Wolfenstein: Youngblood (XBOXONE)

ObserwujMam (2)Gram (2)Ukończone (0)Kupię (0)

Recenzja gry Wolfenstein: Youngblood (XBOXONE)


@ 29.07.2019, 10:12
Mateusz "Materdea" Trochonowicz
Kofeiniarz, kokainiarz, kodeiniarz.

William B.J. Blazkowicz znika z radarów - jest już starcem, który pomógł pokonać nazistów i wyprzeć ich z USA. Trzeba oddać pole młodemu pokoleniu - a kto lepiej przejmie schedę po legendarnym agencie, jak nie jego córki. Bliźniaczki syna polskich emigrantów z przytupem ruszają na pomoc swojemu staruszkowi. Witamy w Wolfenstein: Youngblood!

William B.J. Blazkowicz został na pewien czas odstawiony na boczny tor. Od czasu ostatniej pełnoprawnej części z – prawdopodobnie – najsławniejszym pogromcą nazistów minęły dwa lata, a wydawca gier od studia Machine Games, firma Bethesda Softworks, zdaje się przeć za światowym trendem i inwestuje w swoich produkcjach w mikrotransakcje oraz moduły sieciowe. Ponadto B.J. jest praktycznie nieobecny w wypuszczonym właśnie spin-offie, w którym poznajemy jego córki, a akcja została osadzona na samym początku lat 80. ubiegłego stulecia – William jest już zatem staruszkiem.

Buddy PassJeśli nie mamy kolegi z grą, nic straconego! Edycja Deluxe kosztuje ok. 150 złotych, a posiada Buddy Pass, czyli możliwość zaproszenia kogoś do wspólnej rozgrywki nawet pomimo braku własnej kopii Youngblood.

W Wolfenstein: Youngblood, zgodnie z tytułem, wcielamy się w młodą krew – w kolejne pokolenie „urodzone, by zabijać nazistów”. Do wyboru dostajemy jedną z bliźniaczek, córek Blazkowicza – Jessicę lub Sophie. Jedną, bowiem druga sterowana jest przez komputer lub żywego gracza. Kooperacja stanowi to najistotniejszy „ficzer” oraz nowość w serii FPS-ów. Youngblood w całości opiera się na wspólnej walce z nieustającym od czasów wojny europejskim okupantem. Jeżeli wśród znajomych nie znajdziemy żadnego chętnego do wspólnej zabawy, a nie chcemy pomocy sztucznej inteligencji, to możemy stworzyć sesję, do której będzie mogła dołączyć dowolna osoba. Kampania jest naturalnie do ogrania w pojedynkę, nie ma tutaj najmniejszego problemu czy to z poziomem trudności, czy mechaniką.

Historia, co jest dość oczywiste, toczy się po wydarzeniach z Wolfenstein II: The New Colossus. Jeśli jednak nie skończyliście „dwójki”, to co prawda ominie Was sporo smaczków, ale nie będzie to istotna bariera przed zrozumieniem Youngblood. Z drugiej strony fabuła nie jest specjalnie rozbudowana lub skomplikowana, a raczej dość płytka i powtarzalna – zresztą jak gameplay.

Główny wątek wygląda następująco: Blazkowicz znika. USA w 1980 jest w pełni oswobodzone. Jessica i Sophie odkrywają tajemnicze pomieszczenie, w którym B.J. planował odnalezienie laboratorium X zlokalizowanego w podziemiach Paryża. Wraz z nową koleżanką, Abby, córką szefowej FBI, zwariowane bliźniaczki kradną helikopter i nawiązują kontakt z paryskim ruchem oporu.

Od samego początku niewątpliwym atutem są główne bohaterki. Bardzo łatwo przychodzi polubienie dziewczyn – są naturalne, ale przy tym karykaturalne w sposób charakterystyczny dla całego uniwersum Wolfensteina. Nie są to niesamowicie złożone charaktery, wszak Sophie oraz Jessica dopiero co opuściły pielesze. Są przede wszystkim nastolatkami w głowach mając jeszcze książki przygodowe i wyprawy z ojcem na polowania, nie do końca będąc świadome ciężaru misji, której się właśnie podjęły. I to widać oraz słychać – w zachowaniu, w dialogach. Brak tu tych wszystkich dramatycznych scen, gdy po raz pierwszy rozwalają głowę naziście, a towarzyszy temu raczej taka młodzieńcza ekscytacja i radość z robienia czegoś nowego.


Screeny z Wolfenstein: Youngblood (XBOXONE)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudossebogothic   @   11:10, 29.07.2019
Nie podoba mi się co robią z tą marką. Jacyś cybernetyczni naziści z kosmosu, poziomy przeciwników, paski zdrowia, skórki i inne bajery rodem z looter shootera.
0 kudosdabi132   @   09:43, 30.07.2019
Gra jest moim zdaniem dobra, gram od dnia premiery. Strzelanie do nazistów dalej sprawia frajdę i nie nudzi. Wkurzają mnie jednak, te zapisy, bo jest ich mało. No i ten pomysł ze wspólnymi życiami również jest nietrafiony. I nie wiem jak u was, ale u mnie minimapka jest w prawym górnym rogu, a nie lewym.
0 kudosMaterdea   @   12:58, 30.07.2019
Cytat: dabi132
I nie wiem jak u was, ale u mnie minimapka jest w prawym górnym rogu, a nie lewym.
Masz rację, z rozpędu napisałem drugą stronę. Zdziwiony
0 kudosfrycek88   @   18:09, 30.07.2019
Cytat: sebogothic
Nie podoba mi się co robią z tą marką. Jacyś cybernetyczni naziści z kosmosu, poziomy przeciwników, paski zdrowia, skórki i inne bajery rodem z looter shootera.


Mi też. Ja od pierwszego New Order się kompletnie się odbiłem, a po kolejne nawet nie sięgnąłem. Dla mnie to jest strasznie takie nijakie. Wolę nowego Dooma.
0 kudosMaterdea   @   18:13, 30.07.2019
Cytat: sebogothic
Jacyś cybernetyczni naziści z kosmosu, poziomy przeciwników, paski zdrowia, skórki i inne bajery rodem z looter shootera.
Wszystko jest bardzo naturalne i nie zwraca się uwagi np. na poziomy przeciwników. Jeśli nie wyskoczymy za daleko w lokacjach i nie natkniemy się na kompletnych kozaków, to w ferworze walki jest to niewidoczny detal. A co do pozostałych zarzutów, to niestety, ale nie potrafię się odnieść. Dumny
Dodaj Odpowiedź