Paradise Lost (XBOX One)

ObserwujMam (1)Gram (0)Ukończone (1)Kupię (0)

Recenzja gry Paradise Lost (XBOX One)


@ 24.03.2021, 15:47
Mateusz "Materdea" Trochonowicz
Wielbiciel literatury przez małe p, gier przez duże G, a także muzyki (tu już bez wyróżnień). Do tego klasyczna męska elegancja, savouir-vivre i szeroko pojęta estetyka.

Paradise Lost zawiodło na całej linii. Wskakujemy do bardzo ciekawie wyglądającego miszmaszu historyczno-fantastycznego, jednak pozbawionego treści. Gra wygląda bardziej jak prezentacja lokacji z portfolio artysty 3D.

Niewiele jest debiutów, które udają się na tyle, by pozwolić studiu wypłynąć na szerokie branżowe wody - a tym bardziej trafić do pierwszej ligi. Wśród polskich producentów nie ma chyba jednego konkretnego przykładu na tego typu przedsięwzięcie: zarówno CI Games jak i Techland parały się wcześniej nieco innymi gałęziami wirtualnej rozrywki, a Wiedźmin od CD Projekt RED swego czasu był przedstawiany raczej jako ciekawostka (dla zachodniego odbiorcy) niż realny produkt. Żywiłem wiele nadziei, że warszawskie PolyAmorous spróbuje zaznaczyć się na gamingowej mapie dzięki solidnemu, klimatycznemu i przede wszystkim udanemu Paradise Lost. Niestety, przeliczyłem się.

Koncept Paradise Lost kupił mnie od samego początku. Mamy alternatywną historię, prawdopodobnie gdzieś około lat 80. XX wieku. Niemcy zainstalowali się w Polsce już na stałe, podporządkowując sobie jej mieszkańców. W tle majaczy atomowa zagłada, którą Naziści poczęstowali okupowane terytoria podczas wycofywania z nich wojsk, tajemnicze i opuszczone bunkry, a na deser trochę słowiańskich mitów. Miszmasz wydaje się być karkołomną próbą pogodzenia jakichś trzech, czterech światów, ale - co zaskakujące - wszystko trzyma się, mówiąc brzydko, kupy.

Wszystko jest fajnie do momentu, kiedy dochodzi do nas myśl, że brakuje tutaj konkretnej zawartości; produkcja sprawia momentami wrażenie wykonanej niedbale, na kolanie, niedopracowanej, pozbawionej treści. Te wszystkie zwiastuny, przedpremierowe grafiki oraz zapowiedzi o wciągającym świecie wydają się być czystą fikcją. Największymi wadami gry są jej długość - a raczej krótkość - a także najprawdziwsza pustka - ta metaforyczna i rzeczywista.

O ile sam scenariusz (w ogólnym rozrachunku), narracja narzucona przez twórców w postaci np. odsłaniania kolejnych fragmentów z przeszłości głównego bohater (z bardzo intrygującym finałem) są w proządku, o tyle wydarzenia na przestrzeni tej kilkugodzinnej przygody są tak monotonne, że nie będę zdziwiony, jeśli ktoś nie dotrze do napisów końcowych.

Wcielamy się w postać dwunastoletniego Szymona, który, napędzany żałobą, wyrusza na pozbawioną nadziei wyprawę w nieznanym sobie kierunku. Dociera w końcu do porzuconego przez Nazistów bunkra i zaczyna jego eksplorację. Z czasem do naszych uszu przebijać się zaczyna głos niejakiej Ewy - dziewczyna jest zamknięta w sterowni i prosi nas o pomoc. Oprócz tego bohater ma własne zadanie: chce odnaleźć mężczyznę z fotografii matki.


Screeny z Paradise Lost (XBOX One)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudospetrucci109   @   20:13, 24.03.2021
Szkoda. Też zaciekawiły mnie zapowiedzi tej gry... Może będzie kiedyś za free na Epicu 😅