S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci (PC)

ObserwujMam (265)Gram (121)Ukończone (110)Kupię (46)

Recenzja gry S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci (PC)


@ 05.12.2009, 23:06
Wojtek "SpajderBot" Cichoń

Gry produkowane w europejskich studiach różnią się od tych, tworzonych przez ekipy zza oceanu. Nie mam oczywiście na myśli rynku japońskiego, wszak on rządzi się całkowicie innymi zasadami, a Amerykanów i wszechobecną „hamburgeryzację”.

Gry produkowane w europejskich studiach różnią się od tych, tworzonych przez ekipy zza oceanu. Nie mam oczywiście na myśli rynku japońskiego, wszak on rządzi się całkowicie innymi zasadami, a Amerykanów i wszechobecną „hamburgeryzację”. Kiedyś wirtualna rozrywka wymagała myślenia, trzeba było się nakombinować by ukończyć serwowane nam gry, a etapy z tzw. zacięciami występowały często i regularnie. Teraz bierzemy pada do ręki, wciskamy jeden przycisk, a główny bohater sam wie co ma robić. Dodatkowe wsparcie otrzymujemy jeszcze od ogromnej strzałki, kierującej nas do miejsca następnego zadania. Dla prawdziwych hardkorów jest coraz mniej okazji do wyżycia się. Tym bardziej cieszy zatem fakt, iż okoliczne studia nie grają pod casuali, tworząc produkcje nawiązujące do klasyków z zeszłego tysiąclecia. Jednym z takich deweloperów jest GSC Game World, odpowiedzialne za serię S.T.A.L.K.E.R..



Do tej pory na rynku ukazały się już dwie części sagi o tytułowych Stalkerach. Pierwsza, zatytułowana Cień Czarnobyla znalazła tysiące zwolenników i podzieliła społeczność graczy na tych, którzy ją uwielbiają oraz tych mniej entuzjastycznych, twierdzących, że nie oferuje ona niczego nadzwyczajnego, a wręcz jest beznadziejna. Osobiście uważam, że tytuł dawał bardzo wiele, a pośród najbardziej charakterystycznych elementów: niebywały klimat, ciekawy wątek fabularny oraz ogromną swobodę. Niestety z drugiej strony wiele szumnie reklamowanych aspektów projektu nie trafiło do jego finalnej wersji, wzbudzając lekki zawód. Sukces Stalkera był jednak na tyle duży, że GSC zdecydowało się stworzyć kontynuację, a dokładniej mówiąc prequel, opowiadający wydarzenia, które miały miejsce przed ukazanymi w podstawce. Choć intencje producent miał zacne, wyszło nie do końca tak, jak oczekiwaliśmy. Fabuła nadal była intrygująca, a klimat gęsty niczym śmietana. Jednakowoż, szybko na jaw poczęły wychodzić przeróżne błędy i niedociągnięcia, które winny zostać wyeliminowane przed publikacją produktu. Największym problemem okazała się monotonia losowo generowanych misji oraz pustki wirtualnego Czarnobyla. Na dłuższą metę po prostu nie było co robić, a zadania w stylu: idź z A do B i zabij X potworów działały lepiej niż tabletki nasenne. Świadome niechęci graczy GSC, zasiadło do deski kreślarskiej z chęcią ponownego nakreślenia głównych zasad napędzających rozgrywkę w serii S.T.A.L.K.E.R.. Rezultatem ich pracy jest kolejna, znacznie lepsza od pozostałych odsłona sagi, zatytułowana Zew Prypeci.



Na początku zabawy poznajemy w skrócie historię, która miały miejsce wcześniej. Dowiadujemy się o wybuchach w Czarnobylu, o roli niejakiego Strieloka oraz jak zakończył się pierwowzór, którego wątek Zew Prypeci kontynuuje. Głównym bohaterem gry jest major Degtyarev, pracujący dla Ukraińskiej Agencji Ochrony. Zostaje on wysłany do Zony, w okolice tytułowej Prypeci, w celu zbadania przyczyn niepowodzenia tajnej akcji, określonej kryptonimem Fairway. Podczas jej realizacji rozbiło się bowiem kilka śmigłowców z przedstawicielami agencji na pokładzie. Nie wiadomo co było przyczyną katastrofy i jak do niej doszło. Nie jest to jedyne pytanie na jakie będziemy szukać odpowiedzi. Wątek fabularny bardzo szybko nabiera tempa. Błyskawicznie rodzą się kolejne wątpliwości i nieścisłości, których rozwikłaniem zajmie się Degtyarev.


Screeny z S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosSheva24   @   08:43, 07.12.2009
Osobiście nie jestem jakimś funboyem serii STALKER, ale Cień Czarnobyla kupiłem i przeszedłem z przyjemnością. Czyste Niebo też miałem już od jakiegoś czasu zakupione i w piątek postanowiłem zacząć grać. W weekend zleciało mi jakieś 7-8h przy tej grze i mimo wielu niedogodności gram sobie dalej. Zacząłem grać głównie dlatego, żeby wczuć się klimat przed grą w Call of Pripyat. Gierkę właściwie tylko odpaliłem i chwilę się porozglądałem. Fajnie pociągnęli dalej fabułę gry i na pierwszy rzut oka klimat Czarnobyla nadal żyje. Liczę na kilkanaście godzinek przyjemnej zabawy przy tej grze. Napiszę coś więcej jak przejdę.
0 kudosadzik221993   @   18:14, 18.12.2009
nie jest to oszałamiająca gra grałem w poprzednie 2 odsłony i te gry są w bardzo dużym stopniu podobne do siebie nie za wiele z grafy sie zmieniło i ogólnie mało zmian fajna gra
0 kudosFox46   @   22:40, 18.12.2009
Niskie Wymagania Sprzętowe klimat ten sam wciąż dobra gra i oto chodzi fajna cześć grałem tylko w Pierwszą i teraz w Zew Prypeci dobra gra
0 kudosradziu1980   @   12:48, 30.12.2009
S.T.A.L.K.E.R.: Call of Pripyat może i jest powieleniem poprzednich części, ale mają one swój specyficzny klimat.Mnie osobiście się podoba
0 kudosmichalo126   @   13:15, 01.01.2010
Gra czaruje swoim klimatem oraz grywalnością.
Obowiązkowa dla każdego fana serii.
0 kudosmichalo126   @   12:22, 02.01.2010
Dla mnie 10/10 ponieważ jestem fanem takich gier.
0 kudosGRACZ1996   @   15:52, 14.05.2010
Wielkie 10/10 i nie mam nic do dodania
0 kudosBarbiekiller   @   10:53, 20.01.2013
Autor zapomniał o trybie Freeplay, przedłużającym grę praktycznie do oporu. Ogromne wrażenie wywarła na mnie muzyka i środowisko ogólnie. Mapy wydają się mniejsze niż w cieniu czarnobyla ( i brakuje elektrowni...) ale za to są o wiele bardziej szczegółowe; gram aktualnie na freeplayu. Znalazłem w sieci szczegółowe plany lokacji i trzymając się nich próbuję odkryć każdy zakątek. Gram już ładnych parę godzin i zwiedziłem może trochę ponad połowę tego, czego nie zwiedziłem grając wcześniej...na pierwszej lokacji z trzech!
Autor zapomniał napisać, że pogoda w zonie jest zmienna. Raz mamy piękną pogodę, a za chwilę rozpętuje się burza.
Kolejna rzecz- a emisje? Przecież nadają one grze swój unikalny klimat i charakter. Swoista burza radioaktywna nadaje ton życiu zony (po emisji zmieniają się ilości artefaktów, ich rodzaje...).
A, no właśnie- artefakty. Z tego mamy pieniądze...między innymi.
Zabrakło wzmianki o porach dnia i nocy. Grając możemy zaobserwować, jak niebo zmienia się z czasem. Od porannego brzasku, przez popołudniowych niebo i wieczór, po ciemną jak... Noc. Wadą tutaj może być to, że słońce wschodzi i zachodzi w tym samym miejscu....
Noc również jest istotnym elementem. Wtedy możemy poczuć dreszczyk, bo większość groźnych mutantów wychodzi właśnie w osłonie nocy. Na dodatek dźwięki natury nieźle podkreślają klimat.
Jak dla mnie gra świetna i wciągająca. Ma parę drobnych błędów, ale są one mało zauważalne.
0 kudosmikhail01   @   13:02, 31.01.2013
Błędy na stałe wpisały się w tą serię. Mnie osobiście bardzo podobają się efekty świetlne i pogodowe, mają duży wpływ na budowanie klimatu. Bardzo lubię zwiedzać zone nocą, jest najlepsza atmosfera. Trochę mi się końcówka nie podobał, zbyt gwałtownie się kończy. Tryb freeplay też mi nie pasuje, takie chodzenie i zwiedzanie bez wyznaczonego celu to według mnie sztuka dla sztuki, nie mam tez czasu na taką zabawę.
0 kudosJackieR3   @   16:05, 31.01.2013
Cytat: mikhail01
Tryb freeplay też mi nie pasuje, takie chodzenie i zwiedzanie bez wyznaczonego celu to według mnie sztuka dla sztuki, nie mam tez czasu na taką zabawę.
Zgadzam się w 100 procentach.Po cholerę to.Koniec gry to koniec gry.Koniec opowieści.Ja też nie mam czasu żeby to sztucznie przedłużać.
Dodaj Odpowiedź