Minecraft: Story Mode (XBOX One)

ObserwujMam (1)Gram (0)Ukończone (1)Kupię (0)

Recenzja gry Minecraft: Story Mode (XBOX One)


@ 20.09.2016, 18:10
Mateusz "Materdea" Trochonowicz
Wielbiciel literatury przez małe p, gier przez duże G, a także muzyki (tu już bez wyróżnień). Do tego klasyczna męska elegancja, savouir-vivre i szeroko pojęta estetyka.

Minecraft: Story Mode kontynuuje tradycję studia Telltale Games w utrzymaniu konkretnego modelu rozgrywki i zmienianiu wyłącznie scenografii, historii oraz klimatu. Po brutalnych przygodach Bigby'ego Wolfa z The Wolf Among Us i nafaszerowanych emocjami dwóch sezonach The Walking Dead przyszedł czas na coś lżejszego - "fabularnego Minecrafta".

Z ocenieniem Minecraft: Story Mode od studia Telltale Games wstrzymałem się po zapowiedzi trzech dodatkowych epizodów. Wpływ na tę decyzję miała sama struktura gry, którą wyznaczyli deweloperzy już we właściwym sezonie – z pięciu odcinków, czwarty „oficjalnie” skończył historię Zakonu Kamienia (Order of the Stone), zaś finałowy rozpoczynał nowy etap w życiu Jessiego i jego towarzyszy. I zarówno podstawowa wersja „fabularnego Minecrafta”, jak i dodatkowe trzy fragmenty nazwane „Adventure Pass”, osobno nie miałyby sensu. Razem tworzą jednak naprawdę zgrabną całość!

Minecraft: Story Mode, jeśli miałbym go do czegoś przyrównać, doskonale sprawdziłby się na ekranach telewizorów w formie filmu familijnego! Historia zaprezentowana przez scenarzystów z Telltale Games opowiada o przyjaźni, poświęceniu, dobrej woli etc. Wiecie – o tym, co powinien uosabiać każdy młody człowiek. Jednak nawet takiego zdegenerowanego – przez niebezpieczne gry wideo, naturalnie – młodzieńca jak ja, fabuła tej gry urzekła na tyle, by zwrócić uwagę na jej walory etyczne. A potem wróciłem do zabijania terrorystów w Counter-Strike’u. Jednak mniejsza o to.

Jeśli jeszcze ktoś nie wie, to wcielamy się tutaj w postać Jessego, który jest idealnym przykładem maksymy „od zera do bohatera”. Na samym początku poznajemy nieco cherlawego, pozbawionego pewności siebie chłopca i obserwujemy jego drogę na szczyt, jeśli mogę to tak ująć. W miarę rozwoju fabuły – co jest oczywiste – stajemy naprzeciw wielu wyborów moralnych, które w tej produkcji studia Telltale Games są zdecydowanie bardziej iluzoryczne niż w poprzednich tytułach, co uważam za sporą wadę. W Minecraft: Story Mode albo decydujemy kogo aktualnie zabieramy ze sobą, albo kogo ratujemy pierwszego i ten ktoś później dziękuje nam za udzielone wsparcie. Nie mamy de facto realnego wpływu na przebieg historii, choćby takiego, jaki oferowało nam np. The Walking Dead.

Pomijając dydaktyczny charakter Story Mode, przygody Jessego i Zakonu Kamienia są po prostu interesujące i intrygujące. Grając odcinek za odcinkiem nie czułem znużenia, przesytu oferowanymi, ponadczasowymi wartościami, a od konsoli odciągnął mnie dopiero ból oczu i zmęczenie, przez co rozgrywkę musiałem dokończyć drugiego dnia (konieczne było przypomnienie sobie wydarzeń z „oryginału”). I, jak zwykle w grach tego dewelopera, mamy okazję podziwiać sporo gagów oraz popkulturowych nawiązań, przy których niejednokrotnie szczerze się uśmiechnąłem!


Screeny z Minecraft: Story Mode (XBOX One)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?