The Elder Scrolls V: Skyrim - Dragonborn (PC)

ObserwujMam (48)Gram (13)Ukończone (26)Kupię (2)

Recenzja gry The Elder Scrolls V: Skyrim - Dragonborn (PC)


@ 17.04.2013, 16:26
Wojciech "Raaistlin" Onyśków

Bethesda Softworks zasłynęła kilka lat temu niezwykłe nieprzemyślanym dodatkiem, który oferował zbroję dla konia. Afera była wielka, a w stronę studia poleciały gromy z nieba.

Bethesda Softworks zasłynęła kilka lat temu niezwykłe nieprzemyślanym dodatkiem, który oferował zbroję dla konia. Afera była wielka, a w stronę studia poleciały gromy z nieba. O ile wtedy fani faktycznie mieli na co narzekać, tak przy okazji TESV: Skyrim śmiem twierdzić, że dawne przewinienia poszły w zapomnienie. W napływie mnóstwa beznadziejnych płatnych rozszerzeń Bethesda pokazuje, że wciąż opłaca się robić pełnoprawne dodatki, oferujące sporą ilość zupełnie nowej zawartości. Zawartości, która w każdym rozszerzeniu jest zupełnie inna.

Testowany przeze mnie całkiem niedawno Dawnguard stawiał przede wszystkim na rozbudowaną fabułę. Dragonborn jest dodatkiem z trochę innej półki. Zamiast wielowątkowej fabuły, oferuje po prostu zupełnie nową wyspę, na której życie toczy się własnym torem. A wiadomo, gdzie są mieszkańcy, tam też są problemy do rozwiązania.



Tak więc otrzymujemy pokaźnych rozmiarów teren, na którym dostaniemy sporą ilość interesujących zadań oraz zwiedzimy intrygujące lochy. Takie podejście do tematu sprawia, że Dragonborn jest dobry zarówno w przerwie między innymi questami, jak i jako zupełnie osobna, pełnoprawna opowieść.

Rozszerzenie wprowadza do rozgrywki zupełnie nową wyspę – Solstheim. Jest to jedna z prowincji Morrowind, która wcześniej należała do króla Skyrim. Jałowa ziemia oraz całkowicie wyeksploatowane złoża ebonu sprawiły, że tereny te są nieprzyjazne dla mieszkańców i w dużej mierze po prostu niezdatne do życia. To właśnie tutaj mieszkają charakterystyczne mroczne elfy. Gracze mogą natomiast kojarzyć tę wyspę z Bloodmoon – jednego z dodatków do Morrowinda. Twórcy zaserwowali nam zatem sentymentalną podróż na inny kontynent, która przywodzi na myśl złote czasy The Elder Scrolls III.

Solstheim jest dostępne od samego początku przygody. Aby się tam dostać, wystarczy zapłacić kapitanowi statku w Wichrowym Tronie. Na miejscu jesteśmy w stanie wykonywać sporo wątków pobocznych. Jednakże główna oś fabularna Dragonborna zostaje uaktywniona, gdy wybierzemy się z pielgrzymką do starszych, którzy zobaczą w nas Smocze Dziecię. Dopiero w tym momencie zostaniemy zaatakowani przez dwóch kultystów wysłanych przez naszego poprzednika – Miraaka. Ślady zbrodniarzy zaprowadzą nas na nową wyspę, a tam do starożytnej świątyni. Z niej dowiemy się więcej szczegółów na temat pierwszego Smoczego Dziecka.



Trzeba przyznać, że opowieść tu zaserwowana w znaczący sposób odbiega od tego, co mogliśmy w Skyrim zobaczyć do tej pory. Sporo czasu spędzamy w specjalnym wymiarze, w którym zdobywamy kolejne rozdziały wymaganych książek. Śmierć w Apokryfie nie skutkuje jednak końcem gry, a jedynie przerwaniem studiowania danego dzieła. Możemy zatem do woli próbować swoich sił. A trzeba przyznać, że przeciwnicy występujący w rozszerzeniu nie dają sobie w kaszę dmuchać. Generalnie miałem wrażenie, iż dodatek został przeznaczony dla postaci powyżej 30 poziomu doświadczenia. Walka z potworami na niższym stadium może okazać się niezwykle wymagająca. Co oczywiście należy zaliczyć na plus.


Screeny z The Elder Scrolls V: Skyrim - Dragonborn (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosMicMus123456789   @   11:37, 18.04.2013
Szkoda, że najciekawszy element czyli latanie na smoku jest tylko zmyślnym chwytem marketingowym. Liczyłem, że będzie można polatać swobodnie i podpalić kilka wiosek Dumny

Mimo to widzę, że dodatek jak najbardziej warto kupić.
0 kudosdenilson   @   12:41, 18.04.2013
Cytat: MicMus123456789
Liczyłem, że będzie można polatać swobodnie i podpalić kilka wiosek Dumny
Już tylko myśli o dewastowaniu, zamiast pomyśleć o smoku jako takie "taxi".

Jakbym miał podstawkę i wybór DLC to wybrałbym zdecydowanie te konkretne.
0 kudosFestus_   @   20:46, 18.04.2013
Jestem w trakcie przechodzenia Skyrima, dałem mu drugą szansę i posiadam to DLC. Póki co na wyspę nie trafiłem i z tego co wyczytałem - dobrze, bo wybiorę się tam dopiero "podkokszoną" postacią ; D Ogólnie z recenzji dowiedziałem się samych świetnych informacji - klimat Morrowinda, chitynowe pancerze, pustkowia pokryte pyłem, charakterystyczne budowle! Jak tylko zobaczyłem pierwszego skreena, od razu wspomnienia wróciły do TES III ; )) Zapowiada się świetnie i tylko motywuje, żeby wrócić do gry i móc się tam wreszcie wybrać! Bo muszę przyznać, że tereny Skyrim nie do końca mnie zachwyciły i nie czerpię z niego takiej przyjemności, jak z Morrowinda, którego jestem ogromnym fanem. I czekam, żeby pokroić toporem kolejnego netcha!
0 kudosshuwar   @   08:40, 13.01.2014
Przeniosłem się na wyspę po 15h grania w podstawkę na około 8 levelu i mam wrażenie, że zrobiłem to za wcześnie, bo przeciwnicy dają się mocno we znaki. Czy to nie jest tak, że poziom trudności walk w tym DLC jest nieco wyższy niż w Skyrimie? Czy nie powinienem pojawić się na wyspie dopiero jak będę miał lepiej wyposażoną postać?

EDIT: No coś w tym jest. Wyczytałem na necie, że są misje, które są stosunkowo trudne i zrobienie ich z postacią z niskim poziomem może być problemem. Ja wlazłem do kopalni w kruczej skale i zużyłem większość mikstur a i tak z jednym przeciwnikiem nie dałem rady i musiałem zniżyć się do użycia kodu "kill all" Puszcza oko