Anthem - wrażenia z gry na GeForce RTX 2080 Ti z odpalonym DLSS


bigboy177 @ 12:23 22.04.2019
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!

Ray tracing oraz DLSS to najwyższa jakość obrazu w grach. To nadal jednak dość kosztowna opcja.

Mimo że Anthem nie okazało się tak dopracowanym projektem, jak można było sobie tego życzyć, nie ulega wątpliwości, że studio BioWare przygotowało jedną z najlepiej wyglądających gier ostatnich lat. Na pochwałę zasługiwały zarówno ogólna prezencja przedsięwzięcia, jak i jego optymalizacja (wymagania), albowiem mimo mnóstwa dynamicznych efektów specjalnych na ekranie całość działała bardzo sprawnie, nawet na komputerach okupujących średnią półkę cenową. Prawdziwą gratkę twórcy przygotowali jednak dla posiadaczy maszyn najpotężniejszych.

W komputerach zaliczających się do tej kategorii znaleźć można wiele podzespołów bazowych, a wśród nich powinien być - bez dwóch zdań – najnowszy układ graficzny firmy NVIDIA, czyli przedstawiciel serii kart GeForce RTX. W naszym przypadku mówimy o GeForce RTX 2080 Ti, który otrzymaliśmy całkiem niedawno do testów. Jednym z pierwszych tytułów, jaki na urządzeniu odpaliliśmy było właśnie nowe przedsięwzięcie studia BioWare, Anthem. Na potrzeby projektu udostępniono przed kilkoma tygodniami aktualizację wprowadzającą wsparcie dla technologii ray tracingu oraz DLSS, czyli rozwiązania, które istotnie poprawia jakość oraz wydajność generowanego obrazu w wykorzystujących go tytułach. Czy to tylko teoria czy znajduje odzwierciedlenie w rzeczywistości? Właśnie to postanowiliśmy sprawdzić.

Ray tracing nie jest nową technologią, ale od lat brakowało na rynku układów graficznych, które byłyby sobie w stanie z nią poradzić. Chodzi po prostu o to, że przetwarzanie obrazu z jej wykorzystaniem wymaga ogromnej mocy obliczeniowej. Silnik graficzny działający z jej wykorzystaniem nie stosuje sztuczek mających naśladować zachowanie promieni światła, generujących cienie i odbicia. Zamiast tego czynione są prawdziwe obliczenia na zachowaniu tychże promieni, a w rezultacie dostajemy wirtualny obraz możliwie jak najbardziej przypominający to, co widzą nasze oczy, kiedy poruszamy się w prawdziwym świecie.

Jedną z najważniejszych nowości wprowadzanych za sprawą serii kart GeForce RTX są rdzenie Tensor zajmujące się właśnie ray tracingiem oraz przetwarzaniem obrazu z wykorzystaniem DLSS. Więcej na ten temat pisaliśmy w poprzednim artykule, a tutaj jedynie napomknę, że DLSS to technika wygładzania krawędzi poprawiająca zarówno jakość poszczególnych klatek obrazu, jak i wydajność w samej grze. Różnica przed i po włączeniu DLSS może sięgać nawet kilkudziesięciu klatek na sekundę, a zatem jest zauważalna i nie jest jedynie teorią. Właśnie z tego względu wsparcie dla DLSS pod koniec marca pojawiło się w Anthem.

Dzięki temu, że dodano je do gry możliwe stało się odpalenie Anthem w rozdzielczości 4K oraz w najwyższych możliwych detalach. Ray tracing pokazuje często niewidoczne detale, a obraz dzięki DLSS jest wręcz fantastycznie ostry. Potężne serwery firmy NVIDIA przygotowały dla DLSS odpowiednie algorytmy, dzięki czemu wygładzanie krawędzi nie powoduje żadnych przekłamań, a jakość obserwowanych na ekranie modeli postaci, tudzież wystroju świata jest niezrównana. Niełatwo opisać słowami to, jak mocno całość się zmieniła albowiem czegoś podobnego wcześniej nie było. Jeśli miałbym to jednak do czegoś porównać, to powiedziałbym, że przeskok technologiczny jest tak duży jak w przypadku porównania gry bez włączonego wygładzania krawędzi oraz opcją tą odpaloną. Wszystko nie dość, że jest pięknie wygładzone, jest jednocześnie ostre jak żyleta.

Jakby tego było mało, DLSS zwiększa wydajność Anthem o kilkadziesiąt procent. Kiedy nowe dzieło BioWare odpalałem bez DLSS, miałem na najwyższych detalach oraz w rozdzielczości 4K w granicach 45 klatek na sekundę. Włączenie DLSS spowodowało błyskawiczny skok wydajności do około 57 ramek. Nie we wszystkich grach te dodatkowe klatki będą istotne, ale w przypadku shooterów, tudzież reprezentantów innych gatunków nastawionych na akcję, stanowić mogą element decydujący o wygranej lub porażce. Najważniejsze w tym przypadku jest to, że wzrost wydajności idzie w parze ze skokiem jakości oprawy wizualnej.

Podsumowując, NVIDIA po raz kolejny pokazuje, że ray tracing dostarcza obraz wyższej jakości w stosunku do tradycyjnego renderingu. Jeśli zatem chcecie cieszyć oczy wyśmienitą, możliwie jak najlepszą, oprawą wizualną w grach, a budżetu na komputer nie macie jakoś szczególnie ograniczonego, zainwestujcie w układ z serii GeForce RTX (np. za sprawą sklepu X-KOM). W sieci wiele jest materiałów ukazujących zalety ray tracingu w różnych grach (w tym między innymi we wspaniale wyglądających Metro Exodus oraz Shadow of the Tomb Raider), a kolejne projekty robiące użytek z pełni możliwości nowych układów NVIDII debiutować będą na rynku regularnie. Różnice w podrasowanych obszarach (oświetleniu, cieniach, wygładzaniu krawędzi itd.) dostrzec można gołym okiem, czego Anthem jest świetnym przykładem.

Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?