The Occupation (XBOXONE)

ObserwujMam (1)Gram (0)Ukończone (0)Kupię (0)

Recenzja gry The Occupation (XBOXONE)


@ 04.04.2019, 23:45
Mateusz "Materdea" Trochonowicz
Kofeiniarz, kokainiarz, kodeiniarz.

The Occupation jest stosunkowo łatwo podsumować i zaszufladkować. Gra należy do grona tych z naprawdę ciekawym i intrygującym pomysłem na siebie, lecz jednocześnie lekko budżetowym wykonaniem. Czyli średniak? I tak, i nie.

The Occupation, przygodowa gra akcji (tutaj puszczam oczko do innych tytułów nazywanych tym gatunkiem, jednak wbrew pozorom nacisk na akcję jest większy niż moglibyśmy przypuszczać) autorstwa brytyjskiego, niezależnego studia White Paper Games, to przede wszystkim niewykorzystany potencjał – idea przerosła siły przerobowe deweloperów!

W The Occupation wcielamy się zasadniczo w dwie postaci: dziennikarza śledczego, Harveya Millera, oraz Scarlett Carson. Niemniej tylko pierwsza z nich jest, jak można by to ująć, naszym głównym protegowanym – etapy, w których kierujemy Scarlett, są krótsze i nieco bardziej liniowe, pozwalające spojrzeć na sytuację z nieco innej perspektywy.

Scenariusz opiera się na motywie despotycznych rządów i politycznej intrygi na najwyższych szczeblach władzy. W fikcyjnej, brytyjskiej metropolii wprowadzone zostają kontrowersyjne akty prawne ograniczające swobody obywatelskie (i jednocześnie antyimigracyjne, co jest niejako osią historii). I aby znaleźć poparcie obywateli, zostaje przeprowadzony zamach wraz ze znaczną ilością ofiar śmiertelnych. Kozłem ofiarnym i domniemanym terrorystą jest oczywiście imigrant.

Tutaj na scenę wkracza Harvey. Bezpośrednio z tymi wydarzeniami powiązana jest firma Bowman Carson (nazwiska nie są przypadkowe), w której to zostajemy umówieni na trzy rozmowy z pracownikami – szefową działu PR, kierownikiem tzw. metacentrum oraz prezesem. Cała rozgrywka opiera się na tych trzech otwartych etapach, co stanowi filar.

Rola Scarlett, jak wspomniałem, ogranicza się do bycia niejako uzupełnieniem obserwowanych wydarzeń, nierzadko odtwarzając chwile niezwiązane bezpośrednio ze śledztwem np. zaraz po katastrofie czy jeszcze przed nią. I nie mogę nie powiedzieć, że ten motyw prywatnego, dziennikarskiego śledztwa, którego finałem jest przesłuchanie i skonfrontowanie z jego zdaniem zdobytych przez nas dowodów, nie jest intrygujące – bo jest.

Deweloperzy z White Paper Games plan na gameplay mieli stosunkowo prosty – i taki też pozostał. Przed każdym umówionym spotkaniem jesteśmy od jednej do półtorej godziny wcześniej. Ten czas możemy – a wcale nie musimy, co jest ogromnym plusem, gdyż pokazuje nieliniowość gry! – wykorzystać na buszowanie po pomieszczeniach w obrębie danej lokacji w poszukiwaniu dowodów. W tym momencie do przygodówki dochodzi element akcji albo raczej skradanki – i to całkiem trudnej. A co jeśli odpuścimy i przeczekamy ten czas? Cóż, generalnie nic – fabuła będzie toczyć się dalej, przeprowadzimy wywiad, przejdziemy dalej, ale stracimy blisko 60 minut z życia.

Co ma paść naszym łupem podczas takich nielegalnych wojaży po zamkniętych sektorach biurowca? Poszlaki, karty dostępu do lepiej strzeżonych pomieszczeń, służbowe notatki z kodami dostępów – wszystkie elementy potrzebne do odkrycia nowych zagadnień, dzięki którym możemy podważyć zdanie przesłuchiwanego (choć nie jest to do końca przesłuchanie, a raczej wywiad) i dowiedzenia się prawdy. Jednak wszystkie zostały skrzętnie pochowane! I to w logiczny sposób, nie zaś absurdalnie powkładane gdzieś w szczeliny biurek czy innych, równie wymyślnych, miejscach. Nawet podsłuchane rozmowy są w stanie przynieść nam namacalne korzyści!


Screeny z The Occupation (XBOXONE)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?