Resident Evil 4 (PS2)

ObserwujMam (95)Gram (28)Ukończone (38)Kupię (11)

Recenzja gry Resident Evil 4 (PS2)


@ 14.11.2005, 00:00
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!

Zombie, mutanty, obcy, okultyści, świrusy… nie ważne które z tych poczwar występują w grach komputerowych, potrafią wywołać całkiem nieprzyjemne dreszcze na plecach. Resident Evil to seria gier, w których producent postanowił straszyć graczy za pomocą chodzących żywych trupów.

Zombie, mutanty, obcy, okultyści, świrusy… nie ważne które z tych poczwar występują w grach komputerowych, potrafią wywołać całkiem nieprzyjemne dreszcze na plecach. Resident Evil to seria gier, w których producent postanowił straszyć graczy za pomocą chodzących żywych trupów. Od początku gra cieszyła się sporym zainteresowaniem, głównie dzięki świetnemu klimatowi, oraz ciekawym zagadkom do rozwiązania. Po kilku częściach gry, seria doczekała się także swojej premiery na wielkim ekranie. Film Resident Evil okazał się jedną z niewielu dobrych produkcji na podstawie gier. Większość filmów opartych na grach została zgładzona przez krytyków oraz fanów gry, w przypadku Resident Evil na szczęście tak się nie stało. Później przyszła kolej na kontynuację filmu i oczywiście kilka nowych edycji gry. Wszystko było wspaniale, lecz niestety z każdym kolejnym wydaniem gra stawała się mniej porywająca, ponieważ schematy znane z pierwowzoru praktycznie nie ulegały żadnym zmianom. Zarówno producent, jak i gracze poczuli, że przydało by się odświeżyć serię, i najnowszej części nadać całkowicie nowy charakter… tak właśnie zrodziło się Resident Evil 4.



Pierwszą, prawdopodobniej najbardziej szokującą zmianą jest zniknięcie znanych z poprzedników zombie. Już nie będziemy walczyć z opanowanymi przez wirus ludźmi, którzy wędrując na pograniczu życia i śmierci bezmyślnie pragną zabijać wszystko co stanie im na drodze. W Resident Evil 4 zawędrujemy do tajemniczej wioski z lekko pokręconymi mieszkańcami. Akcja gry rozgrywa się gdzieś w Europie, i sądząc po języku jakim posługują się wieśniacy – przypuszczam, że są to okolice Hiszpanii. Pomimo tego, że producent postanowił odejść od konwencji zombie, to jednak klimat gry w żaden sposób na tym nie ucierpiał. Jestem nawet skłonny stwierdzić, że uległ znaczącej poprawie. Żywe trupy są przerażające, wyglądają okropnie i ich jęki i stękania przyspieszają bicie serca. Niestety największym ich minusem jest całkowita głupota, i wolny sposób poruszania się. Grając w poprzednie części RE, wystarczyło stanąć w bezpiecznej odległości od świrusów i po prostu zdejmować jednego za drugim. W Resident Evil 4 taki sposób postępowania z wrogami raczej się nie sprawdzi. Nawijający po Hiszpańsku szaleńcy potrafią myśleć, poruszają się szybko i dodatkowo korzystają z wielu zabójczych przedmiotów takich jak kosy, topory, widły itd… w zasadzie każdy przedmiot domowego użytku, w ich rękach przemienia się w narzędzie zbrodni. Jeśli tego by nam było mało, natrafimy także na stwora zwanego El Gigante – przypominającego trolla mutanta, o niezwykłej sile; zabandażowanych wariatów wyposażonych w piły łańcuchowe oraz inne monstra, które postarają się uprzykrzać nam życie na każdym kroku. Aby stawić czoła wspomnianym bestyjkom główny bohater – Leon, potrafi bardzo dobrze radzić sobie z bronią, ale o tym napiszę za chwilę…

Leon’a poznaliśmy już wcześniej w poprzednich częściach gry. To on był głównym bohaterem zabawy, kiedy wirus z Umbrella Corporation dziesiątkował mieszkańców Racoon City; tym razem jego zadanie jest zgoła odmienne. Jako tajny agent rządowy otrzymuje on misję uratowania porwanej córki prezydenta Stanów Zjednoczonych. Po przybyciu na miejsce docelowe, wyrusza na poszukiwania. Niestety bardzo szybko okazuje się, że misja którą mu przydzielono jest bardziej skomplikowana niż mogło by się wydawać. Już kilka kroków w stronę wioski ukazuje bardzo dziwne zachowanie mieszkańców. Wędrują oni po dziedzińcu, podczas gdy w jego centralnym punkcie płoną jakieś zwłoki. Kilka sekund obserwacji, i pora ruszać do działania. Kiedy tylko przekroczyłem bramę wioski, natychmiast ruszyły w moją stronę grupy niezbyt przyjaznych wieśniaków. Wymachując toporami, i patrząc na mnie przekrwionymi oczami pragnęli jak najszybciej pozbyć się mojej osoby. W ostatniej chwili przed śmiercią uratował mnie kościelny dzwon. W jednej chwili wszyscy zwrócili się w jego stronę, i zniknęli za drzwiami wejściowymi. Dało mi to możliwość dalszej eksploracji.



Tereny, po których będziemy wędrować przygotowano bardzo ciekawie. Zaczniemy od skromnej wielkości wioski, by następnie dostać się do podziemi kościoła, zwiedzić cmentarz, popływać po jeziorze, i przy okazji przebijać się przez hordy wrogów. Wszystko to obserwować będziemy za pomocą całkiem nowego interfejsu. Poprzednie części serii Resident Evil charakteryzowały się trójwymiarową grafiką, którą gracz obserwował korzystając ze sztywno zaczepionych zestawów kamer. Tym razem zabawę oglądamy z perspektywy trzeciej osoby. Kamera zawieszona jest zaraz ponad ramieniem Leon’a, i przez cały czas wędruje za jego plecami. Dzięki kamerce TPP bardziej możemy wczuć się w postać naszego herosa, mocniej poczuć klimat zabawy i precyzyjniej likwidować zbliżających się wieśniaków.


Screeny z Resident Evil 4 (PS2)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?