Final Fantasy X|X2 HD Remaster (PS3)

ObserwujMam (4)Gram (1)Ukończone (0)Kupię (1)

Recenzja gry Final Fantasy X|X2 HD Remaster (PS3)


@ 02.04.2014, 16:52
Patryk "juve" Jankowski
Jestem szczęśliwym, wieloletnim i oddanym użytkownikiem konsol PlayStation. Lubię dopracowane, rozbudowane i ambitne gry wideo z najwyższej półki. Osobiście znam Solid Snake'a, z Larą Croft umawiałem się na randki i mieszkam w Residencji. Rzekłem.

Na poprzedniej generacji konsol twórcy gier wpadli na pomysł, aby ponownie wydawać swoje topowe projekty sprzed lat, odziewając je w jakość High Definition i zarabiając jeszcze raz na tym samym. Zazwyczaj były to gry z drugiej konsoli PlayStation, podpisane znaczkiem HD.

Na poprzedniej generacji konsol twórcy gier wpadli na pomysł, aby ponownie wydawać swoje topowe projekty sprzed lat, odziewając je w jakość High Definition i zarabiając jeszcze raz na tym samym. Zazwyczaj były to gry z drugiej konsoli PlayStation, podpisane znaczkiem HD. Czasem owe oznaczenie miało sens, ale bardzo często było przyklejone tylko po to, aby przyciągać uwagę. Jak jest w przypadku Final Fantasy X|X2 HD Remaster? Do której grupy zaliczymy grę? Sprawdźmy.



Final Fantasy X trafiło do oficjalnej sprzedaży w roku 2002, a więc niespełna dwanaście lat temu, kiedy konsola PlayStation 2 święciła swoje największe tryumfy. "Dziesiątka" jest jedną z najlepiej ocenianych odsłon serii, a jej noty dają średnią równą 92%. W tamtym okresie Square Enix po raz pierwszy zdecydowało się kontynuować wcześniej zapisaną historię. W roku 2003 na rynek trafia Final Fantasy X–2, które choć nie jest tak dobre, jak oryginał (oceny na poziomie 85%), to i tak zachęca graczy do zakupów. Kompilacja HD stara się połączyć obie historie, serwując nam odświeżoną grafikę, muzykę i modele postaci, zapraszając wszystkich na sentymentalną podróż w przeszłość.

Zestaw nie odmieni wypracowanych już opinii o dwóch klasycznych jRPGach sprzed lat. To praktycznie cały czas te same gry, w których rozkochaliśmy się dawno temu. Final Fantasy X to historia Tidusa i Yuny. Ten pierwszy to gwiazda tak zwanego bliztballu, czyli fikcyjnego sportu zaprojektowanego na potrzeby gry. Podczas jednego z meczy miasto rodzinne protagonisty zostaje zaatakowane przez tajemniczą istotę o nazwie Sin. Mieszkańcy ponoszą śmierć, a Tidus zostaje ocalony przez niejakiego Aurona. Bohater przenosi się do wcześniej nie znanego mu świata, gdzie rozpoczyna się standardowa rozgrywka. Historia zaprezentowana w X-2 jest bezpośrednią kontynuacją, z tą jednak różnicą, że jej bohaterkami są Yuna i Rikku, jak również zupełnie nowa, bardzo charakterystyczna postać, Pain.

W tym miejscu warto podkreślić, że autorzy gry nie poszli na łatwiznę. Osoby zakochane w historii Yuny i Tidusa powinny być ukontentowane ze względu na nowe aranżacje ścieżki dźwiękowej i wyrzucenie nieciekawych kawałków z oryginału. Wiele osób, w tym ja, może nadal jednak narzekać na irytujący, przerysowany dubbing i grę aktorską. Tym niemniej, najistotniejszą zaletą wersji High Definition jest wizualizacja. Na szczęście twórcy i w tym aspekcie wykrzesali sporo. Wiele elementów lokacji zostało opracowanych od podstaw. Miejscówki albo przeprojektowano, albo zarysowano od zera - renderowane lokacje jeszcze nigdy nie wyglądały tak naturalnie. Niestety o modelach postaci nie da się napisać tego samego. Są one po prostu brzydkie. Dostajemy braki w animacji, zamazane twarze oraz nagminnie powtarzające się sekwencje rozmów. Trzeba też wyraźnie zaznaczyć, że oba tytuły nie pozbyły się mankamentów z przeszłości. Często zdarza się przenikanie obiektów przez ściany, a włosy potrafią układać się wręcz komicznie. Straszna w tym przypadku niekonsekwencja twórców, wynikająca pewnie z napiętego terminarza. Kilka tygodni, czy miesięcy dłużej, a mielibyśmy w pełni odświeżony świat Spiry.

Square Enix Visual Studios, czyli ludzie odpowiadający za pracę nad animacjami do gier tego producenta nie mają sobie równych. Final Fantasy X/ X-2 HD otrzymało w pełni odświeżone, przemodelowane cut-scenki, które zapierają dech w piersiach. Animacje nadal potrafią zadziwić, sprawiając, że szczękę gracz zbiera z podłogi. Grając pamiętajcie, że musicie zobaczyć koniecznie każdy pre-renderowany fragment - są one po prostu genialne. Jako ciekawostkę dodam, że Square Enix udostępniło ponad trzydzieści minut dodatkowej animacji, która stara się łączyć oba tytuły (FFX i FFX2) w jedną, spójną całość.

Rozgrywka pozostała praktycznie bez zmian. Nadal mamy zatem turowy system toczenia starć, w którym korzystamy zazwyczaj z trzech bohaterów. W trakcie zabawy gracze przemierzą pre-renderowany świat, w pełni trójwymiarowymi postaciami. Rozwój bohatera jest oparty o system Sphere Grid, a więc bardzo ciekawą i wielką planszę, na której wykupujemy kolejne umiejętności dla naszego bohatera. Jak na wersję HD, akcję przyprawiono osiągnięciami, które zbieramy w miarę progresji. Nagradzani jesteśmy za wszystko, począwszy od standardowej eksploracji świata, przez rozwój bohatera, na rozgrywkach w blitzball kończąc. Co ciekawe, pucharki zdobywamy jednocześnie na obie konsole (Cross-save), a więc jeżeli jesteś właścicielem PlayStation Vita, to nie musisz martwić się o swoje zdobycze.



Najwięcej zmian w rozgrywce odnotowałem w Final Fantasy X-2. Dostajemy nowinki, którymi jak dotąd cieszyć się mogli tylko gracze z Kraju Kwitnącej Wiśni, m.in. tryb Last Mission. To dodatkowa opcja pozwalająca na werbowanie potworków do swojej drużyny. W tym miejscu gracz zamienia się w kolekcjonera, a przecież fantazyjnych przeciwników w grach z serii Final Fantasy nie brakuje. Ponadto otrzymamy dwie dodatkowe dresspheres oraz wymagający, bardzo długi loch do eksploracji. Dodatków jest jednak umiarkowana ilość, dlatego osoby, które ukończyły oryginał, raczej powinny czuć się jak w domu.

Sumując, Final Fantasy X/X-2 HD to najlepsza edycja High Definition z jaką się do tej pory spotkałem. Wcześniej ogrywałem przygody Snake'a, jak również testowałem Silent Hill, ale Square Enix oddaje w ręce graczy kompletne coś, czego żaden fan FF nie powinien odpuścić. Możecie liczyć na około sto godzin wspaniałej rozrywki w starym stylu i to przy całkiem nieźle przygotowanej oprawie. Absolutnie polecam!


Długość gry wg redakcji:
60h
Długość gry wg czytelników:
nie podano

oceny graczy
Dobra Grafika:
Fascynujące wstawki filmowe - od tych animacji nie oderwiesz oka. Deweloperzy poprawili modele postaci, choć nie wszystkie. Podobnie postąpiono z lokacjami.
Genialny Dźwięk:
Nowe aranżacje starych melodii są o wiele ciekawsze. Szkoda że pozostawiono dialogi bez zmian, ponieważ nadal jest to amatorska robota.
Świetna Grywalność:
Sto godzin z życia każdego fana jRPG. Czy tyle Wam wystarczy?
Dobre Pomysł i założenia:
Stare rozwiązania i lekko poprawiona oprawa. Może i mało innowacyjne, ale jakże grywalne!
Dobra Interakcja i fizyka:
Znikoma interakcja z otoczeniem. Tym niemniej w świat gry ingerować można dość mocno. Da się wykonywać mnóstwo pobocznych zdań, rozegrać sezon blitzballa czy kolekcjonować potworki.
Słowo na koniec:
Bardzo porządna, przemyślana i zachowawcza wersja gry, która została podana w jakości High Definition.
Werdykt - Świetna gra!
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosfebra1976   @   11:37, 12.04.2014
Kurza twarzy już zbieram kaskę na ten tytuł, pomimo że X-2 nie przypadła mi do gustu. Ale dla dyszki warto bo zaiste zacna to gra (pomimo plażowych klimacików i Blitzball'u )