Lost: Zagubieni (PC)

ObserwujMam (147)Gram (32)Ukończone (30)Kupię (16)

Lost (PC)


Janek_wad @ 00:00 05.01.2008
Marcin "Janek_wad" Janicki

O tym, że Amerykanie potrafią robić świetne seriale wie chyba każdy szanujący się TV-maniak. Stargate, Lost, The X-Files, Day Break, Jericho, czy choćby emitowany ostatnio przez TVP The Lost Room to tytuły, które miażdżą nasze polskie „superprodukcje” niczym robot kuchenny owoce.

O tym, że Amerykanie potrafią robić świetne seriale wie chyba każdy szanujący się TV-maniak. Stargate, Lost, The X-Files, Day Break, Jericho, czy choćby emitowany ostatnio przez TVP The Lost Room to tytuły, które miażdżą nasze polskie „superprodukcje” niczym robot kuchenny owoce. Po ogromnym sukcesie pierwszego sezonu Zagubionych przyszedł czas na kolejne serie – niekoniecznie lepsze, aczkolwiek równie popularne i – co najważniejsze – przynoszące twórcom niebotyczne wręcz zyski. Jasne stało się więc, iż prędzej czy później rynkiem serialowym zainteresują się producenci gier. Mniej więcej w połowie roku 2006, po wcześniejszym wydaniu kilku tytułów z serii CSI, do ostrej ofensywy przystąpił Ubisoft. A wiadomo, Ubi jak to Ubi, lubi zaskoczyć. No to przywalili panowie z grubej rury, wysupłali trochę grosza i wykupili prawa do stworzenia serii gier komputerowych opartych na najpopularniejszej chyba obecnie serii, wymienionych już wcześniej z nazwy Zagubionych. Pasy zapięte ? Gotowi do odlotu ? To startujemy.



Na początek małe deja vu dla tych wszystkich, którzy pomimo całej tej burzy medialnej i wszędobylskiej kampanii reklamowej jeszcze nie mieli przyjemności mieć przyjemność. Ogólnie rzecz biorąc fabuła serialu kręci się wokół grupy kilkudziesięciu ludzi, którzy pewnego dnia znaleźli się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze. Dodajmy do tego jeszcze amerykański samolot – nie, nie F-16, aczkolwiek równie „niezawodny” - i nieszczęście gotowe. Hmmm, albo i szczęście, zależy z której strony by na to spojrzeć. Wracając jednak do owego feralnego dnia, po kilku godzinach lotu maszyna ulega awarii i rozbija się na jednej z wysp, położonej gdzieś na Pacyfiku. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że z katastrofy, której nikt nie miał prawa przeżyć cało wychodzi aż 48 osób. Dodajmy do tego obdarzoną uleczającymi mocami wyspę, biegających w tę i we wtę dzikusów oraz strzegącego tajemnic dżungli „mglistego” potwora. Jest jeszcze zwariowana Francuzka, która żyje tutaj już od piętnastu lat oraz koleś „ratujący świat” wstukiwaniem do komputera sekwencji bliżej nieokreślonych liczb. Super, prawda ? To się nazywa trafić z deszczu pod rynnę. Co więcej, po pewnym czasie rozbitkowie uświadamiają sobie, że uciec stąd właściwie nie sposób, a cała katastrofa być może wcale nie była dziełem przypadku...



Chyba w tym roku skuszę się na jakąś ofertę Last Minute, byle tylko zawierała wliczony w cenę przelot nad Pacyfikiem ... Póki co jednak, będę musiał zadowolić się wirtualną wycieczką na pełną tajemnic „lostową” wyspę. Złośliwi twierdzą, że Ubisoft tak szybko wziął się do roboty, bo Francuzi bali się, że jeśli serial utrzyma dotychczasową tendencję dryfowania w kierunku tworów pokroju „Dynastii”, szefowie ABC zdejmą go z anteny jeszcze przed premierą gry. Póki co „Zagubieni” trzymają się całkiem nieźle, a i panowie programiści z Ubi pokazują na co ich stać ajajjajaj ... ups, przepraszam, to nie ta bajka. Wracając do tematu stwierdzić muszę, że pomimo zbliżającej się wielkimi krokami premiery tytułu, twórcy strasznie skąpią informacji, w efekcie czego o Lost: The Video Game wiemy jak do tej pory bardzo niewiele. Wystarczająco dużo jednak, by starczyło na zgrabniutką i treściwą zapowiedź.

Fabułę pokrótce już znacie, teraz warto byłoby wspomnieć co nieco o bohaterach. Fani serialu z uporem godnym objuczonego toną towaru osła prześcigali się w opiniach, w jaką postać przyjdzie wcielić się graczom. Czy będzie to zabójczo przystojny oszust Sawyer, najlepszy na wyspie wyżynacz dzikich świń John Locke, kryminalistka Kate, czy może naczelny moralista i etyk – Jack ? Na przekór wszystkim, panowie programiści postanowili – i moim zdaniem bardzo słusznie – stworzyć całkiem nową postać, nieznanego dotąd fanom serialu fotografa prasowego Elliota. Nie zagramy więc żadnym z serialowych rozbitków, aczkolwiek z oczywistych względów niejednokrotnie przyjdzie nam ich spotkać.



Na uwagę zasługuje bez wątpienia sposób przedstawienia historii głównego bohatera. Cała fabuła gry została bowiem podzielona na siedem części, z czego – przynajmniej według zapewnień twórców – każda z nich ma zapewnić około 90 minut zabawy. Podobnie jak w serialu, tak i tutaj etapy kończyć będą się tzw. cliffhangerami■, a zaczynać od krótkiej wstawki informującej nas o tym, co się już na wyspie wydarzyło. Nie zabraknie więc słynnego „Previously On Lost”. Pojawią się też oczywiście retrospekcje, które rzucą nam nieco światła na dotychczasowe życie Elliota. Warto wspomnieć również, iż wojaże głównego bohatera zostały rozmieszczone na przestrzeni dwóch serialowych sezonów – od pierwszej, poprzez drugą, aż do początku trzeciej serii.

Screeny z Lost: Zagubieni (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?