Metro Exodus: Sam's Story (XBOX One)

ObserwujMam (1)Gram (0)Ukończone (1)Kupię (0)

Recenzja gry Metro Exodus: Sam's Story (XBOX One)


@ 22.02.2020, 13:52
Mateusz "Materdea" Trochonowicz
Wielbiciel literatury przez małe p, gier przez duże G, a także muzyki (tu już bez wyróżnień). Do tego klasyczna męska elegancja, savouir-vivre i szeroko pojęta estetyka. Kontakt: m.trochonowicz@miastogier.pl

Metro Exodus: Sam's Story to drugi i ostatni dodatek do wyróżniającej się w 2019 roku strzelanki ukraińskiego 4A Games. Czy równie interesujący co podstawka? Przekonajmy się!

Wydaje się, że przygoda z postapokaliptyczną Rosją dobiegła już końca. Do Metro Exodus wypuszczono drugi (z zapowiadanych dwóch) fabularny dodatek, rozgrywający się już po finale podstawowej wersji gry. Co prawda nie kierujemy w nim protagonistą całej trylogii, Artiomem, a tytułowym towarzyszem z Zakonu – Samem. I choć niczego nowego to DLC nie pokazało, a raczej wróciliśmy na znane terytoria, to bardzo fajnie zamknięto rozdział studia pod tytułem Metro Exodus!

W Sam’s Story akcja prezentuje wątek żołnierza Zakonu moskiewskiego metra po tym, jak postanawia odłączyć się od załogi Aurory po dotarciu nad Bajkał. Kontrolę nad bohaterem przejmujemy w momencie, gdy dociera do swojego celu – Władywostoku. Sam bowiem chce znaleźć sprawną łódź i przemierzyć Pacyfik w celu powrotu do ojczyzny, Stanów Zjednoczonych, i odnalezieniu ojca.

Konstrukcja rozszerzenia jest totalnym przeciwieństwem poprzedniego DLC – The Two Colonels. Tam dostawaliśmy to, z czym mierzyliśmy się od początku wirtualnej adaptacji książkowej sagi – z ciasnymi, dusznymi i naszpikowanymi szybami wentylacyjnymi tunelami. Tutaj zaś ponownie trafiamy na w miarę rozległy (choć mniejszy niż Morze Kaspijskie z „podstawki”) i wpół otwarty teren. Zrujnowany Władywostok jest niczym wymieszane etapy Wołga oraz Tajga z Exodus – mamy zarówno tereny podtopione, po których poruszamy się łódkami, jak i nieco większe hale oraz budynki, kończąc na opuszczonych kamienicach oraz niewielkich domkach przypominających wsie.

I czego by o tym dodatku nie mówić, to nadal zachwyca pocztówkowymi widokami, doskonałym klimatem apokalipsy, który tak dobrze poznaliśmy w całej serii Metro, a także świetnym scenariuszem. Najlepszym przykładem jest finał, który nie jest albo dobry, albo zły, tylko zależny od wrażliwości samego gracza. Z racji tego, że fabuła została skondensowana do ok. 7-8 godzin, wydaje się też nieco lepiej zaprojektowana niż w Metro Exodus, choć i tam zrobiła na mnie niemałe wrażenie.

Samych zmian w rozgrywce zbyt wielu nie ma. Nie dostajemy zupełnie nowej giwery, jak miało to miejsce w trakcie przygody Chlebnikova w Metro Exodus: The Two Colonels, gdzie dzierżyliśmy miotacz ognia. Właściwie to ten dodatek kompletnie stawia na formułę wypracowaną przy okazji podstawowej wersji gry, za co mógłbym winić projektantów. Z drugiej jednak strony dostajemy o wiele lepiej wypracowaną historię niż w poprzednim rozszerzeniu. Oraz, naturalnie, ciekawsze otoczenie od przepełnionych brudem tuneli nowosybirskiego metra. A to chyba wystarczający powód.

Sam’s Story najwyraźniej definitywnie zamyka rozdział pod tytułem Metro Exodus. Dodatek co prawda został pozbawiony „pompy”, jednak skutecznie rozszerza wątek po zakończeniu „podstawki”, oferuje całkiem przyjemną, nową lokację, a także kilka godzin rozgrywki, którą fani pierwszoosobowej strzelanki studia 4A Games doskonale znają i – wydaje mi się – że lubią. Finalnie DLC zaprezentowało mi 8 godzin satysfakcjonującej przygody z intrygującym i fajnie złożonym scenariuszem, oferującym niebanalny finał!


Długość gry wg redakcji:
8h
Długość gry wg czytelników:
4h 14min

oceny graczy
Świetna Grafika:
Oprawa wizualna robi niesamowite wrażenie - tak samo jak w podstawowym Metro Exodus. Zarówno na polu technologii jak i w warstwie artystycznej.
Dobry Dźwięk:
Oprawa dźwiękowa to wciąż świetne, mocno klasyczne utwory grane na wiele instrumentów i jednoznacznie kojarzące się z najlepszymi filmowymi produkcjami.
Dobra Grywalność:
Dodatek Sam's Story nie wprwadził żadnych zmian do rozgrywki z Metro Exodus. Fani pierwszoosobowych strzelanek będą kontent.
Dobre Pomysł i założenia:
Idea przyświecająca deweloperom, by w rozszerzeniach skupić się na innych bohaterach i ich historiach to był strzał w dziesiątkę. No i wreszcie protagonista przemówił ludzkim głosem, wszak Artiom przez całą trylogię pozostał niemową.
Świetna Interakcja i fizyka:
Jedyną zmianą w interakcji jest dodanie nowego typu znajdziek - zapisów nutowych. Sam bowiem jest multiinstrumentalistą i może skorzystać z instrumentów spotykanych w zrujnowanym Władywostoku (m.in. ustna harmonijka czy pianino).
Słowo na koniec:
Metro Exodus: Sam's Story stanowi świetne zamknięcie rozdziału, który studio 4A Games otworzyło w zeszłym roku wraz z premierą podstawowej wersji gry!
Werdykt - Dobra gra!
Screeny z Metro Exodus: Sam's Story (XBOX One)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosshuwar   @   07:39, 28.02.2020
No to DLC zdecydowanie wygląda na bardziej rozbudowane (nowe lokalizacje).