Broken Sword: Anioł Śmierci (PC)

ObserwujMam (88)Gram (17)Ukończone (23)Kupię (3)

Zapowiedź gry Broken Sword: Anioł Śmierci (PC)


Kanapka @ 00:00 27.01.2007
"Kanapka"

Każdy szanujący się fan przygodówek powinien znać te dwa wszystko mówiące nazwiska bohaterów, którzy pojawiali się na ekranach miłośników gatunku już trzykrotnie- George Stobbart i Nicole Collard, bo to właśnie o nich mowa, już po raz czwarty wracają na nasze PCty, tym razem w nieco odmienionym układzie.

Każdy szanujący się fan przygodówek powinien znać te dwa wszystko mówiące nazwiska bohaterów, którzy pojawiali się na ekranach miłośników gatunku już trzykrotnie- George Stobbart i Nicole Collard, bo to właśnie o nich mowa, już po raz czwarty wracają na nasze PCty, tym razem w nieco odmienionym układzie. Dwie pierwsze części przyniosły serii Broken Sword niebywały sukces, trzecia natomiast została przywitana przez ogół graczy z dość niewielkim entuzjazmem. Irytujący system sterowania i przejście gry do środowiska 3D nie wyszło grze na dobre, bowiem następstwem wspomianych zmian było wielkie obniżenie grywalności i, co za tym idzie, spadek współczynnika klimatu tej dotąd niepowtarzalnej produkcji.



Powyższy akapit, traktujący o dotychczasowych osiągnięciach Złamanego Miecza, potraktujmy jako krótkie wprowadzenie do właściwej zapowiedzi czwartej części cyklu. Jakimi nowościami zaskoczą nas autorzy i czy inwencja twórcza, z jaką podeszli do tworzenia omawianej produkcji, uzyska zamierzony rezultat? W dużej mierze jest to zależne od fabuły, która według mnie mogłaby być trochę ciekawsza, ale jest to tylko i wyłącznie moje (nie)skromne zdanie. Postaram się przytoczyć jej główny wątek, a gracze sami stwierdzą, co sądzą na ten temat. Ponownie wcielimy się w skórę Stobbarta, który tym razem zakochuje się w pewnej blondynce o imieniu Anna Maria. I jak to w czarnych scenariuszach bywa, wynikają z tego same trudności, a nasz nieustraszony bohater staje przed zadaniem ich pokonania. Jasnowłosa miłość George'a zostaje porwana; próba jej odnalezienia wciąga naszego bohatera w tajemnicę związaną z pradawnym manuskryptem oraz tajemniczą substancją, której historia siega do czasów starożytnych. Twórcy wspominali również o paradoksalnej roli Mojżesza w fabule, którego historia znana z Biblii zostanie "troszeczkę" przekształcona (w mojej opinii będzie to coś na kształt beznadziejnego Kodu da Vinci). Nicole, która dotąd wiernie stróżowała nad rozsądkiem Stobbarta, tym razem zadowoli się tylko i wyłącznie rolą postaci epizodycznej.

Niezręczną sytuację fabuły ratują w dużej mierze kraje i obszary, które przyjdzie nam przemierzyć. Będą to m. in. Watykan, Stambuł czy Egipt. W krajach tych napotkamy zapewne wiele osób, z którymi będziemy mogli porozmawiać i skorzystać z przekazanych nam informacji, pomocnych w rozwiązywaniu tajemnicy. Zagadki mają być logiczne. Co do postaci, nie wiadomo o nich nic poza tym, że nieźle dopracowano szczegół wyrażania emocji na ich twarzach. Niby niewiele, ale zawsze coś pożytecznego...



Warto wspomnieć kilka słów o polskim wydawcy produktu. Nieoczekiwanie będzie nim CDProjekt, który przecież od dawna nie poddawał swoim profesjonalnym warsztatom gier gatunku adventure. Trochę zastanawiające jest, że gra trafi na półki sklepowe z niemałym, bo ponad 3miesięcznym (w stosunku do światowej premiery) poślizgiem. Już sama data premiery informuje, że CDProjekt dość nieentuzjastycznie podchodzi do sprawy. Drugim zaś uszczerbkiem na "zdrowiu" Broken Sworda będzie jego spolszczenie. Wiem, że twórcy podczas usuwania wszelkich śladów angielszczyzny mieli na myśli graczy, którzy nie znają tego wszędobylskiego języka, ale trochę szkoda, że zamiast głosów oryginalnych, bardzo pasujących do George'a i Nicole, usłyszymy słowa czytane przez naszych rodzimych fachowców. Będzie to zapewne sporym minusem, bo przecież można było tego uniknąć, podchodząc do interesu oszczędniej i sklecając tylko kilka stron polskich napisów. Oryginalne dialogi trzeba było zostawić po prostu w spokoju.



Teraz największa nowość: układ sterowania gry powróci do starych norm, znanych nam z pierwszej i drugiej części przygodówki. Tak więc żegnaj, toporny interfejsie ze Śpiącego Smoka! Teraz będziemy mogli odłożyć na bok klawiaturę (użytkownicy laptopów także;) i przemierzyć poszczególne etapy gry tylko i wyłącznie z myszką w dłoni. Kolejną dobrą informacją jest zastosowanie w produkcji nowego silnika graficznego, całkiem nowatorskiego, jeśli oczywiście mielibyśmy porównywać "czwóreczkę" do poprzednich części cyklu. Gra, podobnie jak poprzedniczka, będzie trójwymiarowa. Czas pokaże, czy zabawy autorów z grafiką wyszły produkcji na zdrowie. Narazie na podstawie screenów można stwierdzić, że w tej kwestii będzie całkiem nieźle.

Podsumowanie:
Pomijając kilka istotnych niedociągnięć (głównie w związku z firmą wydawniczą), kolejna część serii Broken Sword zapowiada się całkiem ciekawie. Decyduje o tym w dużej mierze nowy engine graficzny i obecność nowej kobiety przy boku George'a. Jakie oceny zbierze czwarta odsłona cyklu? Tego dowiemy się już niebawem.
Zapowiada się świetnie!

Screeny z Broken Sword: Anioł Śmierci (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?