytykować program za jego poziom graficzny. Mamy rok 2014, czyli PlayStation 3 jest na rynku już od ośmiu lat. Twórcy powinni rozumieć specyfikę sprzętu i władać wiedzą na jego temat. Gra rozmija się z tematem, przypomina mi średnie projekty z PlayStation 2. Japoński interfejs jest kompletnie nieczytelny. Sandlot przespało ostatni okres, oddając w nasze ręce małego, brzydkiego potworka. Postaci bohaterów są rozmyte, złożone z niewielu detali. Animacja to poziom klatkowy, czyli kompletne olanie systemu motion-capture. Najbardziej rażą mnie podskoki bohaterów. Przypominają one początki gier 3D na PlayStation, gdzie postać po prostu wzbijała się w powietrze w bezruchu. Lara Croft w swojej debiutanckiej odsłonie poruszała się subtelniej. To samo dotyczy potworów. Animatorzy zapomnieli o tym, że w dzisiejszych czasach projekty postaci są budowane na podstawie wielu elementów. Insekty poruszają się topornie tak, jakby sunęły po asfalcie. Broni się tylko otoczenie, ponieważ miasto jest rozległe i dość porządnie wymodelowane. Warto również wspomnieć o modelu zniszczeń – budynki sypią się aż miło.



Na co liczyli twórcy wydając ten tytuł? Rozgrywki wieloosobowe. Dzisiaj to kluczowy element. Earth Defense Force 2025 trzeba oddać, że tryb online jest świetny. Rozmawiamy tu o masowym wybijaniu insektów, przywodzącym na myśl staro szkolne gry, kładące nacisk na kooperację. Singleplayer jest zabójczo nudny, w trybie multi ta gra rozkwita. Co więcej, wspomniana kooperacja jest możliwa na podzielonym ekranie. Niestety, taka możliwość jest coraz rzadziej spotykana w grach. W tym trybie może brać udział czwórka graczy, czyli tyle samo, co w przypadku połączenia internetowego. Sandlot pozwoliło nawet na starcia graczy, ale na tak wielkich arenach jest to niegrywalne – zbyt dużo czasu poświęcamy na szukanie siebie nawzajem.

Grając w Earth Defense Force 2025 czułem się jak gdybym oglądał filmy klasy B z lat 80. Sympatyk kina akcji z tamtego okresu wie, że to najlepsze lata Hollywood i pomniejszych produkcji. To tak, jakby oceniać dziś filmy z legendarnym Stevenem Seagalem w zestawieniu z klasykami pokroju Ojca Chrzestnego, czy też Milczenia Owiec. Jedno i drugie kino przynosi rozrywkę. Sandlot wysyła w świat proste przesłanie – oto banalna gra, skierowana do fanów zabawy arcade. Powtórzę się – tylko tyle i aż tyle.


Długość gry wg redakcji:
20h
Długość gry wg czytelników:
nie podano

oceny graczy
Przeciętna Grafika:
W 2014 roku to wstyd. Poziom PlayStation 2. Szarpiąca animacja, beznadziejne modele postaci... po prostu słabizna.
Przeciętny Dźwięk:
Dialogi są irytujące, wręcz debilne. Muzyka przygrywająca w tle reprezentuje ten sam poziom. Człowiek za to odpowiedzialny powinien stracić pracę.
Dobra Grywalność:
W singlu jest nudno i prostacko do bólu. W trybie wieloosobowym zabawa rozkwita, oferując graczom czysty arcade i rozwałkę, jakich nie znajdziecie u konkurencji.
Przeciętne Pomysł i założenia:
Powielanie pomysłu sprzed lat. Gra akcji klasy B, w której główną rolę odgrywają insekty z kosmosu. Kumacie?
Słaba Interakcja i fizyka:
Miasto ochoczo ulega destrukcji. Pod tym względem twórcy naprawdę się spisali.
Słowo na koniec:
Poziom technologiczny woła o pomstę do nieba. Widać, że to gra budżetowa, ale mimo to daje sporo frajdy w trybie wieloosobowym. W singlu nie ma co odpalać. No i kupcie tylko jeśli jesteście fanami i tylko jeśli cena spadnie.
Werdykt - Przeciętna gra!
Screeny z Earth Defense Force 2025 (PS3)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosFox46   @   16:38, 05.03.2014
Czyli mamy mocny crap nie warty nawet zagrania gdyby to było jeszcze 6/10 to można było by jakoś rozważyć zakup w sezonie ogórkowym ale i tak dla wielbicieli takich klimatów.