Elite: Dangerous (PC)

ObserwujMam (6)Gram (1)Ukończone (0)Kupię (3)

Recenzja gry Elite: Dangerous (PC)


@ 14.01.2015, 17:19



Co ciekawe, można też na nim zarobić. Mimo iż podróżowanie jest niezwykle istotne, nie pozostaje jedyną czynnością, jaką oferuje przestrzeń kosmiczna. Każda ze stacji posiada szereg misji, od zwykłych przewozów kurierskich czy zaopatrzeniowych, aż po klasyczne zadania dla najemników. Biorąc kolejne ogłoszenia z biuletynu można awansować w szeregach jednej z trzech głównych frakcji (Imperium, Sojusz, Federacja) i tym samym otrzymać dostęp do ekskluzywnych statków czy układów gwiezdnych, ale też zwyczajnie możliwe jest stanie się bardziej szanownym i lepiej opłacanym pracownikiem.



Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie by porzucić pracę podwykonawcy i zająć się zarabianiem tylko i wyłącznie na własne konto. Zapełnianie białych plam na galaktycznej mapie jest całkiem dobrym sposobem na zwiększenia zawartości portfela, podobnie jak wykorzystanie wrodzonej smykałki do interesów, by zaopatrywać stacje we własne towary, a czasami, gdy te są zakazane, nawet je szmuglować. Z kolei dla osób preferujących spokojniejsze zajęcia, doskonałym wyborem okaże się nadkruszenie skał w celu wydobycia rzadkich minerałów jako górnik. Choć są to zadania pozwalające skutecznie polepszyć swój status majątkowy, tak nie wszystkie są dobrym wyborem na początek. Zanim zacznie się świętować Barbórkę, trzeba wydać nieco pieniędzy na laser i rafinerię zamieniającą kamienie w cenny surowiec, a trzeba mieć też gdzie to wszystko składować. Nie wolno również zapominać, iż im cenniejszy ładunek w ładowni, tym bardziej łakomym kąskiem dla piratów staje się statek.

Łamanie prawa w galaktyce, wbrew pozorom, wymaga wiele sprytu i odpowiednich narzędzi, jako że najważniejsze staje się nie zniszczenie statku, a otrzymanie jego ładunku. W tym celu można stosować szereg technik, jak niszczenie czy hakowanie ładowni albo zmuszenie ofiary do natychmiastowej ucieczki, a tym samym pozbycie się zbędnego balastu. Same dobra na niewiele się zdadzą, dlatego należy znaleźć stacje, gdzie można je odsprzedać. Część z nich w brzegowych systemach nie kryje się ze swymi przestępczymi powiązaniami, ale najlepszy zarobek trafia się tam, gdzie okolice są patrolowane przez służby porządkowe. Krótki skan może zakończyć się ogromną karą finansową, a nawet wyrokiem śmierci, dlatego należy umiejętnie przekraść się obok nosów stróżów prawa, na przykład poprzez redukcję sygnatury termicznej, dzięki wyłączeniu kolejnych podzespołów i ciche wylądowanie, niemal jak w serialu sci-fi. Choć nie można ukrócić takiego procederu jako jeden z członków galaktycznej policji, tak nic nie stoi na przeszkodzie, by dostarczyć sprawiedliwość ołowiem i laserem jako łowca nagród. Innym sposobem na legalne dziurawienie kadłubów jest zaangażowanie się w historie kosmicznych starć. Największe frakcje ciągle ze sobą walczą o wpływy, a skuteczny pilot może im pomóc w tych gwiezdnych bataliach. Widok dziesiątek statków walczących ze sobą potrafi zrobić wrażenie, ale prawdziwie wbija w fotel dopiero wejście ogromnego okrętu wojennego.

Właśnie wtedy do unikania pocisków niezwykle przydatne okaże się dodatnie dodatkowych trzech osi, dających w sumie sześć stopni swobody. Jest to o tyle istotne iż znacząco zwiększa komfort latania oraz ilość dostępnych manewrów, co tworzy ogromną przepaść między standardowymi modelami lotów za pomocą samolotu, a statku kosmicznego. Co więcej, możliwe jest wyjście z trybu wspomagania sterowania za pomocą jednego przycisku, co automatycznie bierze pod uwagę zasadę dynamiki i pozwala na bardziej karkołomne akrobacje. To zresztą nie jedyne wtrącenie rzeczywistych zasad fizyki – każdy układ tworzony jest w oparciu o aktualne informacje z dziedziny astrofizyki, skutkując tym samym dobrym odwzorowaniem środka masy układów czy braniem pod uwagi studni grawitacyjnych tworzonych przez planety. Oczywiście nie należy traktować Elite jako podręcznika do nauki – wprowadzono tu wiele uproszczeń (jak np. dźwięk), ale mi najbardziej brakuje wpływu przeciążeń na pilota, co jest obecne chociażby we wczesnych wersjach Star Citizena.



Jak wielokrotnie wspominałem, Elite: Dangerous nie jest grą dla każdego. To bardzo specyficzna produkcja przygotowana dla specyficznego odbiorcy, który nie oczekuje prowadzenia za rękę czy wytyczania celu. To sandbox z krwi i kości, gdzie tylko od grającego zależy, jak wiele z niego wyciągnie. Trzeba przyznać, że zabawki zostały przygotowane bardzo pieczołowicie z widocznym zrozumiem dla samego, niezbyt już popularnego, gatunku. Jeżeli krew odkrywcy płynie w twoich żyłach i cenisz sobie ogromną swobodę przy całej masie dostępnych możliwości, to zdecydowanie jest to produkcja dla ciebie.


Długość gry wg redakcji:
30h
Długość gry wg czytelników:
nie podano

oceny graczy
Świetna Grafika:
Choć kosmos jest głównie pusty, grafika Elite: Dangerous potrafi zachwycić. Wschody słońca, pola asteroid, wszystko wygląda cudnie.
Świetny Dźwięk:
Poprawny i nie sposób nie wspomnieć o nawiązaniach do poprzednich części i klasyki kina za sprawą "Nad pięknym modrym Dunajem".
Genialna Grywalność:
Ogromne pokłady. Elite wciąga i nie wypuszcza przez kilka dobre godzin za każdym posiedzeniem.
Dobre Pomysł i założenia:
Dobrze poprowadzona ewolucja znanego gatunku.
Świetna Interakcja i fizyka:
Duża, można zarządzać niemal każdym modułem z osobna.
Słowo na koniec:
Elite: Dangerous to symulator totalny. Znajduje się w nim wszystko to, co powinno, a nawet więcej. Każdy miłośnik gwiezdnych podróży powinien właśnie składać zamówienie, o ile jeszcze tego nie dokonał.
Werdykt - Świetna gra!
Screeny z Elite: Dangerous (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosRomeus   @   09:42, 15.01.2015
Nie grałem w to nigdy, ale recenzja - jako, że lubię symulatory - zdecydowanie zachęciła mnie do kupna tej gry. Uśmiech
0 kudoszvarownik   @   10:28, 15.01.2015
Też bym zagrał, ale przeraża mnie ogrom space-simów Dumny
0 kudosFox46   @   11:48, 15.01.2015
Ciekawie jak wypadnie Star Citizen
0 kudosmart1   @   12:34, 15.01.2015
Mam kolegę co zapisał się na Kickstarterze i grał. Oto jego słowa:
"nuda, nuda ..... nuuuuuuuda i NUDAAAA!!!"

Chyba ze cos sie zmieniło od miesiąca po aktualizacjach
0 kudosGilberto   @   10:31, 17.01.2015
Niech sobie kolega odpali tą gierkę na Oculusie, bo po to też została stworzona ta gra. Zapewniam Cię że słowa kolegi będą zupełnie inne Uśmiech
0 kudosmart1   @   21:42, 18.01.2015
A przepraszam kolegę ale co ma nuda do grafiki ??
Polecam obejrzeć tzw honest trailer stworzony przez "[RPS] Jaguar Skills" na youtubie
0 kudosGilberto   @   09:53, 19.01.2015
Grafika pozostaje przecież taka sama.
Chodzi o zupełnie inne wrażenia jakie daje Oculus grając w tą grę. Czyli ogrom kosmosu, jaki jesteśmy w stanie odczuć i poczucie jakbyśmy my faktycznie siedzieli w tej kabinie daje całkiem inne wrażenia z gry.

Kwestia spójności trailerów z faktycznym gameplayem to fakt, tutaj twórcy przesadzili, ale to nie znaczy że gra może być nudna. Ponieważ jest ona może skierowana do bardziej wymagających graczy ponieważ jest to symulator statku kosmicznego, gdzie mamy dużo systemów i przycisków.
Ale faktycznie twórcy strzelili sobie w kolano i hejterzy mają duże pole do popisu Uśmiech
0 kudosshuwar   @   18:14, 06.01.2017
No chyba mam właśnie kolejnego pretendenta do ogrania. Elite trafia do listy gier oczekujących. Recenzja przekonała mnie jeszcze bardziej.
1 kudosJackieR3   @   19:48, 06.01.2017
No rzeczywiście intrygująco to wygląda.Tyle że to pożeracz czasu musi być wielki a tego typu gry przerażają mnie coraz bardziej.Zanim się człowiek wgryzie to przyjdzie ksiądz z ostatnią posługą.
0 kudosshuwar   @   20:15, 06.01.2017
E tam... to są gry, które grasz wtedy kiedy masz chwilę czasu. Nie musisz robić tego ciągiem. W Eve online grałem chyba z 2 miesiące, po 1h dziennie i było całkiem przyjemnie.
Dodaj Odpowiedź