Tom Clancy's The Division (PC)

ObserwujMam (40)Gram (13)Ukończone (7)Kupię (19)

Tom Clancy's The Division (PC) - recenzja gry


@ 23.03.2016, 14:04
Kacper "Itchytude" Kutelski
I AM ERROR.

Jest wręcz przeciwnie. Już podczas pierwszego starcia z bojówkami wroga zaobserwować możemy, że tutaj to atrybuty i ekwipunek wygrywają starcia, a zręczność gracza oraz odpowiednie rozwiązania taktyczne stanowią co najwyżej ułatwienie w osiąganiu sukcesów. Przeciwnicy charakteryzują się ponadprzeciętną “chłonnością” pocisków (widać to zwłaszcza przy starciach z silniejszymi o kilka poziomów wrogami), a ich przewaga liczebna oraz konieczność wpakowania każdemu kilku(dziesięciu) magazynków ołowiu wymuszają korzystanie z nieźle przemyślanego systemu osłon i taktycznej współpracy z innymi członkami naszego składu. Wysiłki zostają zaś nagrodzone nie tylko punktami doświadczenia (lub DZ rankiem w strefie PvP), ale również podnoszącym osiągi ekwipunkiem.

Wspomniany loot (czyli walające się po świecie gry surowce i ekwipunek) pojawia się więc często i gęsto, różniąc się nie tylko wyglądem, ale przede wszystkim oferowanymi statystykami. Głównymi cechami charakteryzującymi każdy przedmiot są jego poziom oraz rzadkość. Warunkują one ilość i jakość oferowanych przezeń bonusów. Modele broni przypisane są do kilku, znacznie odmiennych kategorii. Postrzelać przyjdzie nam m.in. z różnorakich modeli strzelb, sztucerów, karabinów szturmowych oraz, pozwalających oszczędzać amunicję, pistoletów. Poza logicznymi w przypadku elementów garderoby współczynnikami, wpływającymi na redukcję obrażeń, każdy z możliwych do wyekwipowania przedmiotów jest w stanie przyznawać różnorakie modyfikatory oraz podbijać jedną z trzech podstawowych statystyk, opisujących naszą przydatność w wielkomiejskim boju. Mowa tu o "firearms", odpowiadającej za zadawane obrażenia; staminie, definiującej odporność na ataki wroga; oraz "electronics", wzmacniającej zdolności bohatera.

Wraz z postępami w grze i rozwojem naszej bazy operacyjnej odblokowujemy również różnego rodzaju specjalne umiejętności, podzielone na trzy kategorie: aktywowane w czasie rzeczywistym, klasyczne Skille; pasywnie oddziałujące na naszą postać, Talenty; i oferujące różnorodne przywileje, Perki. Ponownie, wbrew mojemu pierwotnemu sceptycyzmowi, muszę przyznać że, w połączeniu z szerokim wachlarzem bonusów przyznawanych przez poszczególne elementy inwentarza, stworzono nam całkiem solidne pole do popisu w kwestii specjalizowania naszej postaci.

Dla perfekcjonistów, chcących zmaksymalizować własne możliwości, twórcy zaimplementowali ponadto system craftingu, pozwalający, w mało odkrywczy sposób, tworzyć przedmioty. Wystarczy wybrać interesujący nas projekt, zainwestować określone surowce i już można cieszyć się nowym, obdarzonym pseudolosowymi statystykami, gratem. Wszystko to może wydaje się mało odkrywcze (i w istocie takie właśnie jest), ale w połączeniu z możliwością ingerencji w dobór statystyk stanowi atrakcyjny sposób na wydłużenie końcowego stadium gry i zachętę do kolekcjonowania materiałów. W radosnym wymienianiu ozdabiającego nasze perfekcyjnie wyrzeźbione ciała żelastwa pomaga dodatkowo fakt, że decyzje nie są permanentne (w każdej chwili możemy zmienić zarówno oręż i ekwipunek, jak i aktywne umiejętności), co zmniejsza nieco wagę podejmowanych decyzji, ale pozwala do woli eksperymentować z naszym sposobem rozgrywki.

Analogicznie do gier MMO, motorem napędowym rozgrywki jest nie tylko chęć poznania przedstawionej historii, walka i eksploracja otoczenia, ale również wiążąca się z nimi możliwość zdobywania coraz lepszego ekwipunku, wspomagającego naszą umiejętność siania pożogi. To sprawdzony, a do tego genialny w swojej prostocie, model. RPG-owy wpływ tych elementów może się jednak okazać szokujący dla niewtajemniczonego gracza, spodziewającego się po The Division realistycznego shootera. Zarówno poziom naszej postaci, jak i jakość dzierżonego przez nią oręża i wyposażenia mają ogromny wpływ na przebieg bitwy z komputerowymi (i żywymi) przeciwnikami. Zgodnie z oczekiwaniami, starcia z silniejszymi wrogami oznaczają zwiększone szanse na lepsze “dropy”, skutecznie motywując do wypraw w nieznane.


Screeny z Tom Clancy's The Division (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosDamian098K   @   19:32, 26.03.2016
Gra bardzo fajna lecz tryb jednoosobowy jest do niej bez sensu bo na multi nawet z randomami bardzo dobrze można się bawić.