American Conquest: Północ-Południe (PC)

ObserwujMam (29)Gram (11)Ukończone (3)Kupię (3)

Recenzja gry American Conquest: Północ-Południe (PC)


@ 22.05.2006, 00:00
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!

Amerykańska Wojna Domowa nie jest zbyt częstym tematem gier komputerowych. Każdego roku otrzymujemy produkcje z czasów Drugiej Wojny Światowej, konfliktów w przyszłości, lub też rozgrywanych w czasach starożytnych.

Amerykańska Wojna Domowa nie jest zbyt częstym tematem gier komputerowych. Każdego roku otrzymujemy produkcje z czasów Drugiej Wojny Światowej, konfliktów w przyszłości, lub też rozgrywanych w czasach starożytnych. Nikt jednak nie ma ochoty przybliżyć nam jednego z największych konfliktów w Stanach Zjednoczonych. Prawdę powiedziawszy nie rozumiem dlaczego, ponieważ tematyka jest bardzo dobra, możliwości ukazywania walk są idealne, a klimat gry jeśli odpowiednio przygotowany, potrafiłby ściągnąć do ekranów monitorów naprawdę ogromne ilości graczy. Potencjał w takim właśnie programie odkryła firma CDV, która postanowiła uraczyć wszystkich grą zatytułowaną American Conquest: Północ Południe (angielski tytuł gry to American Conquest: Divided Nations).



Północ Południe to trzecia edycja serii American Conquest. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że gra została przygotowana bardzo dobrze i jest prawdziwą kontynuacją „Amerykańskiego Podboju”. Niestety już po kilku minutach zabawy przekonujemy się, że posiada ona praktycznie nie zmieniony silnik graficzny, cała mechanika rozgrywki została nietknięta a spora ilość błędów potrafi skutecznie odstraszyć nawet najbardziej zapalonego gracza.

Aby moje powyższe zarzuty podeprzeć faktami, przybliżę trochę kolejne aspekty programu. Największym minusem American Conquest: Północ – Południe jest sama mechanika rozgrywki czyli: sposób przedstawiania walki, brak możliwości dowolnego kontrolowania kamery oraz niezwykle słabo zrealizowany interfejs użytkownika. Ja rozumiem, że grafika nie jest najważniejsza i dlatego na ten element jestem w stanie przymrużyć oko, lecz gdy widzę, że producent po raz drugi próbuje sprzedać w zasadzie tą samą grę i na dodatek krzyczy za nią tyle samo pieniędzy co dwa lata temu, to mnie skręca…! Czemu miałbym chcieć zagrać w klon sprzed dwóch wiosen, który prócz lekko zmodyfikowanego tytuły praktycznie niczym nowym nie zaświeci ?! Nie posłuchano żadnych sugestii graczy, nie zmodyfikowany niczego znaczącego, a niedociągnięcia z poprzedniej edycji wciąż utrudniają zabawę.

Już po kilku chwilach gry rzucają się w oczy pierwsze problemy. Jednym z największych jest sposób zaznaczania jednostek oraz obserwacji pola bitwy. Jeśli do naszej dyspozycji jest mała grupa żołnierzy, jesteśmy w stanie nad nimi zapanować. Gdy natomiast kontrolujemy całą armię, skuteczne wydawanie rozkazów jest właściwie nie możliwe. Nasze oddziały gubią się, nie mogą znaleźć przejścia wąskimi ścieżkami i bardzo często z tych właśnie powodów giną. Frustrację wzmaga również niedopracowane zaznaczanie jednostek, które częstokroć pomimo tego, że zostały zaznaczone po chwili same się odznaczają, a my możemy sobie wydawać dowoli rozkazy. Nawet jeśli uda nam się rzucić jakimś poleceniem, a żołnierze faktycznie rozpoczną jego realizację, nigdy nie mamy pewności że wszystko przebiegnie bez problemów, i trafią dokładnie w obrany przez nas cel. Gra powinna oferować również możliwość zmiany formacji i ustawiania wszystkiego w określony sposób. Niestety autorzy zdecydowali że wszystko jest cacy, i nie będą niczego zmieniać.

Jak powyżej wspomniałem problemy sprawia również kamera. Niejednokrotnie nie widzimy co dzieje się z naszymi jednostkami w większym zamieszaniu, ponieważ nie możemy nawet delikatnie drgnąć kamerą w poziomie czy też pionie. Grę obserwujemy przez cały czas z jednej tylko perspektywy. Dwie opcje zbliżenia kamery to zdecydowanie za mało jak na dzisiejsze czasy, i nie umożliwiają one skutecznego prowadzenia walk. Kiedy ustawimy widok na maksymalne zbliżenie, kamera znajduje się zbyt nisko nad ziemią, przez co wszelkie aspekty taktyczne idą w łeb. Gdy natomiast polecimy układem soczewek w stronę nieba, elementy gry robią się tak małe, że rozróżnienie konkretnych jednostek jest w zasadzie nie możliwe. Być może producent założył, iż gracze będą skakać pomiędzy pierwszym i drugim widokiem… Czy jednak nie zepsuje to całej zabawy ? W końcu nie o to chodzi żeby co 20 sekund przybliżać obraz w celu sprawdzenia czy oby na pewno dobremu żołnierzowi pragniemy wydać rozkaz !



Do tej pory głównie narzekam na American Conquest: Północ Południe, lecz gra posiada też kilka plusów. Pierwszym jest morale żołnierzy. Otóż jeśli gracz nie poświęca wystarczającej uwagi jednostkom, ich otoczeniu oraz ogólnie temu co dzieje się na polu bitwy, po prostu nie wygra. Najnowsze dziecko CDV to nie Starcraft, w którym wystarczyło natrzepać konkretną ilość różnego rodzaju dziwolągów i wysłać je do walki. Tutaj należy zwracać uwagę na każdego wojaka, pilnować by nie oddalił się zbytnio od oddziału, i aby siły wroga nie przewyższały zbytnio naszych własnych. Jeśli nie będziemy pilnować morale jednostek, to poznikają oni szybciej niż się pojawili.


Screeny z American Conquest: Północ-Południe (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?