Tom Clancy's The Division 2 (XBOX One)

ObserwujMam (2)Gram (1)Ukończone (2)Kupię (0)

Tom Clancy's The Division 2 (XBOX One) - recenzja gry


@ 31.03.2019, 19:38
Mateusz "Materdea" Trochonowicz
Klikam w komputer i piję kawkę. ☕👨‍💻

Aczkolwiek, między Bogiem a prawdą, to w moim odczuciu lepiej w The Division 2 odnajdą się fani kooperacji. Co prawda ludziom, którzy zdecydowali się na samodzielne zwiedzanie waszyngtońskich ulic, wczuć się pomaga niespieszna eksploracja oraz podziwianie widoczków, a także porozrzucane audiologii oraz przekaźniki echo. To jednak tylko niewielki fragment całości. Koniec końców jednak rekomendowałbym kupowanie tej gry dla osób mających zespół i wiedzących, że będą bawić się ze znajomymi.

Samo miasto, jako jedno wielkie pole do urban exploringu, tak modnego ostatnimi czasy, stuprocentowo spełnia swoje zadanie. Chętnie – przynajmniej ja – buszowałem pomiędzy śmietnikami, a zniszczonymi kamienicami, z zaciekawieniem zaglądając do bocznych uliczek w poszukiwaniu nagród. I w rzeczywistości tam na mnie czekały. Oczywiście nie zawsze, ale gra liczy na to, że zboczysz z tej autostrady i zerkniesz do budynku nieopodal, albo przebiegniesz tunelem, bo po drugiej stronie coś usłyszysz. Możesz trafić na publiczną egzekucję, jakiś łup lub najzwyczajniej na wrogi patrol. Tak czy siak zwiedzanie to nadal spory atut The Division i jedna z mocniejszych kart przetargowych w walce o serce (a raczej pieniądze) graczy!

Niezwykle na plus wypadł motyw związany z end-gamem, czyli momentem, w którym de facto grę ukończyłeś. Po wbiciu trzydziestego – ostatniego (później nabijasz wyłącznie „tiery mistrzowskie”) – poziomu doświadczenia, fabuła zaczyna się jakby na nowo, ponieważ na scenę wkracza nowa frakcja, która diametralnie zmienia reguły gry. W tym momencie możemy powtarzać zadania fabularne na jeszcze wyższym poziomie trudności i ze zmienioną strukturą! To drugie szczególnie nadaje wrażenia, że producenci nie zrobili tego po łebkach, wkładając w nowe-stare misje nieco więcej pracy.

W Strefie Mroku zaś, jak to w formule PvP, a więc gracze przeciwko graczom – raz dostaniesz w plecy (ale to już rzadziej niż w „jedynce”!), raz znajdziesz kompanów na wspólną zabawę. Formuła co do tego trybu nie uległa znacznym zmianom. Co ciekawe, przez dłuższą chwilę było tam trochę jakby pusto – niewielu przychodziło sprawdzić swoje umiejętności przeciwko innym, żywym oponentom. Teraz, tj. 25 marca, na szczęście frekwencja uległa poprawie.

Jakie zatem wnioski? Nawiązując do zdania ze wstępu, czyli, że formuła się sprawdziła, ale na styk, jestem skłonny zaryzykować, że trzeci raz takiej powtórki z rozrywki gracze nie pokochają! Na ten moment, The Division 2 – mimo oklepanej z pierwowzoru formuły – nadal cieszy rozgrywką, eksploracją, sporą ilością możliwości. Do powtarzalnego gameplayu naprawdę trudno jest się przyczepić, zwłaszcza patrząc przez pryzmat gatunku, ale i świetnej roboty z różnorodnymi lokacjami! Niestety w moim odczuciu łatwiej się będzie tu odnaleźć drużynom niż pojedynczym graczom, jednak w obu wersjach można świetnie się przy grze Ubisoftu bawić.


Długość gry wg redakcji:
50h
Długość gry wg czytelników:
53h 2min

oceny graczy
Dobra Grafika:
Oprawa wizualna nie ruszyła się z miejsca od wydania pierwszego The Division z 2016 roku.
Dobry Dźwięk:
Ścieżka dźwiękowa w sieciowych strzelankach ma to do siebie, że jest raczej z rodzaju tych minimalistycznych niż bogatszych. Często po prostu spędzamy czas spacerując w kompletnej ciszy, wśród odgłosów ulicznego życia, takich jak krzyki, a wieczorami cykającymi świerszczami.
Świetna Grywalność:
Choć rozgrywka względem pierwszej części nie uległa szerokim zmianom, dostarczając nieco bardziej doszlifowane rozwiązania (cała "dwójka" powstała jakby na kanwie refleksji wyciągniętych z niepowodzeń poprzedniczki), to nadal przyciąga i po prostu cieszy. Zwłaszcza eksploracja zrujnowanego Waszyngtonu.
Dobre Pomysł i założenia:
Z jednej strony, doceniam fakt, że udało się zrobić kontynuację na patentach z "jedynki" bez takiego uczucia "wtórności", z drugiej, czasami oczekuje się więcej od kontynuacji. Jak to mówią - nie zmienia się zwycięskiego składu. I ja przy tej tezie przystaję.
Świetna Interakcja i fizyka:
Wirtualny Waszyngton może pochwalić się mnogą ilością dodatkowych aktywności i nieszablonowych zachowań wynikających z ekosystemu tego świata.
Słowo na koniec:
Pomysł na The Division 2 okazał się sprawdzony - jednak obawiam się, że przy The Division 3 warto byłoby zastanowić się nad nieco większym urozmaiceniem tej konwencji.
Werdykt - Świetna gra!
Screeny z Tom Clancy's The Division 2 (XBOX One)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?