Limbo (X360)

ObserwujMam (14)Gram (4)Ukończone (7)Kupię (5)

Recenzja gry Limbo (X360)


@ 19:05 06.09.2010
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!

Kiedyś, dość dawno temu zastanawiałem się co tak naprawdę sprawia, że jedna gra przyciąga niczym magnes, a inna odpycha jak pryszczaty kumpel z podstawówki. Po chwili zamyślenia, doszedłem do wniosku, że nie ma jednego konkretnego elementu.

Kiedyś, dość dawno temu zastanawiałem się co tak naprawdę sprawia, że jedna gra przyciąga niczym magnes, a inna odpycha jak pryszczaty kumpel z podstawówki. Po chwili zamyślenia, doszedłem do wniosku, że nie ma jednego konkretnego elementu. Gra potrafi się sprzedać ze względu na swoją przystępność, oprawę wizualną, dobrą kampanię marketingową, a wcale nie za innowacyjność, czy grywalność. Często całkowicie trywialne elementy czynią z jednej produkcji hit, a z drugiej gniota. Tezę tą można całkiem śmiało dopasować do najnowszego dzieła studia PleayDead, platformówki zatytułowanej Limbo.

Limbo charakteryzuje się praktycznie całkowitym brakiem wątku fabularnego, oprawa wizualna to jedynie odcienie szarości (klimatyczne i przyjemne dla oka, ale tak czy tak, sama szarość i czerń), a główny bohater to niemy dzieciak, który przemierza pełne niebezpieczeństw środowisko, rozwiązując różne drobne zagadki strukturalne. Geniusz projektu tkwi w jego prostocie, a zarazem skomplikowaniu. Sam koncept jest wręcz banalny, podobnie jego realizacja; napotkane problemy potrafią natomiast sprawić trudności. Sposób rozwikłania łamigłówek nie zawsze widoczny jest na pierwszy rzut oka i trzeba dość często wytężać szare komórki. Mimo iż łatwo nie jest, zabawa przebiega w miłej atmosferze, bez frustracji i co najważniejsze, ciężko się oderwać.



Główny bohater Limbo to mały chłopiec. Budzi się on pośród mroku, w pełnym niebezpieczeństw lesie i nie mamy najmniejszego pojęcia jak trafił w to miejsce, dlaczego i jakie jest jego zadanie. Gra nie posiada żadnego intra. Po prostu od razu wskakujemy do zabawy i na własną rękę musimy z grubsza wypracować o co biega. Nie zamierzam wyjawiać żadnych konkretów, wszak psuć zabawy nie chcę, aczkolwiek po dobrnięciu do końca bez problemu rozszyfrujecie historię. Tym bardziej, że szczególnie zakręcona nie jest, a sporą podpowiedzią jest też tytuł gry. Słowo Limbo po przetłumaczeniu na język polski oznacza, bowiem, Czyściec.

Rozgrywka w Limbo jest w zamyśle bardzo prosta. Mamy platformówkę, w której protagonistę obserwujemy z boku i staramy się przebrnąć przez wszelkie napotkane przeciwności. Raz może to być potężny pająk, który za nic nie chce się ruszyć. Innym razem tocząca się niczym w Indiana Jones kamienna kula, a jeszcze innym całe mnóstwo przekładni, dźwigni i maszyn grawitacyjnych, które dzięki precyzyjnemu sterowaniu i umiejętnej realizacji przemyślanego planu zabiorą nas do celu. Łamigłówki w Limbo są o tyle ciekawe, że stanowią połączenie praw fizyki, natury oraz fikcji. Widać, że osoba za nie odpowiedzialna dysponowała nie małą wyobraźnią. Pikanterii całej zabawie nadają też niepokojące sceny śmierci naszego bohatera. Chłopiec ginie bardzo często, a towarzyszą temu dekapitacje, miażdżenie, wyrywanie członków, przebijanie itd. Jest brutalnie i mimo że obserwujemy wszystko z dość odległej perspektywy oraz w nietypowej oprawie, całość jest dziwnie mocno sugestywna. Ciężko określić dlaczego, ale pierwsze kilka śmierci wywołało we mnie pewne poruszenie. Zupełnie tak, jakby mi było żal tego biegającego po ekranie telewizora dziwaka. Żal jego okrutnego losu, oraz tego, że tak po prawdzie nie wie co robi i jak ma dotrzeć do kolejnego, spokojnego fragmentu mapy. Fragmentu, na którym nie przywali go żadna belka, prasa nie zamieni w naleśnik, wystające z ziemi kolce nie zrobią z niego sita, a pułapka na niedźwiedzia oszczędzi jego słaby karczek. Warto podkreślić, iż rozgrywka, mimo pewnych znamion schematyczności nigdy nie robi się nudna. Do samego końca jest ciekawie i porywająco. Nigdy nie wiadomo co stanie się za chwilę.



Słowo ciekawa pasuje jak ulał również do oprawy audio-wizualnej. Dźwięków w grze praktycznie nie ma. Okazyjnie słyszymy tylko jakiś tupot, trzepot, działające maszyny lub inne efekty tła. Mimo to, wiele z nich jest nie tylko smaczkiem, lecz pełni rolę funkcjonalną. Często bowiem trzeba zgrywać nasze posunięcia z działającymi w pobliżu przedmiotami. Sygnały dźwiękowe stanowią wówczas idealny sposób na właściwą synchronizację. Jeśli chodzi o grafikę, jest mroczno, ponuro i bardzo klimatycznie. Artyści poskąpili kolorów, a pomimo tego, Limbo prezentuje się wyśmienicie. Bardzo dobrze wykonano też animacje naszego bohatera oraz efekty specjalne towarzyszące np. spacerowaniu w wodzie. Aż dziw bierze, że przy pomocy tak skromnej palety i prostych modeli przygotowano tak miłą dla oka oprawę. Słowami ciężko opisać to, co widać na ekranie. Naprawdę warto to zobaczyć na własne oczy!

Podsumowując, Limbo to w tym momencie najlepsza gra dostępna w platformie Xbox Live Arcade. Choć przejście wątku fabularnego zajmuje jedynie około 4 do 5 godzin, nic nie stoi na przeszkodzie by powrócić do mrocznego świata, choćby po to aby znaleźć poukrywane achievementy, lub sprawdzić czy tym razem uda nam się nie uśmiercać chłopca ani raz. Ja jestem pewny, że do Limbo jeszcze nie raz zasiądę. Takich gier trzeba w XLA więcej!


Długość gry wg redakcji:
5h
Długość gry wg czytelników:
4h 20min

oceny graczy
Genialna Grafika:
Po screenach i filmach gry nie oceniajcie. Ją trzeba zobaczyć osobiście!
Genialny Dźwięk:
Efektów nie ma wiele, ale tam gdzie są, stanowią integralną część zabawy, a nie tylko dodatek.
Genialna Grywalność:
Koncept prosty, ale grywalność stoi na najwyższym poziomie.
Genialne Pomysł i założenia:
Takich gier trzeba więcej. Nieszablonowe podejście do tematu platformówek sprawdziło się w Limbo po prostu genialnie.
Genialna Interakcja i fizyka:
Gra w dużej mierze korzysta z praw fizyki, dzięki czemu rozwiązania zagadek, gdy je już znajdziemy, mają sens i nie są naciągane.
Słowo na koniec:
Kupujcie karty pre-paid, takie gry trafiają się tylko raz na kilka lat!
Werdykt - Genialna gra!
Screeny i filmy z Limbo (X360)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosMicMus123456789   @   19:09, 06.09.2010
Trza przyznać że gra jest oryginalna, i ma ten nie powtarzalny klimat, jak dla mnie gra jest genialna.
0 kudosbat2008kam   @   19:20, 06.09.2010
To pierwsza gra, którą kupię w najbliższym czasie Uśmiech . Prezentuje się obłędnie dobrze. Pewnie lepszej gry w dystrybucji cyfrowej w tym roku już nie będzie...
0 kudoszvarownik   @   19:26, 06.09.2010
A właśnie, że nie. Limbo jest świetne, ale krótkie i na raz. Za lepsze pozycje w tym roku uważam chociażby DeathSpank, nowa Lara ponoć też wymiata. Poza tym drugi DS już w tym miesiącu, no i Comic Jumper. To jeszcze nie koniec roku, a Limbo mimo wszystko i tak jest przehypowane Uśmiech
0 kudosbat2008kam   @   19:33, 06.09.2010
Comic Jumper... Nie wiem co to Zawstydzony . Deathspank... Dobry hack'n'slash, ale wydane rok temu Torchlight było dużo lepsze. Nowa Lara... też słyszałem, że jest świetna, ale z obejrzanych przeze mnie gameplayów wnioskuję, że to ona jest przehypowana Dumny .

O gustach się nie dyskutuje Uśmiech . Dla mnie Limbo i tak jest nr 1 Uśmiech .
0 kudoszvarownik   @   19:50, 06.09.2010
Faktycznie, o gustach się nie dyskutuje Uśmiech Ale Comic Jumper radzę się zainteresować, to tytuł twórców Splosion Man, więc już ten fakt zobowiązuje Uśmiech
0 kudosBystrzaQ   @   20:27, 06.09.2010
W grach szukam głównie oryginalności, w Limbo je znalazłem... Uśmiech
0 kudosDżoryl_66   @   20:31, 06.09.2010
Hmm, podobno po zagraniu w limbo człowiek ma ochotę się powiesić. Uśmiech
0 kudosGilberto   @   22:50, 06.09.2010
Wygląda ciekawie, szkoda że nie mam jak zagrać Smutny
0 kudoskam87   @   23:39, 11.09.2010
Już sama recenzja mnie jakoś przymula.. Uśmiech Musze kiedyś w to zagrać..
Dodaj Odpowiedź