Death Stranding (PS4)

ObserwujMam (1)Gram (1)Ukończone (1)Kupię (5)

Recenzja gry Death Stranding (PS4)


@ 01.11.2019, 18:05
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!

Death Stranding to jedna z najbardziej intrygujących gier ostatnich lat. Od zapowiedzi wzbudzała ogromne zainteresowanie, ale czy finalny produkt spełnia oczekiwania?

Hideo Kojima to projektant znany większości fanów wirtualnej rozrywki. To dzięki niemu na rynku zadebiutował wyśmienity cykl Metal Gear Solid, na zawsze odmieniający oblicze naszego hobby. Kojima pokazał bowiem, że gry mogą przedstawiać skomplikowane historie, zawierać rozbudowane wątki oraz scenki przerywnikowe. Fabuła może odgrywać kluczową rolę i nie być jedynie tłem do biegania, skakania i strzelania. Filozofia ta przyświeca deweloperowi do dziś, a rezultatem zawiłości jego umysłu jest całkiem nowe przedsięwzięcie: wyjątkowe i kontrowersyjne Death Stranding.

Nim miałem okazję samodzielnie sprawdzić Death Stranding, w zasadzie nie miałem pojęcia co przygotowuje Kojima. Zwiastuny były opracowywane tak, by nie pokazywać zbyt wiele; na każdym kroku rodziły nowe pytania i wątpliwości. Odpowiedzi nie zapewniał też gameplay, albowiem produkcja nie prezentowała się na nim jakoś szczególnie porywająco. Wydawało się, że tworzący ją Japończyk chce oddać w nasze ręce swoisty symulator chodzenia. Co ciekawe, przeczucie było właściwe, choć jednocześnie wypada podkreślić, iż tak rozbudowanego symulatora spacerowicza na rynku jeszcze nie było.

Zacząć wypada od tego, że Death Stranding nie da się rozpatrywać w kategorii normalnych gier. Każdy jej element wzbogacony lub uzupełniony jest o coś, co nadaje mu wyjątkowego charakteru. Dla przykładu, scenariusz co chwilę bombarduje nas dziwnymi, niejednokrotnie niesmacznymi sekwencjami. Mimo że w ogólnym rozrachunku całość wreszcie nabiera kształtu, a wiele scen sensu, występowały chwile kiedy miałem ochotę zostawić pada i odpuścić granie. Rozumiem, że każdy projektant chce dać upust swojej fantazji, ale tutaj brakuje czasem umiaru. Niektóre koncepcje, jak np. opcja odstraszania przeciwników fekaliami, to delikatna przesada.

Fabuła Death Stranding – będąca tutaj elementem najważniejszym – pozwala nam się wcielić w niejakiego Sama Portera Bridgesa – w tej roli widzimy popularnego aktora Normana Reedusa. Nie do końca wiadomo w jakim czasie się znajdujemy, niemniej Ziemia jest praktycznie opustoszała. Zostały jedynie niewielkie obozowiska ludzi zrzeszające osoby, którym udało się przetrwać wielki kataklizm(?) nazwany w polskiej wersji gry „Wdarciem śmierci”. Po nim wszystko przestało w zasadzie istnieć. Nie ma porządku, nie ma czasu, nie ma struktury w życiu - jest chaos oraz różne dziwne wydarzenia powodowane przez niewidzialne spowite mrokiem istoty-cienie.

Nie sposób niestety powiedzieć czym owe istoty są, ale pewne jest jedno – pojawiają się zawsze, kiedy przychodzi temporalny opad, niosący ze sobą niebywale groźne konsekwencje. W jego obliczu czas przyspiesza. Wszystko błyskawicznie (kwestia kilku minut) się starzeje, a ludzie, umierając, wywołują potężne eksplozje. Eksplozje zostawiające po sobie niesamowicie rozległe kratery i mogące niszczyć całe miasta. Właśnie one spowodowały destrukcję niegdysiejszej cywilizacji. Przetrwali bowiem tylko "szczęśliwcy", którym udało się schować pod ziemią – w specjalnych bunkrach. Co ciekawe, nawet oni nie są jednak w pełni bezpieczni. Każdą zmarłą osobę trzeba traktować jak głowicę nuklearną. Jej ciało trzeba jak najszybciej przetransportować do swoistego krematorium, albowiem postępująca martwica finalnie doprowadza do wybuchu.

Kiedy pojawia się potrzeba przetransportowania czegokolwiek, do akcji wkracza nasz protagonista. W jego rękach spoczywa los zarówno pojedynczych osób, jak i niejednokrotnie nawet całego schronu. Bridges musi przemierzać niebezpieczne obszary Ziemi i transportować pomiędzy osadami przeróżne przedmioty. Czasem chodzi o jakąś żywność, innym razem sprzęt. Są też misje, podczas których główny bohater taszczy na swoich plecach powoli rozkładające się zwłoki. Pierwsze zlecenie tego typu, muszę przyznać, jest dość zaskakujące i w pewien sposób groteskowe, ale cóż zrobić – robota, to robota.


Screeny z Death Stranding (PS4)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
1 kudosmrPack   @   11:06, 02.11.2019
Kupię głównie dla doświadczenia dziwactw, które zrodziły się w umyśle Kojimy Dumny Jeśli spojrzeć na kilka części MGS, były one też z różnych względów takim testem cierpliwości i kwestii zrozumienia o co chodziło autorowi.
0 kudosguy_fawkes   @   14:19, 02.11.2019
Ja nie bardzo chcę czekać na przeceny, bo ten tekst tylko mnie utwierdził w przekonaniu, że Death Stranding się udało. Zdania recenzentów nie bez powodu są mocno podzielone - najbardziej zaskoczeni są ci, co najmniej znają Hideo Kojimę i jego twórczość. Wczoraj rozmawiałem na temat DS z kumplem pecetowcem, który o Metal Gearach w sumie tylko słyszał, o Zone of The Enders wcale, a Policenauts może być dla niego równie dobrze nowym pierwiastkiem. I oczywiście padły zarzuty o nudny gameplay i dziwactwa, ale dla mnie to trochę tak, jakby oglądając Bękarty Wojny krytykować je, że nie są Szeregowcem Ryanem. Death Stranding kupię właśnie dla historii, postaci i tych wszystkich WTF-ów.
1 kudosMaterdea   @   18:00, 02.11.2019
Cytat: guy_fawkes
I oczywiście padły zarzuty o nudny gameplay i dziwactwa, ale dla mnie to trochę tak, jakby oglądając Bękarty Wojny krytykować je, że nie są Szeregowcem Ryanem. Death Stranding kupię właśnie dla historii, postaci i tych wszystkich WTF-ów.
Guy, no proszę Cię, umówmy się - jeżeli szanowny Hideo Kojima robi grę wideo i robi ją z monotonną rozgrywką, powtarzalnymi i do bólu przewidywalnymi rozwiązaniami, to nie dziw się, że dostaje gorsze oceny. Bo to nie jest komiks, nie jest książka, nie jest nawet film, w których liczą się przede wszystkim historia, "WTF-y" czy postacie. Puszcza oko
1 kudosguy_fawkes   @   17:29, 03.11.2019
@UP: Jak sam widzisz, ilu recenzentów, tyle opinii. Ja sam jestem w stanie wiele wybaczyć gameplayowo, jeśli w zamian dostanę świetnie wykreowany świat, fabułę i postaci. Teraz kończę AC Origins i ponad 50h zeszło mi na POI. I to były dopiero nudy, mimo że starożytny Egipt wygląda wprost zjawiskowo. Historii mógłbym oczekiwać jednak bardziej od takiej Andromedy, a tu proszę - ten Mass Effect zawiódł mnie prawie na całej linii, bo urywa główną historię w połowie, a postacie nie mają nawet krztyny charyzmy person z oryginalnej trylogii.
0 kudossebogothic   @   20:36, 03.11.2019
"Jak dostarczysz paczkę to dam ci lajka". Mnie jakoś Death Stranding nie interesowało, ani nie jarało na żadnym etapie produkcji. Mimo wszystko sądziłem, że gra będzie ciekawsza i bardziej różnorodna gameplayowo, a ostatecznie okazała się symulatorem kuriera. Są przynajmniej jakieś bardziej zróżnicowane biomy czy przez całą grę poruszamy się po tych zielonych, skalistych terenach? Może sobie sprawdzę z ciekawości, gdy ogram bardziej interesujące mnie exy na PS4 i kiedy już po premierze PS5 gry na "czwórkę" potanieją. Plusem DS jest to, iż nie ma bagażu fabularnego jak seria MGS i doczekało się polskiej wersji językowej. No i 50 godzin na przejście to nie jest aż tak dużo, więc nawet przez te powtarzalne misje można przebrnąć.
1 kudosego78th   @   22:33, 03.11.2019
Na podstawie wielu recenzji widać, że gra jest bardzo dobra ale nie jest skierowana do masowego gracza. I to mnie jeszcze bardziej przyciąga. Cenię Kojimę, kupuję jego wyobraźnię więc wchodzę w to. Gamingowy mainstream ma co raz mniej do zaoferowania a filmy w kinach co raz głupsze i nudniejsze więc takie perełki są potrzebne. Podejrzewam, że ocenienie tej gry jako dobrej to mało ale tematyka i rozgrywka nie są po prostu dla każdego.
0 kudosLucas-AT   @   14:18, 06.11.2019
Kojima mógł przygotować korytarz na 20h, który by wciągnął na całego, a nie znów pchać się na siłę w open world. Jeśli kontynuacja pójdzie tą samą drogą, to już chyba możemy przestać liczyć na grę, która miałaby tak genialny gameplay jak Metal Gear Solid 3. Tamten tytuł to klasa sama w sobie. Wystarczy przypomnieć sobie pojedynek z The End - taki boss zostaje w pamięci do końca życia, a w Death Stranding niby zwykłe prucie ołowiem. Chętnie bym zagrał w Death Stranding dla klimatu, uniwersum i fabuły, ale gameplay mnie nie przekonuje i na razie się wstrzymuję, bo i tak mam w co grać.
Dodaj Odpowiedź