Deathloop (PS5)

ObserwujMam (0)Gram (0)Ukończone (1)Kupię (1)

Deathloop - gdy Hitman spotyka się z Dishonored (PS5)


Materdea @ 14:10 18.08.2021
Mateusz "Materdea" Trochonowicz
Klikam w komputer i piję kawkę. ☕👨‍💻

Arkane Studios mimo bycia częścią Microsoftu wypuści w tym roku tytuł ekskluzywny... PlayStation 5. Deathloop na szczęście ukaże się również na komputerach osobistych. Tytuł ten na razie dość niepozornie wygląda na materiałach przedpremierowych, ale tak naprawdę szykuje się jako czarny koń w wyścigu tytuł gry roku 2021.

Już w przyszłym miesiącu na rynek trafi Deathloop - pierwszoosobowa strzelanina, która łączy w sobie najlepsze elementy z innych gier studia Arkane, ale ma też w sobie coś z Hitmana. Tytuł niepozorny na przedpremierowych materiałach, może namieszać wśród zaplanowanych na jesień tegorocznych blockbusterów!

W Deathloop wcielamy się w postać Colta - najemnika, który z nieznanych nam bliżej powodów utknął na wyspie Blackreef. Ale nie tylko na niej, ponieważ znalazł się również w środku nierozerwalnej na pierwszy rzut oka pętli czasowej. Bohater nieustannie powtarza jeden dzień z życia w enigmatyczny miejscu rządzonym przez ośmiu lokalnych watażków zwanych wizjonerami. Nasze zadanie sprowadza się do zabicia tychże wizjonerów. Jeśli się to nam nie uda - dzień się skończy lub sami padniemy na placu - wtedy cykl powtarzamy od samego początku.

Na szczęście ten system nie jest tylko utrudnieniem w rozgrywce, by do szewskiej pasji doprowadzać mniej wprawnych graczy. Nie mamy tutaj dobowego cyklu wyznaczającego czas, w ramach którego musimy ukończyć całą grę - co to, to nie! Po ukończeniu prologu możemy swobodnie przechodzić między porami dnia i dzielnicami Blackreef, a czas płynie tylko wtedy, gdy ukończymy działania na wybranym wcześniej obszarze.

Chodzi tutaj przede wszystkim o poznawanie nowych informacji na temat naszych celów - każda z iteracji dostarcza nam, jako graczom, cennych wskazówek na temat zachowania wizjonerów, ich codziennych praktyk, miejsc do których się udają o stałych porach itd.

Modus operandi Colta (i zarazem nasz własny) to mechanizm żywcem wyjęty z cyklu Hitman. Protagonista dzieła Arkane Studios, niczym Agent 47 z serii od duńskiego zespołu IO Interactive, musi uczyć się na własnych błędach, jednocześnie coraz głębiej wkraczać na terytorium wroga, poznając schematy jego zachowań oraz przyzwyczajeń, by finalnie dostać się do niego jak najbliżej i pozbyć się go - najlepiej w jakiś finezyjny sposób.

Podpowiedzi odnośnie naszych oponentów dostarcza sam świat gry. W trakcie eksploracji nie raz i nie dwa natkniemy się na wskazówki, a podsłuchiwanie zwykłych żołnierzy niejednokrotnie zaowocuje np. informacją na temat ukrytego wejścia do pilnie strzeżonego budynku. Pod wieloma względami najnowszy tytuł Arkane bardzo bliski jest cyklowi Dishonored, również stworzonemu przez to samo studio.

W Deathloop pozwala na to na poły fantasy, na poły steampunkowe uniwersum. Colt w swoim arsenale posiada nie tylko broń białą i palną, poczynając od klasycznych pistoletów, przez karabiny jednostrzałowe czy maszynowe, kończąc na potężnych shotgunach i snajperkach. Twórcy nie ograniczali się jeżeli chodzi o wymyślne gadżety i umiejętności bohatera wyglądające niemal jak żywcem wyciągnięte z arsenału Corvo Attano - jak np. możliwość teleportowania się do nieodległych miejsc na mapie. Poza wspomnianym skillem szybkiej podróży na wyposażeniu są różnej maści granaty, miny samoprzylepne, urządzenia przyciągające zaatakowanych wrogów do siebie (lub też do innych elementów) itp. Świat Blackreef jest na tyle elastyczny, by nie ograniczać się do klasycznego wyposażenia.

Screeny z Deathloop (PS5)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
1 kudosGuilder   @   08:33, 25.08.2021
Gdy po raz pierwszy ogłoszono Deathloop, bodajże w zeszłym roku, nie brzmiało to jakoś wybitnie interesująco. Arkane to dla mnie marka sama w sobie, więc i tak zamierzałem w końcu to sprawdzić, ale nie rwało mnie do tego tak, jak do gier z serii Dishonored. Teraz jednak, gdy dowiedziałem się o niej nieco więcej, jestem bardziej pozytywnie nastawiony.
Podoba mi się zwłaszcza ten motyw z Julianną. Niby Ameryki tym nie odkrywają, ale w grach, gdzie występuje szeroko rozumiane zakrzywianie lub zapętlanie czasu, rzadko nie jesteśmy jedynymi, których to dotyczy. To będzie interesujące doświadczenie.