Age of Empires IV (PC)

ObserwujMam (1)Gram (1)Ukończone (1)Kupię (1)

Age of Empires IV (PC) - recenzja gry


@ 03.11.2021, 20:12
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!

Age of Empires IV mogło być całkiem nową jakością w tym wieloletnim cyklu. Z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu deweloperzy bali się ryzykować, a efekt jest taki, że prawie wszystko to już było... O czym mowa? Przekonacie się za sprawą naszej recenzji.

Na Age of Empires IV czekaliśmy kilkanaście lat. Projekt wreszcie jednak dostępny jest w sklepach, a to oznacza, że każdy fan strategii może się z nim zapoznać. Czy warto? Czy jest sens wydawać pieniądze na kreator imperiów? Na wszystkie dręczące Was pytania postaram się odpowiedzieć w niniejszej recenzji.

Age of Empires IV opracowywane było od początku z myślą o najwierniejszych fanach cyklu. Z materiałów promocyjnych wynikało, że deweloperzy nie zamierzają w przypadku „czwórki” kombinować. Że nie interesują ich żadne dziwne eksperymenty. Chcą nam po prostu zapewnić to, co uczyniło tak wielkim hitem kultową „dwójkę”, a przy okazji dodać garść nowości i całość okrasić nowoczesną oprawą wizualną. Do mnie mocno to przemawiało i choć po prawie 30 godzinach zabawy nie jestem w pełni usatysfakcjonowany, nie mam też przesadnie znaczących powodów do narzekania. Zawartości w Age of Empires IV nie brakuje. Rozgrywka jest w miarę ciekawa i wciągająca. Oprawa zaś – choć przesadnie cukierkowa – trzyma jakiś tam poziom. Łyżek dziegciu jednak nie brakuje, a więcej w dalszej części artykułu.

Rozpoczynając zabawę z Age of Empires IV warto skierować się najpierw do samouczka – nieważne czy graliście w odsłony poprzednie czy nie, wypada się po prostu zapoznać z ewentualnymi zmianami, a jednocześnie poznać podstawy. Samouczek podzielono na kilka lekcji, z których każda przedstawia nam nieco inny element gry. Za każdą z lekcji możemy zgarnąć nagrodę w postaci medalu lub po prostu dobrnąć do końca, pozyskać wiedzę i zająć się czymś innym. Samouczek to przecież tylko wstęp do głównego dania, którym – w moim przypadku – okazała się kampania.

Na potrzeby kampanii fabularnej deweloperzy przygotowali cztery scenariusze, a każdy powiązany z nieco innymi wydarzeniami historycznymi. Jeden dotyczy Normanów, kolejny wojny stuletniej, następny imperium mongolskiego, a ostatni Rosji. Scenariusze podzielono oczywiście na szereg misji – w sumie jest ich 40 – a przed każdym mamy swoistą lekcję historii. Oglądamy bowiem krótkometrażowy dokument zarysowujący to, w czym za moment samodzielnie będziemy brać udział. Nie jestem przekonany czy takie rozwiązanie było konieczne, ale na pewno nie przeszkadza. Zawsze warto wiedzieć coś więcej niż mniej… prawda?

Wracając do scenariuszy, a konkretniej misji, z których się składają, twórcy nie poszli tu na łatwiznę. Nie powtarzają do upadłego jednego schematu rozgrywki. Często jesteśmy zaskakiwani tym, co musimy w danym rozdziale osiągnąć. Czasem chodzi o jakiś cel ekonomiczny, innym razem sprawdzamy swoje zdolności militarne, a jeszcze innym bawimy się po prostu we względnie spokojny rozwój osady. Niestety pierwsze dwa scenariusze – jako całokształt – nie powalają. W obu mamy do czynienia z Anglikami oraz Francuzami, tyle że najpierw kontrolujemy jednych, a następnie drugich. Lepiej sytuacja wygląda w dwóch kolejnych, czyli gdy gramy Mongołami oraz Rusami.

Age of Empires IV - recenzjaAge of Empires IV - recenzja

Ogólne założenia Age of Empires IV oczywiście nie zmieniły się zbytnio w stosunku do poprzedników. Naszym celem – w większości przypadków – nadal jest właściwe zarządzanie osadą. Stawiamy więc odpowiednie budynki, zachęcamy mieszkańców do pracy, a potem obserwujemy i dostosowujemy strukturę i pracowników do wyzwań, na które natrafiamy. Jak wcześniej, mamy budynki militarne, zapewniające żywność, a także te skupiające się na kulcie religijnym. Gromadzimy też znane nam surowce, jak drewno, złoto, kamień oraz żywność. Niby wszystko po staremu, ale jest pewna drobna – z pozoru – zmiana. Chodzi o to, że bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej liczy się rozmieszczenie poszczególnych struktur. Niektóre budynki zapewniają bowiem bonus innym, jeśli znajdują się we właściwym „towarzystwie”.

Na premierę deweloperzy przygotowali osiem frakcji. Większość niestety nie jest jakoś szczególnie ciekawych, bo różnice pomiędzy nimi są kosmetyczne i ograniczają się do niuansów. Dla przykładu, Chińczycy pozyskują złoto za sprawą specjalnych wysłanników, krążących po mieszkańcach i zbierających podatki. Abbasydzi są natomiast potęgą technologiczno-naukową, bo mogą postawić Wielką Bibliotekę i mieć dostęp do szerszych możliwości w tym zakresie. Nie jest to jednak nic, co faktycznie gruntownie modyfikuje rozgrywkę. Tak jest tylko w przypadku dwóch z ośmiu nacji: Mongołów oraz Rusów.

Age of Empires IV - recenzja

Zdecydowanie najciekawiej grało mi się się Mongołami. Ich bazy są mobilne, nie mają budynków rozwijających populację, a ponadto nie przejmują się zbytnio gromadzeniem dóbr doczesnych, bo wszystko, co posiadają grabią od innych. Trzeba tu zatem przemyśleć strategię postępowania oraz pamiętać o tym, że jesteśmy nomadami. Nie przywiązujemy się do jednego miejsca, nie stawiamy kilku osad (co jest charakterystyczne dla Rusów), bo nie ma to sensu. Budujemy jedno centrum, a w miarę zapotrzebowania po prostu je przenosimy.


Screeny z Age of Empires IV (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?