The Elder Scrolls V: Skyrim (PC)

ObserwujMam (579)Gram (360)Ukończone (323)Kupię (100)

Recenzja gry The Elder Scrolls V: Skyrim (PC)


@ 04.12.2011, 15:01
Wojciech "Raaistlin" Onyśków

Seria The Elder Scrolls towarzyszy nam już wiele lat. Ostatnia jej część, Oblivion, nie każdemu przypadła do gustu, a sprawa z płatną zbroją dla konia jeszcze bardziej pogrążyła tytuł.

Seria The Elder Scrolls towarzyszy nam już wiele lat. Ostatnia jej część, Oblivion, nie każdemu przypadła do gustu, a sprawa z płatną zbroją dla konia jeszcze bardziej pogrążyła tytuł. Przy sadze pozostali tylko wierni fani… do czasu pojawienia się TES: Skyrim – piątej, najlepszej części serii. Najlepszej nie tylko w swoim rodzinnym gronie, ale także na poletku cRPG w ogóle. Panie i panowie, jedna z najwspanialszych gier wszechczasów zagościła w naszych progach, a mnie niestety przypadł obowiązek napisania tej jakże trudnej recenzji.


Więcej filmów z The Elder Scrolls V: Skyrim


Trudnej z jednego względu – w Skyrim podoba mi się po prostu wszystko, poczynając od swobody kreowania własnej postaci, poprzez fabułę, prosty, acz satysfakcjonujący system walki, rozległy świat, a na przyprawiającej o dreszcze oprawie dźwiękowej kończąc. Czyżby gra idealna? Oczywiście, że nie, takowe po prostu nie istnieją. Śmiem natomiast twierdzić, iż Skyrim ociera się o ideał. Poczekajmy jednak z końcowym werdyktem (który będzie niesamowicie trudny), wszak to dopiero początek naszej przygody.

Piąta część serii przenosi nas do mroźnej krainy Skyrim, zamieszkałej przez gruboskórnych – dosłownie i w przenośni – Nordów. Sytuacja, w której się znajdujemy, niezbyt sprzyja bardom, wyśpiewującym poematy na naszą cześć. Otóż po raz kolejny, kontynuując tradycję, wcielamy się w rolę więźnia, który lada moment ma zostać stracony poprzez ścięcie łepetyny. Chłop (albo i dziewka, wszak możliwości wyboru są dowolne) ma jednak niesamowite szczęście, bo wioskę atakuje… smok. Wielka bestia, przez setki lat nieobecna na kontynencie, powraca i od razu sieje zniszczenie. Jak nie trudno się domyślić, z zamieszania korzysta nasz protagonista i czmycha z zagrody, wymazując tym samym karę śmierci.

Już na samym początku mamy możliwość wyboru, którą ścieżką podążymy – czy pójdziemy z dowódcą cesarstwa, czy też wyrąbiemy sobie drogę wraz z buntownikiem, plując na imperialne ścierwa. Bez względu na decyzję, następny quest zależy już tylko od nas, bowiem na tym kończy się jakikolwiek przymus, narzucony przez twórców. Po zakończeniu prologu mamy wolną rękę. Możemy iść przed siebie, wykonując zadania dla napotkanych postaci czy też zainteresować się wątkiem głównym i zgłębić zagadkę pojawienia się smoków. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zostać kowalem, słynącym z produkcji najlepszej klasy oręża. Chcecie przewodniczyć gildii złodziei? Proszę bardzo, musicie ich tylko najpierw znaleźć i udowodnić swoją wartość. Kręci Was magia? W Zimowej Twierdzy znajduje się specjalny ośrodek specjalizujący się w szkoleniu takowych adeptów. Świat gry jest po prostu ogromny, a co najważniejsze, odpowiednio wypełniony. Zapomnijcie o wielkich pustkowiach z Morrowinda, na których praktycznie nic się nie działo. Tutaj każdy kawałek gruntu jest odpowiednio zagospodarowany, co chwilę odkrywamy kolejne ciekawe miejsce, zachęcające nas do zwiedzenia. Nie dajcie się jednak zwieść, z pozoru normalnie wyglądająca grota może skrywać w swoich ciemnych zaułkach mroczne tajemnice…



Nim jednak wyruszymy w jakąkolwiek podróż, jesteśmy zmuszeni do wykreowania swojej postaci. Tutaj możliwości także są spore. Oprócz tak oczywistych rzeczy, jak płeć czy rasa, otrzymujemy również szereg poszczególnych suwaków, którymi określimy wygląd naszego protagonisty. Wierzcie mi bądź nie, spędzicie pół godziny na modelowaniu swojej facjaty tylko po to, by później przez całą grę nosić hełm bądź też kaptur, skutecznie zasłaniający efekty naszego plastycznego talentu. Abstrahując jednak od czysto wizualnych walorów, warto poświęcić chwilę na szersze zapoznanie się z przywilejami poszczególnych ras. Nordowie na ten przykład mają zwiększoną odporność na mróz i specjalizują się w walce bronią oburęczną. Mroczne Elfy preferują magię zniszczenia, będąc jednocześnie odpornym na ogień. Jaszczurzy Argonian potrafi oddychać pod wodą i dostaje premię do umiejętności złodziejskich i tak dalej. Oprócz typowych bonusów, wybór będzie odzwierciedlał także postrzeganie naszego protagonisty w mroźnej krainie. Wiadomo wszem i wobec, że elf jest zły i elfa trzeba tępić, a Nordowie znani są z popadania w szowinizm. Mimo wszystko mój wybór padł na przedstawiciela Dunmerów – jego mroczna, tajemnicza sylwetka wystarcza, aby wzbudzić podziw wśród innych.


Screeny z The Elder Scrolls V: Skyrim (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudoslukasrada   @   15:23, 25.01.2014
Dopadło mnie to o czym mówił shuwar:
Cytat: shuwar
Codziennie siadam z myślą "dziś zbuduję dom" albo "wykonam zadanie z głównego wątku", a ostatecznie okazuje się, że zająłem się czymś innym, co mi akurat w oko wpadło Uśmiech Dziś bawiłem się mocno w kowalstwo i adopcję Puszcza oko


Konkretnie chodzi o to, że planowałem dojść do Esberna, ale nagle zaatakowali kultyści i zaczęła się przygoda z Dragonbornem Szczęśliwy
0 kudosshuwar   @   16:32, 25.01.2014
W tym RPGu mamy coś więcej niż syndrom "jeszcze jednej misji i kończę". Wczoraj miałem dojść do twierdzy magów (czy jakoś tak). Wczytałem save'a, mój bohater już na koniu, obrócony w odpowiednim kierunku - drogi może na 2 minuty. Mi zajęło to 2 godziny Pokręcony A bo jaskinia, a bo wieża, a bo ... wiecznie coś ciekawego, że aż szkoda pominąć Uśmiech
0 kudoslukasrada   @   16:55, 25.01.2014
Dokładnie. To jest coś wspaniałego, czego nie da się opisać. Biorąc pod uwagę to że wątek główny można przejść teoretycznie w 1 dzień (może nawet niecały) to dzięki takiemu czemuś zajmie nam to tydzień. Do tego jeszcze wojna domowa, misje z karczm itd, ewentualnie jeszcze DLC. Nie do opisania ale niesamowicie dostosowane do jak najdłuższej zabawy. To troche jak z GTA. Misje przejdziesz wszystkie ale zawsze znajdzie się coś do roboty. Szczęśliwy Szczęśliwy Szczęśliwy
0 kudosshuwar   @   17:23, 25.01.2014
Ja zabrałem się za grę z myślą o głównym wątku i ewentualnie jak coś mi podpasuje - i tak już bodaj 3 tydzień i może 2/3 głównego mam zrobione Uśmiech
0 kudoslukasrada   @   22:57, 25.01.2014
Teraz zamiast głównego wątku bawię się z modami i jak narazie przypadł mi do gustu mod playable instruments. Szkoda tylko że na lutni można zagrać wiek smutku i wiek agresji a reszte tylko śpiewać.
0 kudosshuwar   @   23:17, 25.01.2014
Możliwość pogrania na instrumentach? Puszcza oko Kilka zebrałem, bo liczyłem, że przydadzą się w jakiejś kapeli. Zainteresowałeś mnie modem. Tyle, że bez modów mam tyle nie odkrytych kwestii, że ... może później.
A teraz o Parturnaxie Spoiler
Tak mi się Piotruś Fronczewski podoba, że postanowiłem nie uśmiercać Parturnaxa, jego głos mnie powala na łopatki Uśmiech
0 kudosGuilder   @   01:27, 26.01.2014
Jak Tobie w ogóle ten czyn mógł do głowy przyjść? Smutny Niedopuszczalne! Ja
Zawsze go oszczędzałem. Co więcej, byłem zachwycony i zaskoczony, gdy zobaczyłem przyjaznego smoka.
0 kudosJackieR3   @   07:50, 26.01.2014
Kłania się film "Ostatni smok" ze smokiem o głosie Sean'a Connnery'ego. Szczęśliwy
0 kudosshuwar   @   10:07, 26.01.2014
Cytat: JackieR3
Kłania się film "Ostatni smok" ze smokiem o głosie Sean'a Connnery'ego. Szczęśliwy

Aaaaa, też zacny smok, ale nasz narodowy lepszy Uśmiech
0 kudossebogothic   @   13:08, 26.01.2014
Cytat: shuwar
Możliwość pogrania na instrumentach? Puszcza oko

W Two Worlds II można zagrać na flecie, gitarze, harfie, bębnie kilka utworów. Oczywiście trzeba najpierw kupić instrument i nuty. Ale minigierka jest strasznie trudna i ciężko jest wydobyć z instrumentów jakieś dźwięki Puszcza oko
0 kudoslukasrada   @   21:11, 26.01.2014
Ja też nie mogłem zabić Parthurnaxa. Choćbym próbował go zabić to on mnie rozwali głosem, ale nie Thu'um tylko głosem Piotra Szczęśliwy
A co do modu to fajny ale można zagrać tylko pieśni o wojnie domowej na lutni, a resztę się śpiewa. Ale czasem grając w karczmie dostanie się wino czarnych róż. Przyznaje, że chciałbym grać na wszystkich instrumentach, ale i tak jest spoko zabawa.
0 kudosshuwar   @   08:11, 27.01.2014
Przypomina mi się ten koleś z karczmy w Rzecznej Puszczy - zawodzący minstrel, masakrycznie fałszował Rozbawiony
0 kudoslukasrada   @   15:01, 27.01.2014
Te piosenki nie mają rytmu właściwego ponieważ to są polskie tłumaczenia do oryginalnej melodii. Ale w sumie Dragonborn jest jeszcze w miarę dobrą piosenką, ale wiek smutku albo agresji jest kompletnie nie do słuchaniaSzczęśliwy
0 kudosshuwar   @   18:09, 27.01.2014
Kiedy to całkiem zabawnie wyszło, zresztą w zadaniu jest mowa o tym, że koleś nie bardzo sobie radzi ze śpiewem. Za to soundtrack jest rewelacyjny. Uwielbiam te motywy chóralne w tle.
0 kudoslukasrada   @   06:54, 29.01.2014
Ogólnie są fajne ale jednak wolałbym angielską wersję. Lepiej brzmi.
Dodaj Odpowiedź