Castlevania: Lords of Shadow 2 (X360)

ObserwujMam (2)Gram (0)Ukończone (0)Kupię (2)

Zapowiedź gry Castlevania: Lords of Shadow 2 (X360)


LordTyrranoos @ 21:34 13.02.2014
Mateusz "LordTyrranoos" Wieczorek

Mimo że świat elektronicznej rozrywki został opanowany przez konsole ósmej generacji, posiadacze Xboksów 360 i PlayStation 3 nie mają się czego obawiać. W tym roku na ich dyskach twardych ujrzymy bowiem jeszcze wiele wysokobudżetowych hiciorów, pokroju Dark Souls 2, Thief, Watch Dogs, nowego Wolfensteina czy Mad Maksa.

Mimo że świat elektronicznej rozrywki został opanowany przez konsole ósmej generacji, posiadacze Xboksów 360 i PlayStation 3 nie mają się czego obawiać. W tym roku na ich dyskach twardych ujrzymy bowiem jeszcze wiele wysokobudżetowych hiciorów, pokroju Dark Souls 2, Thief, Watch Dogs, nowego Wolfensteina czy Mad Maksa. Już za kilkanaście dni jednak debiutuje sequel jednej z mniej popularnych perełek poprzedniej generacji, Castlevania: Lords of Shadow 2. Czy warto się zainteresować zwieńczeniem sagi?



W moim skromnym mniemaniu, „dwójka” okaże się jedną z najlepszych produkcji pierwszego półrocza, co dla wielu będzie dużym zaskoczeniem. Choć kampania marketingowa na pewno przewyższyła poziom promowania pierwszej odsłony serii, w końcu praktycznie co kilka dni publikowane są kolejne trailery i zwiastuny, prezentujące czy to model rozgrywki, czy aktorów, którzy użyczyli wirtualnym postaciom swoje głosy, niewiele osób spoza fanowskiej kasty spodziewa się prawdziwego bestsellera z krwi i kości. Poziom wykonania oryginału pozwala jednak wierzyć, że sequel sprosta oczekiwaniom nawet najbardziej wymagających graczy, którzy od ponad trzech lat czekali na finał tragicznej historii Gabriela Belmonta.



W „dwójce” Belmont powraca jako główny protagonista, choć tym razem to on nosi tytuł księcia ciemności, Draculi, co jest wynikiem tragicznych w skutkach wydarzeń z pierwszej odsłony. Nieśmiertelny, choć pozbawiony chęci do dalszego życia Gabriel, zgadza się na propozycję znanego skądinąd Zobeka, by stawić czoła Szatanowi i jego demonicznym zastępom, szykującym się do ostatecznego ataku na wszelaki ziemski byt, w zamian za uwolnienie go z okowów wiecznego cierpienia. Jednocześnie będzie stanowił główny cel dla kolejnych pokoleń rycerskiego klanu Belmont, którego członkowie od wieków polują na tytułowego złego ducha.

Dlaczego „kolejnych” pokoleń? Wydarzenia w Lords of Shadow 2 mają miejsce kilkaset lat po pierwszej krucjacie Gabriela Belmonta. Do tego stopnia, że przeważająca część rozgrywki ulokowana zostanie w czasach współczesnych, co stanowi konkretną ciekawostkę samą w sobie. Rzeczywistość ta będzie jednak o wiele bardziej gotycko-steampunkowa, niż elektroniczna, samo zaś miasto ma przenikać się w niewyjaśniony sposób z zamkiem Draculi, co w ogólnym rozrachunku powinno tworzyć jedną, może i mało spójną, ale uzasadnioną fabularnie, masę. Plusem całej sytuacji wydają się być natomiast jeszcze bardziej zróżnicowane lokacje, w których przyjdzie nam walczyć, skakać i rozwiązywać wyszukane zagadki.



Rdzeń rozgrywki nie ulegnie większym zmianom, bo i po co zmieniać coś, co funkcjonuje całkiem dobrze? Najwięcej czasu spędzimy na bardzo satysfakcjonującej walce ze szkieletami, demonicznymi bestiami, ghoulami, ale też rycerzami, golemami i robotami; opartej w głównej mierze na odpowiednim timingu, unikaniu ciosów przeciwników i kontratakach. Podstawowym orężem będzie swego rodzaju bicz, funkcjonujący dokładnie tak samo, jak legendarny krzyż z „jedynki”. Tym razem jednak zrezygnowano z systemu jasnej i ciemnej magii, których napełnione paski umożliwiały odpowiednio: regenerację zdrowia i zadawanie potężniejszych obrażeń. Zastąpione to zostanie... dwoma dodatkowymi środkami masowej eksterminacji, w postaci Void Sword i Chaos Claws. Walka za pomocą Miecza odbierze punkty witalności przeciwnikom na rzecz Draculi (poza tym, może też żywić się krwią pokonanych, w końcu jest wampirem), zaś Szpony przebiją się nawet przez największe tarcze i osłony. Niewątpliwie udostępni to więcej możliwości na polu bitwy, w dodatku bronie będzie można zmieniać płynnie nawet w trakcie wyprowadzania zabójczych combosów.

Dracula, jako tytułowy książę ciemności, posiadać ma o wiele bogatszy arsenał śmiercionośnych ataków, ale także inne, nieco bardziej demoniczne zdolności specjalne. Przywołanie dezorientującego przeciwników stada nietoperzy czy zamiana w ognistego smoka, siejącego pożogę na polu walki, to dwie bodaj najbardziej przydatne umiejętności, z których niewątpliwie będziemy gęsto i często korzystać. Wspomnieć też warto, że w Lords of Shadow 2 czeka na nas najprawdziwszy etap skradankowy. Choć może wydawać się to dziwne, zważywszy chociażby na reprezentowany gatunek, sprawę załatwiono z należytym pomyślunkiem. Dracula jest w stanie przeobrazić się w stado gryzoni, nieco bardziej subtelne, niż sam pomarszczony i styrany życiem doczesnym książę ciemności. Dzięki temu dotrzemy do trudno dostępnych miejsc i unikniemy walki na początku gry, kiedy to Belmont nie odzyskał jeszcze wszystkich sił z czasów świetności. Zróżnicowane lokacje – check. Udoskonalony i bogatszy system walki – check. Nowości w rozgrywce – check. Co dalej na liście?



Podobnie jak w „jedynce”, dużo czasu spędzimy także na wszelkiego rodzaju elementach zręcznościowo-platformowych, które sprawdzą naszą spostrzegawczość i szybkość podejmowania decyzji oraz, nie ukrywajmy faktów, czasem także nerwy. Warto jednocześnie wspomnieć, że twórcy zapowiadają o wiele bardziej otwarty świat, dzięki czemu możemy liczyć na większą dozę dowolności i samodzielnej eksploracji. Tutaj czekają na graczy dwie wiadomości – dobra i zła. Dobra jest taka, że zrezygnowano z nieruchomej kamery, ustawionej za plecami protagonisty. W sequelu będziemy mogli nią sterować do woli. Zła jest taka, że najprawdopodobniej zmuszeni zostaniemy do backtrackingu, co nie każdemu przypadnie do gustu.

Czego jeszcze możemy się spodziewać po Lords of Shadow 2? Bardziej epickich walk z bossami, których ogrom nawiązuje bezpośrednio do kultowego Shadow of the Colossus. Fantastycznej narracji, bo w końcu głos Patricka Stewarta oddaje w pełni podniosłość i rozmach serii Castlevania (choć zapowiadany brak loadingów zmusza do zadania pytania – w jakich momentach szacownego jegomościa usłyszymy?). W końcu zaś, długiej i wymagającej kampanii, trwającej według twórców około dwudziestu godzin. Jeżeli sequel faktycznie przebije jakością poprzednika, jest to must-have nie tylko dla fanów marki, ale także dla miłośników gier w ogóle. Tym bardziej, że zawartość zdaje się być zdecydowanie warta swojej ceny.

Podsumowanie:
Castlevania: Lords of Shadow 2 to jedna z najciekawszych premier pierwszego półrocza i jeśli tylko twórcy wywiążą się z obietnic, otrzymamy świetną produkcję i zarazem kandydata do tytułu gry roku.
Zapowiada się genialnie!

Screeny z Castlevania: Lords of Shadow 2 (X360)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosPabloMG   @   09:54, 14.02.2014
Nowa Castlevania ma swój urok 3d, starsze części również miały z tą różnicą że były w 2d. Seria jest znana przez tych starszych graczy a młodsi gracze prawie jej nie znają.
0 kudosFox46   @   14:55, 14.02.2014
Niskie oceny oceny tej gry wzbudzają we mnie niepokój
Game Informer 6/10 (gdzie przy jedynce dał 9/10)
Edge 4/10 tylko
0 kudosDirian   @   15:07, 14.02.2014
@ Fox - skąd wyczarowałeś te oceny? Nigdzie nie mogę się ich doszukać. A embargo na oceny mija dopiero 25 listopada.
0 kudosLordTyrranoos   @   18:40, 14.02.2014
Chyba lutego Dumny ale faktycznie, ocenę GI znalazłem i mniej więcej o czym pisał recenzent, można to znaleźć w sieci już. Póki sam nie tknę jednak, nie mam jak ocenić ;)
0 kudosSZYMEZ   @   18:48, 14.02.2014
Zagrałem w demo na steamie i raczej się nie skusze. Cały czas próbuje się zmusić by przejść Darksiders I i II, a ta gra wydaje mi się gorsza.
0 kudosFox46   @   11:25, 15.02.2014
Zobaczymy na finalne oceny recenzentów. Choć sam jestem bardzo skuszony, Fable Aniversynary zleksza zawiódł, miałem go mieć ale powiedziałem nie daje zielone światło Castlevania: Lords of Shadow 2 i Thiefowi
0 kudosLordTyrranoos   @   12:50, 15.02.2014
A Fable Anniversary właśnie ogrywam - to stare, dobre Fable z dużą ilością błędów technicznych, niestety. Boli przede wszystkim spadek ilości klatek w wielu miejscach, parę razy musiałem zrestartować konsolę przez grę, a po wczytaniu save'a trzeba odczekać dobrych kilka sekund, żeby tekstury się załadowały. Twórcy nie dali sobie rady z UE3. Jak ktoś mądrze napisał - samo Fable to nadal gra na 8-9/10, zaś jakość reedycji zasługuje góra na 5-6/10.
0 kudosbigfut28   @   01:55, 24.01.2015
hmm jedynke zrobilem podobala mi sie srednio.a kto z was pocinal na pegazie w to???tego sie nie da zapomniec:]
Dodaj Odpowiedź