WWE 2K15 (X360)

ObserwujMam (3)Gram (2)Ukończone (2)Kupię (1)

Recenzja gry WWE 2K15 (X360)


@ 09.12.2014, 21:21
Mateusz "LordTyrranoos" Wieczorek

Amerykański wrestling to konkurencja bardzo niszowa, niebędąca typowym sportem, a raczej rozrywką sportową. Wiele osób krytykuje „udawane”, reżyserowane walki czy przesadzone reakcje i zachowania zawodników oraz same kreacje postaci przez nich odgrywanych, jednak profesjonalne zapasy, jak określa się popularnie wrestling, mają swoich wiernych fanów, którzy od lat śledzą poczynania swoich ulubionych wrestlerów.

Amerykański wrestling to konkurencja bardzo niszowa, niebędąca typowym sportem, a raczej rozrywką sportową. Wiele osób krytykuje „udawane”, reżyserowane walki czy przesadzone reakcje i zachowania zawodników oraz same kreacje postaci przez nich odgrywanych, jednak profesjonalne zapasy, jak określa się popularnie wrestling, mają swoich wiernych fanów, którzy od lat śledzą poczynania swoich ulubionych wrestlerów. Do tego ostatniego grona zaliczam się ja, kiedy bowiem sześć lat temu obejrzałem pierwszą tygodniówkę WWE nie przypuszczałem, że kilka wiosen później nadal będę to robił, choć nie z taką regularnością, rzecz jasna. Oczywiste więc jest również moje zainteresowanie grami poświęconymi tej dyscyplinie – zarówno produkcje z ery szóstej generacji konsol, jak również seria WWE 2K nie mają przede mną większych tajemnic. Tym bardziej szkoda, że WWE 2K15 nie spełnia pokładanych w nim nadziei, przypominając kalkę dwóch poprzednich odsłon, za którą trzeba zapłacić pełną cenę.

Przyznać muszę, że swego czasu oceniłem WWE '13 na „ósemkę” w dziesięciostopniowej skali, zachwalając przede wszystkim świetny tryb Attitude Era, który przypomniał wszystkim graczom najlepszy okres dla profesjonalnych zapasów w ich całej historii, przedstawiając najbardziej pamiętne i kultowe już momenty oraz pojedynki. Był to zdecydowany strzał w przysłowiową dziesiątkę i dotychczas zdecydowanie najlepszy moduł kariery w całej serii. Ubiegłoroczna edycja postawiła na uczczenie trzydziestolecia największego wrestlingowego show na świecie – Wrestlemanii – i przyznać trzeba, że wyszło to co najmniej poprawnie. Byliśmy bowiem w stanie prześledzić najważniejsze walki, które miały miejsce właśnie na tej gali. W tegorocznej odsłonie również otrzymaliśmy możliwość poznania (lub przypomnienia sobie, zależy od gracza) historii tej dyscypliny.



Tryb „2K Showcase” koncentruje się na dwóch rywalizacjach, które, przynajmniej w teorii, mocno zapadły w pamięć miłośnikom wrestlingu, wzbogaconych dodatkowo prawdziwymi materiałami filmowymi. Pierwsza z nich stawia w rolach głównych CM Punka (pomijając jego obecnie napięte stosunki z federacją) oraz Johna Cenę, bodaj dwie najbardziej znane twarze współczesnych profesjonalnych zapasów. Składająca się z dziewiętnastu walk kampania rozpoczyna się w okolicach sławetnego Money in the Bank PPV z 2011 roku, kończy zaś niedługo przed zeszłoroczną Wrestlemanią. Jako że byłem naocznym świadkiem wydarzeń z tego okresu, to wirtualne przedstawienie tej rywalizacji nie wywarło na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. Po prostu kompetentnie przedstawiono najciekawsze momenty z czasu jej trwania, dając finalnie graczowi jakieś trzy godziny rozgrywki. Dużo bardziej interesująca z mojej perspektywy jest druga opowieść, koncentrująca się na konflikcie Shawna Michaelsa z Triple H-em, członkami, legendarnej dla wtajemniczonych, grupy DX. Tu jesteśmy uczestnikami choćby pierwszej w historii walki w komorze eliminacji (Elimination Chamber), w dodatku, choć pozostaje to kwestią gustu, ta rywalizacja stała na bardziej osobistym poziomie w rzeczywistości, dając w rezultacie kilka niezapomnianych pojedynków. Twórcy przygotowali czternaście wirtualnych starć, co łącznie składa się na trzydzieści trzy zawody i jakieś pięć do sześciu godzin rozgrywki w trybie kariery.

O ile 2K Showcase jest całkiem zjadliwą propozycją, choć zdecydowanie nieumywającą się poziomem do modułu Attitude Era z WWE '13, o tyle „Who got NXT”, będące niejako dopełnieniem przygotowanych dla zwolenników grania w pojedynkę atrakcji, zdecydowanie zawodzi. W skrócie – mamy pięciu młodych, zdolnych zawodników, póki co, niewystępujących na największych tygodniówkach WWE, a każdemu przypisano cztery walki, które odbyły się w rzeczywistości. Jedynym wynagrodzeniem dla gracza, który ukończy wszystkie pojedynki, jest odblokowanie tychże pięciu wrestlerów, co niestety kompletnie nie zachęca do dalszej zabawy. Pytanie brzmi, czy zwykły zjadacz chleba, niezbyt siedzący w temacie wrestlingu i przede wszystkim nieznający tych jegomościów będzie choć w minimalnym stopniu zainteresowany wykorzystywaniem ich do dalszej gry, powiedzmy ze znajomymi, podczas gdy 90% przygotowanego rosteru stoi na zwyczajnie wyższym poziomie? Wielce wątpliwa kwestia. Tryb poświęcony początkującym zawodnikom z NXT miał ogromny potencjał, niestety całkowicie zaprzepaszczony.



Po zaznajomieniu się z dwoma modułami kampanii, przedstawionymi powyżej, pozostaje już wyłącznie tworzenie własnych walk. Na szczęście możliwości jest mnóstwo – od zwykłych pojedynków „jeden na jeden”, poprzez rywalizacje grupowe, a skończywszy na dużo bardziej interesujących wariantach, pokroju wspomnianej wcześniej komory eliminacji, stalowych klatek czy prawdziwych batalii z wykorzystaniem stołów, krzeseł i drabin. Zdecydowanie każdy, bez względu na to, czy pasjonuje się wrestlingiem, czy dopiero odkrywa czym on w ogóle jest, znajdzie swoje ulubione typy walk, bowiem sama ich liczba to implikuje. Niestety, spory problem pojawia się przy konkurencjach grupowych – gra nadal nie radzi sobie z interakcją pomiędzy większą liczbą zawodników jednocześnie. Pojawiają się kuriozalne sytuacje, w których dwóch mięśniaków okłada się w najlepsze, podczas gdy trzeci chciałby do nich dołączyć, ale niestety macha bezwiednie rękoma w ich kierunku. Jeśli zaś bierzemy udział w liczniejszych pojedynkach, czeka nas wyłącznie chaos na ekranie, co być może odpowiada rzeczywistości, ale na pewno nie gwarantuje pozytywnych wrażeń.


Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?