Recenzja filmu Dunkierka - wojna bez emocji


Klocu @ 11:17 02.08.2017
Kamil "Klocu" Kloc
Nie pisze o sobie w trzeciej osobie.

Kiedy wydaje Wam się, że temat drugiej wojny światowej został totalnie przeżuty przez kinematografię, nadchodzi Christopher Nolan.

Niemożliwa do przełamania Linia Maginota miała bronić Francję przed natarciem nazistów podczas drugiej wojny światowej. Alianci, zachłyśnięci legendą swoich fortyfikacji, nie przypuszczali, że Hitler może je po prostu obejść. I tak w czerwcu 1940 roku żołnierze Trzeciej Rzeszy zaatakowali Francję przechodząc przez terytorium Belgii. W wyniku błyskawicznego desantu prawie pół miliona wojsk alianckich zostało celowo zwabione i zamknięte na plaży w miejscowości Dunkierka. Będąc w potrzasku, wymarznięci żołnierze czekali na cud w postaci ewakuacji przez morze, jednocześnie będąc stale bombardowanymi przez siły powietrzne Wehrmachtu.

W tak tragicznych okolicznościach rozpoczyna się nowy film Christophera Nolana. Mając z tyłu głowy jego poprzednie dzieła, pokroju Incepcji czy Interstellar, zastanawiałem się jaką część swojego stylu będzie on w stanie wrzucić do obrazu wojennego opartego na faktach. Odpowiedź na to pytanie pojawiła się mniej więcej w połowie seansu. Historia ukazana w Dunkierce prezentowana jest z trzech perspektyw - lądowej, morskiej i powietrznej. Prowadzone są one nielinearnie - choć różne sceny następują po sobie, to ukazują zdarzenia niechronologicznie. Zdziwienie na twarzy pojawiło się, kiedy jeden bohater ukazany został w dwóch miejscach na raz. Nolan sprytnie zabawił się scenariuszem i trzy alinearne płaszczyzny spotykają się we wspólnym punkcie podczas finału.

Wspomniany zabieg ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony, budzi zaintrygowanie pośród publiczności, ale z drugiej, wywołuje także zdezorientowanie. Są to uczucia, które towarzyszyły mi do końca seansu. Reżyser zaprezentował wojnę bez bohaterów i heroicznych zrywów. Większości z postaci zależy na jednym - przeżyciu. Mocno zarysowane zostały typowo ludzkie postawy. Na papierze, żołnierze brytyjscy byli w sojuszu z siłami francuskimi, ale w szeregach wojskowych występowała segregacja narodowościowa. Nie są to elementy, które zobaczymy w każdym filmie wojennym i choćby dlatego zamiast kupienia paczki papierosów warto wybrać się na Dunkierkę.

Filmowi nie można odmówić klimatu beznadziejności. Postacie próbują każdej drogi wydostania się z plaży. Jednak osobiście nie zżyłem się z nimi. Dunkierka jest bowiem filmem przemilczanym, ogląda się ją bardziej jako inscenizację, czy reportaż, a nie w pełni fabularny film wojenny. Mnóstwo cięć i szybkie przejścia między scenami wspomagają dynamikę obrazu, ale odbierają mu element współczucia. Co więcej, z trudem odróżnicie od siebie poszczególne postaci. Żołnierze wyglądają tak samo - młode twarze, wychudłe sylwetki. Jest to celowy zabieg reżysera, który zdecydował się ukazać bezosobowość wojny, nie czyniąc herosa z żadnej jednostki. Nie spodziewajcie się zatem starć ogromnych wojsk i flaków latających na lewo i prawo. Nie spodziewajcie się nawet ujrzenia osoby w niemieckim mundurze. Kule wrogów nacierają znikąd, co tylko podkreśla wspomnianą bezosobowość konfliktu.

Na najnowszy film Nolana warto wybrać się z jeszcze jednego powodu. Dzieło zostało zrealizowane po mistrzowsku. Udźwiękowienie, efekty specjalne, kostiumy - czysty obłęd. Kiedy rozbija się samolot albo topi statek to odnosimy wrażenie, że rozbija się prawdziwy samolot, a nie jego wirtualny model odpowiednio podrasowany przez grafików. Jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że Dunkierka to najlepiej zrealizowane kino wojenne w historii. 

Dunkierka jest skrajnie innym obrazem od stereotypowego filmu wojennego. To raczej przedstawienie ludzkich zachowań w katastrofalnej sytuacji, a nie kino opływające w filozoficzne zagadnienia i ogromne bitwy. Po seansie nie jest mi w żaden sposób żal obserwowanych postaci, nie jestem z nimi w zżyty, ale Christopher Nolan uzupełnił moją wiedzę historyczną i przedstawił niesamowicie zrealizowany teatr zdarzeń. Dunkierka to dzieło pełne cierpienia młodych osób i bezosobowych tragedii, ale czy nie taka jest właśnie wojna?

Sprawdź także:
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?