The Last of Us: Remastered (PS4)

ObserwujMam (65)Gram (11)Ukończone (41)Kupię (6)

Recenzja gry The Last of Us: Remastered (PS4)


@ 31.07.2014, 15:05
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!

The Last of Us było fantastycznym pożegnaniem z konsolą PlayStation 3 - tak przynajmniej określają tę grę recenzenci oraz gracze. Z jednej strony, jest w tym sporo racji, bo być może jest to ostatnia tak duża produkcja, wydana ekskluzywnie dla tej platformy.

The Last of Us było fantastycznym pożegnaniem z konsolą PlayStation 3 - tak przynajmniej określają tę grę recenzenci oraz gracze. Z jednej strony, jest w tym sporo racji, bo być może jest to ostatnia tak duża produkcja, wydana ekskluzywnie dla tej platformy. Z drugiej, Sony obiecało przecież wspierać „chlebak” jeszcze przez pewien czas, a to oznacza, że gier, w tym projektów AAA, nie powinno zabraknąć. Tak, czy inaczej, ostatnie dziecko Naughty Dog zarządziło, łącząc ze sobą prawie wszystkich szarpiących, zgodnie twierdzących, iż mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. Ja zresztą również nie narzekałem i nie narzekam. Tytuł to zacny i kropka.

The Last of Us: Remastered (PS4)

W jakiś czas po premierze PlayStation 4 zaczęły się pojawiać pogłoski na temat tego, że The Last of Us zostanie przeniesione na next-gena Sony. Początkowo japoński gigant zaprzeczał, twierdząc, że to najzwyklejsze plotki. Wreszcie jednak korporacja przyznała, że konwersja faktycznie powstaje, a zadaniem deweloperów jest podbicie rozdzielczości, poprawa tekstur oraz zwiększenie płynności generowanego obrazu do 60 klatek na sekundę. Czy dla tych kilku „bajerów” warto drugi raz kupować grę? Czy może Remastered przeznaczone jest głównie dla osób, które w The Last of Us nie grały? Sprawdźmy.

Jeśli chodzi o założenia fabularne i rozgrywkę, nadmienię jedynie, iż mamy do czynienia z przedstawicielem gatunku survival. Gracz wciela się w postać mężczyzny o imieniu Joel, który otrzymuje zadanie przeszmuglowania młodej dziewczyny przez tereny opanowane przez bandziorów oraz krwiożercze mutanty, powołane do życia przez agresywne grzyby. Te zaatakowały ludzkość znienacka, wywołując ogólnoświatową pandemię. Przy życiu pozostała jedynie garstka mieszkańców błękitnego globu, starająca się znaleźć sposób na przetrwanie.

Mechanika rozgrywki to w głównej mierze skradanie się. Okazyjnie możemy ubić jakiegoś bandziora albo zlikwidować po cichu zainfekowanego, wykorzystując do tego celu kawałek żelastwa. Od czasu do czasu sięgniemy także po broń, aby postrzelać, a na swojej drodze napotkamy proste zagadki środowiskowe, polegające na przesuwaniu skrzynek, ustawianiu desek i poszukiwaniu drabin. Każda łamigłówka to dosłownie sekundy na rozwiązanie, ale miło, że takowe twórcy powstawiali, bo zmieniają rytm przebiegu zabawy.

The Last of Us: Remastered (PS4)

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o samych założeniach The Last of Us, odsyłam do mojej poprzedniej recenzji. Znajdziecie w niej wszystko, począwszy od przeciwników, przez lokacje, na craftingu skończywszy. W niniejszym tekście nie chciałbym się powtarzać, a zająć się jedynie tym, co twórcy usprawnili lub dodali.

Pierwsza, najważniejsza i jedyna zmiana dotyczy oprawy audio-wizualnej. Jeśli chodzi o dźwięki, to różnicy w jakości nie zauważyłem. Muzyka wciąż jest fantastyczna, dialogi nagrane z pełnym profesjonalizmem, a efekty specjalne (np. dźwięki wydawane przez Clickera) potrafią zjeżyć włos na karku. Co ciekawe, niektóre efekty nie docierają do nas z głośników telewizora czy kina domowego, a dzięki wbudowanemu w pad DualShock 4 głośniczkowi. Niby drobnostka, a cieszy. Twórcom udało się znaleźć złoty środek, w tym przypadku. Nie jest tak, że na siłę chcieli coś podłączyć pod głośniczek. Słyszymy z niego tylko to, co ma sens.

Pod względem graficznym różnica jest dość znaczna, ale nie powiedziałbym, że automatycznie mamy next-gena. Fakt, faktem, rozdzielczość została podniesiona do 1080p i widać to gołym okiem. Modele postaci są mniej kanciaste, a tekstury ostrzejsze. Włączając The Last of Us w 60 klatkach na sekundę nie można wręcz wyjść z podziwu, jak płynnie to wszystko śmiga. Jestem nawet w stanie wybaczyć twórcom nieco słabszej jakości cienie, względem opcji 30 klatek/s, dostępnej w menu głównym tytułu. Całość jest tak płynna, że nie sposób oderwać wzroku. Reszta to natomiast stare, dobre The Last Of Us. Nie dodano żadnych nowych bajerów, w postaci wolumetrycznego dymu czy teselacji. Widać gołym okiem, że to konwersja, bo do inFamous: Second Son czy Killzone: Shadow Fall jest jednak daleko. Twórcy nie byli w stanie wykorzystać w pełni mocy PlayStation 4 albowiem silnik graficzny napędzający grę nie został po prostu do tego stworzony. Narzędzie powstało z myślą o PlayStation 3, dla chlebaka je zoptymalizowano i dlatego na PS3 całość robi dalece bardziej imponujące wrażenie. Na PS4 jest ładniej, ale bez szału.

Jeśli miałbym kupować The Last of Us: Remastered wyłącznie dla grafiki, to myślę, że raczej byłbym zawiedziony, szczególnie grając wcześniej w wydanie dla PS3. Dodatkową zachętą mogłyby się okazać natomiast zaaplikowane na płycie bonusy. Po pierwsze, deweloperzy oddają w nasze ręce dodatkowy poziom trudności, nazwany Brutalna Rzeczywistość. Po drugie, zgarniamy sporo DLC, przeznaczonych dla trybu rozgrywek wieloosobowych. Po trzecie, jest filmik prezentujący powstawanie gry. A po czwarte, mamy jedyne fabularne rozszerzenie, zatytułowane Left Behind. Ono również zostało lekko podrasowane, dzięki czemu nie straszy pikselozą na PS4.

The Last of Us: Remastered (PS4)

Zestaw, jak widać, dość imponujący, ale mimo wszystko, nie mogę nie odnieść wrażenia, że Sony sprzedaje nam drugi raz to samo i to za niemałe pieniądze. Fajnie, że lekko podrasowano oprawę wizualną oraz dodano garść bonusów, ale, jak dla mnie, to zbyt mało, abym mógł polecić z czystym sercem zakup gry wszystkim posiadaczom PS4. The Last of Us: Remastered winni bezsprzecznie nabyć gracze, którzy nie mieli styczności z wersją dla PlayStation 3. Wówczas polecam z pełnym przekonaniem. Kupujcie, nie zawiedziecie się na pewno! Jeżeli jednak graliście w pierwowzór, lepiej odpuścić zakup portu, przynajmniej na jakiś czas. Jak cena spadnie o połowę, możecie kupić. Inaczej po prostu nie warto. Zmian jest zbyt mało, aby usprawiedliwić wydanie prawie 200 zł!


Długość gry wg redakcji:
12h
Długość gry wg czytelników:
18h 13min

oceny graczy
Dobra Grafika:
Jest ładnie, ale PS4 stać na wiele więcej!
Genialny Dźwięk:
Nadal pełen profesjonalizm.
Genialna Grywalność:
Wciągająca, angażująca i piękna opowieść, okraszona świetną mechaniką rozgrywki.
Świetne Pomysł i założenia:
Takich gier chciałoby się więcej. Wszystko ze sobą współgra idealnie.
Dobra Interakcja i fizyka:
Czasem można coś przesunąć lub dostawić.
Słowo na koniec:
Ocena, którą wystawiłem dotyczy konwersji. Jest ona dla osób, które grały w pierwowzór, aby wiedziały czego się spodziewać. Jeśli nie graliście w wydanie dla PS3, dodajcie do finalnej noty 2 oczka.
Werdykt - Dobra gra!
Screeny z The Last of Us: Remastered (PS4)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosFox46   @   23:30, 31.07.2014
To mi się podoba że jest adekwatna ocena do zmian względem PS3. A tych jak wiadomo znacząco wiele nie ma stad aż 7/10 i według mnie w sam raz ocenka. Największą zmianą to chyba jest właśnie 1080p i 60 klatek no i oczywiście DLC na płytce.