Devil May Cry 3: Dante's Awakening (PC)

ObserwujMam (251)Gram (119)Ukończone (81)Kupię (20)

Recenzja gry Devil May Cry 3: Dante's Awakening (PC)


@ 01.10.2006, 00:00
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!

Devil May Cry to jedna z niewielu serii gier, które przeszedłem natychmiast po zakupieniu konsoli PlayStation 2. Zawsze żałowałem, że program ten nie pojawił się na komputery PC, ponieważ mógłby wówczas wykorzystać nowe efekty specjalne generowane przez potężne karty graficzne, i oczywiście wszyscy posiadacze blaszaków poznaliby charyzmatycznego pół demona Dante oraz jego perypetie.

Devil May Cry to jedna z niewielu serii gier, które przeszedłem natychmiast po zakupieniu konsoli PlayStation 2. Zawsze żałowałem, że program ten nie pojawił się na komputery PC, ponieważ mógłby wówczas wykorzystać nowe efekty specjalne generowane przez potężne karty graficzne, i oczywiście wszyscy posiadacze blaszaków poznaliby charyzmatycznego pół demona Dante oraz jego perypetie. Devil May Cry 3 to zdecydowanie najlepsza część sagi, nie ma więc nic dziwnego, że firma Ubisoft postanowiła dokonać konwersji wspomnianego tytułu na komputery osobiste. W taki oto sposób, męcząc do granic wytrzymałości klawiaturę (ewentualnie pad) oraz ścięgna palców, komputerowcy także pokierują losami Dante, zmierzą się hordami rozszalałych bestii i pokażą przeciwnikowi, że liczy się nie tylko siła… lecz również inteligencja i koordynacja!

Historia przedstawiona w Devil May Cry 3 zabiera gracza w pełną niebezpieczeństw podróż. Decydując o losach jednego z dwóch potomków Spardy – Dantego, musimy przemierzyć dziesiątki lokacji, i wygrać tysiące pojedynków, aby ostatecznie stanąć twarzą w twarz ze swoim największym wrogiem, własnym bratem Vergilem. W czasie gdy Dante próbuje wyzwolić ludzkość od szatańskiego pomiotu, jego krewniak podpisuje kontrakt z demonami i na ich czele prowadzi ziemię w stronę chaosu. Oczywiście nie możemy pozwolić na taki rozwój wydarzeń i wyruszamy do akcji.

Devil May Cry 3: Dante's Awakening (PC)

Droga do sukcesu nie będzie łatwa, bowiem na naszej przeszkodzie staną zastępy różnego rodzaju pokrak. Począwszy od zwykłych pionków, których likwidacja zabiera zaledwie kilka celnych ciosów, poprzez bardziej wytrzymałe poczwary, na bossach skończywszy. Ci ostatni wymagają od gracza bardzo dobrej koordynacji każdej akcji i niezwykłej spostrzegawczości. W Devil May Cry 3 nie wystarczy po prostu ładować w przyciski aby zakończyć pojedynek zwycięstwem. Kluczem do tryumfu jest dokładne wyliczenie każdego ciosu i realizacja ich w odpowiednim momencie. Każdy atak bossa jest bowiem odpowiednio zasygnalizowany przy pomocy delikatnych ruchów czy też charakterystycznego zachowania. Obserwując uważnie swojego oponenta i korzystając z wszystkich przydatnych przedmiotów, bardzo szybko uporamy się z nawet najgroźniejszą bestią. Choć wymagać będzie to sporej ilości prób i mnóstwa czasu… przynajmniej początkowo.

Wszyscy nowi gracze zostaną zapewne odrzuceni przez stopień trudności programu. Nie należy się zbytnio przejmować początkowymi niepowodzeniami, ponieważ naprawdę nie jest łatwo wygrywać kiedy nie zna się większości kombinacji ciosów, i nie potrafi się ich skutecznie wyprowadzać. Przeciwnicy są bardzo wymagający, a znaczna przewaga liczebna sprawia że nawet przez przypadek może nam się oberwać. Dante pomimo bycia pół demonem jest całkiem delikatną osobą, i wystarczy kilka mocniejszych uderzeń aby odszedł w zaświaty. Jedynym sposobem na przeżycie jest zwracanie uwagi na każdego zbliżającego się w naszą stronę bandziora, i oczywiście trening. Pełne opanowanie umiejętności wojownika wymaga około 2 godzin ćwiczeń. Dopiero po tym czasie możemy powiedzieć, że jesteśmy coś warci!


Screeny z Devil May Cry 3: Dante's Awakening (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?