Oddworld: Soulstorm (PS5)

ObserwujMam (2)Gram (0)Ukończone (0)Kupię (0)

Oddworld: Soulstorm (PS5) - recenzja gry


@ 14.07.2021, 16:43
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!

Na Oddworld: Soulstorm czekałem od pierwszych zapowiedzi. Oryginał z pierwszego PlayStation wspominam bardzo dobrze, a zatem liczyłem na co najmniej tak samo dobry remake. Mimo że nie wszystko zagrało, deweloperzy się spisali. Więcej w temacie oczywiście w naszej recenzji.

Uwielbiam gry zręcznościowe, a w szczególności platformówki. Każdy gracz ma czasem ochotę uruchomić coś względnie prostego i nie przejmować się przesadnie zagmatwanym wątkiem fabularnym, ogromnym otwartym światem wypełnionym pytajnikami czy zamotanym sterowaniem, którego schemat zapominamy po tygodniowej przerwie od grania. Czy taką produkcją jest Oddworld: Soulstorm, czyli remake klasycznej platformówki z 1998 roku, zatytułowanej Oddworld: Abe’s Exoddus? Jeśli chcecie się dowiedzieć, koniecznie przeczytajcie do końca niniejszą recenzję.

Oddworld: Soulstorm - recenzjaOddworld: Soulstorm - recenzja

Jak wspomniałem, Oddworld: Soulstorm to remake produkcji sprzed ponad dwóch dekad. Nie jest to jednak klon pierwowzoru, ale swoista inspiracja. Deweloperzy postanowili wziąć to, co było najlepsze w Abe’s Exoddus i w odpowiedni sposób skroić to na potrzeby dzisiejszych czasów. Mieszanka wyszła z tego przeważnie imponująca. Nadal mamy bowiem do czynienia z grą wymagającą sprytu, kreatywności oraz przede wszystkim cierpliwości. Jej poziom trudności nie wybacza żadnych błędów, szczególnie ze względu na sojuszników, Mudokonów, którymi musimy się bezustannie opiekować. W Oddworld: Soulstorm praktycznie nie ma otwartych starć z przeciwnikami. Za każdym razem trzeba kombinować i stawiać na przebiegłość. Inaczej nie przetrwacie w tym pełnym niebezpieczeństw i niebywale niegościnnym świecie.

Skoro o świecie mowa, wspomnieć trzeba, że akcja Soulstorm toczy się na fikcyjnej planecie zwanej właśnie Oddworld oraz na równie fikcyjnym kontynencie nazwanym Mudos. Rasa głównego bohatera, Mudokonie, nie jest w tym klimacie szczególnie poważana. To tania siła robocza, którą nikt się nie przejmuje. Nikt, prócz naszego bohatera, Abe’a. Pod koniec odsłony poprzedniej, New’n’Tasty ratuje on bowiem sporą grupę towarzyszy i ucieka. Sytuacja szybko jednak ponownie się komplikuje. Ocaleni Mudokonie celebrują swoje uwolnienie, podczas gdy w jaskiniach, do których uciekli nagle pojawia się oddział wrogów. Wybucha pożar, robi się konkretna zadyma, a nasz protagonista znowu musi spróbować wszystkich ocalić. W tym celu rusza na poszukiwania kogoś zwanego Strażnikiem.

Założenia fabularne nie są jakoś szczególnie odkrywcze, nie ma też jakiś niesamowitych zwrotów akcji, choć trzeba przyznać, że scenariusz jest całkiem nieźle skrojony i trzyma nas przy ekranie do końca. Niekiedy dłużą się nudnawe scenki przerywnikowe, ale ogólnie do finału brnie się z przyjemnością i satysfakcją. Co ciekawe – i ważne zarazem – gra oferuje dwa, dość istotnie różniące się od siebie, zakończenia. Jakie, zapytacie? Tego oczywiście nie jestem w stanie zdradzić. Wiedzcie natomiast, że jedno jest dobre, a drugie złe, jeśli można to w tak wielkim skrócie napisać. Do finału jednak długa droga, bo Soulstorm to nie krótka przebieżka po kolorowym i pełnym zwierzątek lesie. To przytłaczająca, klimatyczna i dziwnie ponura opowieść, w trakcie której ciągle czujemy ból protagonisty oraz beznadziejną sytuację jego krajan.

Oddworld: Soulstorm to platformówka z krwi i kości. Deweloperzy postanowili w jej przypadku zachować wysoki poziom trudności pierwowzoru, o czym nadmieniłem wcześniej, a w związku z tym bądźcie gotowi na niełatwą przeprawę. Początki są względnie spokojne. Uciekamy z płonącego kompleksu jaskiń, poznając mechanikę rozgrywki. Tu biegniemy, tam się wspinamy, tu znów skaczemy… nie jest to nic szczególnie porywającego, ale od razu czuć, że każdy ruch musi być odpowiednio wymierzony. Nie ma też mowy o tym, by po prostu biec przed siebie. Pierwszy zestaw łamigłówek oparto na wodzie oraz tytułowym Soulstorm, czyli specjalnym specyfiku, swoistym napoju wysokoprocentowym. Czasem musimy coś podpalić albo ugasić, aby móc iść dalej. W miarę postępów, do mechaniki zabawy dodawane są nowe elementy.


Screeny z Oddworld: Soulstorm (PS5)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?