God of War: Chains of Olympus (PSP)

ObserwujMam (127)Gram (52)Ukończone (65)Kupię (22)

Recenzja gry God of War: Chains of Olympus (PSP)


@ 31.03.2008, 00:00
Wojtek "SpajderBot" Cichoń

PlayStation Portable to bardzo dobra, przenośna konsola do gier, która prócz dostarczania rozrywki w wirtualnej formie, jest w stanie także odtwarzać filmy oraz zrealizować kilka innych bardziej lub mniej przydatnych funkcji.

PlayStation Portable to bardzo dobra, przenośna konsola do gier, która prócz dostarczania rozrywki w wirtualnej formie, jest w stanie także odtwarzać filmy oraz zrealizować kilka innych bardziej lub mniej przydatnych funkcji. Maszynka firmy Sony miała swoją premierę ponad dwa lata temu i oczywiście natychmiast po debiucie postanowiłem ją zakupić. Mijały kolejne dni i noce, na półkach figurowały coraz nowsze produkcje, ja natomiast zastanawiałem się kiedy wyjdzie jakiś tytuł, który powali mnie swoją prezencją oraz grywalnością, sprawiając, że nabawię się garbu (nieludzka pozycja podczas grania), oślepnę (skromnych rozmiarów wyświetlacz), a moje dłonie przyjmą na stałe dziwnie podejrzany kształt. Minęło wiele długich miesięcy, na szczęście moje prośby, modły i oczekiwania wreszcie znalazły swoje odbicie. W sklepach zagościła bowiem jedna z najbardziej wyczekiwanych gier dla PSP, prequel serii God of War zatytułowany Chains of Olympus.

W poprzednim akapicie Wasze bystre wzroki zauważyły zapewne słowo prequel. Osobom, które nie są świadome co ono znaczy wyjaśniam, że akcja God of War: Chains of Olympus dzieje się przed wydarzeniami opowiedzianymi w pierwszej części serii, która zadebiutowała na konsoli PS2 w 2005 roku. Ponownie mamy do czynienia ze słynnym już na całym świecie Kratosem. Jako dowódca potężnej armii, Kratos służy bogom zamieszkującym górę Olimp. Pewnego pięknego dnia, podczas toczenia boju z Bazyliszkiem dzieje się coś bardzo dziwnego – bóg słońca Helios znika nagle z nieba, a świat przykrywa całun ciemności. W obecnej sytuacji najlepiej czuje się bóg marzeń sennych – Morfeusz. Wyłazi on ze swej pieczary i zaczyna pełen krwawych rzeźni marsz w stronę dominacji nad wszelkim stworzeniem. Pozostali rezydenci boskiego wzniesienia nie mogą oczywiście na to pozwolić i zlecają Kratosowi znalezienie sposobu na zaradzenie sytuacji.

Nasz śmiałek nie daje się dwa razy prosić i natychmiast rozpoczyna swoją pierwszą w historii (a dla nas trzecią z kolei) krucjatę przeciwko bogom. Choć akcja gry toczy się przed wątkiem pierwowzoru, Kratos jest już znanym wojownikiem, dysponującym potężnymi ostrzami chaosu, które otrzymał w prezencie od Aresa. Nie będę zdradzał żadnych konkretów na temat fabuły Chains of Olympus, ponieważ do pewnego stopnia przeplata się ona z historią przedstawioną w oryginalnym God of War. Po prostu nie chcę nikomu zepsuć zabawy związanej z rozplątywaniem kolejnych zawiłości gry.



Jak już wspomniałem, Kratos bez mrugnięcia okiem przyjmuje zlecenie od bogów i rozpoczyna siać spustoszenie, wszędzie gdzie tylko się pojawi. Przed wskoczeniem do rozgrywki, przyznam, że miałem nieco obaw czy klimat, sterowanie oraz ogólna mechanika zabawy pozostały nienaruszone, czy może będę miał do czynienia z kawałkiem śmierdzącego, przegnitego, odgrzewanego kotleta, który został mi (oraz innych graczom) podany tylko po to, by nabić kilka zer na koncie firmy Sony. Jak się wkrótce okazało moje wątpliwości były totalnie bezpodstawne. Studio Ready At Dawn i japoński gigant wcale nie chcieli wykorzystać naiwności graczy, dostarczają oni nam bowiem nieziemskiej przyjemności, która bez wątpienia stanowi domenę wszystkich tytułów z Kratosem w roli głównej.

Podstawą zabawy, podobnie jak w częściach poprzednich, jest oczywiście szybka, dynamiczna akcja, ukazująca przewagę prowadzonego przez nas herosa nad innymi dzierżącymi w ręku broń pokrakami. Początkowo posiadamy w swoim arsenale tylko i wyłącznie ostrza chaosu, które zachowały większość ciosów, znanych graczom z pierwszej i drugiej edycji God of War dla PS2. Dodatkowo, deweloper dorzucił do starego zestawu ruchów, kilka nowych uderzeń, a każde z nich jest wręcz niezastąpione w wirze walki. Co ciekawe schemat sterowania został bardzo dobrze przygotowany, a czas reakcji oraz łączenie kolejnych uderzeń zrealizowano idealnie. Osobiście wolę grać na padzie dołączanym do PS2 czy też PS3, warto jednak pochwalić ludzi ze studia Ready At Dawn. Dynamika walki w God of War Chains of Olympus jest bowiem niewiarygodna. Każde muśnięcie przycisków ataku wyzwala nadludzką energię, a wszystkie kombinacje zgrywają się i łączą bez żadnych przeskoków animacji ani opóźnień.


Screeny z God of War: Chains of Olympus (PSP)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosdaisy20   @   12:01, 21.08.2009
Gra świetna,przeszłam ją 3 razy.Bardzo wciągająca,ciekawe lokacje i pełno zagadek.
Moja ocena 10/10
0 kudosbat2008kam   @   16:20, 06.06.2010
Bardzo dobra gra, niestety krótka. Pożyczyłem ją razem z psp od kumpla i ukończyłem w 6-7 godzin. Ode mnie dostaje 9/10.