Terminator: Resistance (XBOXONE)

ObserwujMam (1)Gram (0)Ukończone (1)Kupię (0)

Recenzja gry Terminator: Resistance (XBOXONE)


@ 20.11.2019, 11:04
Mateusz "Materdea" Trochonowicz
Kofeiniarz, kokainiarz, kodeiniarz. Kontakt: m.trochonowicz@miastogier.pl

Terminator: Resistance na przedpremierowych materiałach wyglądał na pełnego akcji, dynamicznego i efektownego FPS-a. Teyon Games jednak w 2014 roku stało za katastrofalnym Rambo: The Video Games. Czy deweloperzy wyciągnęli jakieś wnioski?

Terminator: Resistance pozwoliło Teyon Games odkuć się po kompletnie nieudanym Rambo: The Video Game. Co więcej ich najnowsza produkcja jest najlepszą w historii studia i - co więcej - najlepszą w tym kultowym uniwersum! Nadal jednak sporo temu Terminatorowi brakuje – po seansach z którąkolwiek częścią Call of Duty (a zwłaszcza z najnowszą) czy Wolfensteina (tych nowożytnych części) można być nieco zawiedzionym.

Terminator: Resistance nie malowało się jako wyjątkowy hit. I tym hitem zdecydowanie nie jest. A czym jest? Bardzo strawnym, krótkim, powtarzalnym, acz intensywnym FPS-em, któremu zdecydowanie przydałby się większy budżet. Dzieło rokuje na przyszłość dla krakowskiego producenta, co mnie niezmiernie cieszy.

Podczas niespełna dwudziestogodzinnej przygody z Terminatorem od Teyon Games w oczy rzuciły mi się przede wszystkim starania deweloperów. Bezsprzecznie chcieli, mimo ograniczeń budżetowych czy nawet technologiczno-projektowych, stworzyć coś, co nie będzie kolejnym Rambem – i to się im w istocie udało. Terminator: Resistance bowiem, mimo swoich niedociągnięć i niedoróbek, to koniec końców całkiem sympatyczna przygoda z fajnym przyspieszeniem w końcówce i zgrabnymi dialogami.

W grze wcielamy się w nową w tym świecie postać Jacoba Riversa, który przedstawia się jako jeden z członków Dywizji Pacyfik. Jego skład został rozbity przez humanoidalną maszynę T-1000, a on sam rzucony w południowo-zachodni rejon Stanów Zjednoczonych. Rozpoczynając zabawę znajdujemy się w zrujnowanym Los Angeles. Ruszamy na wojnę ze Skynetem.

Scenariusz sam w sobie nie ustanawia nowego kanonu, odtwarza jedynie wydarzenia części filmowej trylogii, więc osoby zaznajomione z twórczością Camerona nie będą zaskoczone. Jednak ci, którzy po raz pierwszy dowiedzą się o wojnie ludzkości z maszynami, będą mile zaskoczone tempem akcji oraz jakością historii. Producentom udało się uzyskać satysfakcjonujący efekt między odkrywaniem kolejnych kart, a zmuszaniem gracza do zadawania sobie pytań. Sam dobór scen, postaci, a także momentów wartych odtworzenia okazał się niebywale trafny.

W podobnym tonie napisano dialogi – bez przesadnego patosu, nadętej czy pompatycznej otoczki. Czasami faktycznie chciało się zazgrzytać zębami, aczkolwiek w ogólnym rozrachunku spodziewałem się dużo gorszych rzeczy, przez co warstwą fabularną nowego Terminatora zaskoczyłem się tylko pozytywnie! Jedyne co przy rozmowach z NPC-ami może doskwierać, to absolutnie katastrofalna mimika rozmówców – czasami miałem wrażenie, że przede mną stoją manekiny z jednym i jedynym wyrazem twarzy.


Screeny z Terminator: Resistance (XBOXONE)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
1 kudospetrucci109   @   20:37, 20.11.2019
Dzięki za reckę. W takim razie ja chętnie ogram.
0 kudosfrycek88   @   20:19, 21.11.2019
Fajna recka. Gra sprawia wrażenie podobnej do takiej starej gry Terminator Future Shock. I czy gra nie jest trochę do niej podobna? Półotwarte lokacje, pojazdy itp.
0 kudosHighline   @   13:42, 30.11.2019
Jak ktoś lubi Terminatora to polecam. Gra da sie polubić ale jest zdecydowanie za krótka. Widać że chłopcy przysiedli do nauki więc może za jakiś czas wypuszczą jakiś godny tytuł z uniwersum Rambo.