Gramy dalej w Minecraft: Story Mode - Jesse otrzyma dodatkowe przygody


Materdea @ 09:24 13.04.2016
Mateusz "Materdea" Trochonowicz
Wielbiciel literatury przez małe p, gier przez duże G, a także muzyki (tu już bez wyróżnień). Do tego klasyczna męska elegancja, savouir-vivre i szeroko pojęta estetyka.

Mimo wydania piątego epizodu Minecraft: Story Mode, Telltale Games zapowiedziało dodatkowe 3 odcinki, które zostaną wydane w formie osobnego pakietu. DLC jednak będzie pełnowymiarową kontynuacją historii Jessego i Nowego Zakonu Kamienia, więc postanowiliśmy się wstrzymać z ostateczną oceną.

Telltale Games nie jest już typowym „twórcą gier wideo”, a powoli przekształca się w wytwórnię – i to nie gier, a prawdopodobnie „filmo-gier”. Jednym z ich ostatnich dzieci jest fabularny tryb do Minecrafta, jak szumnie można przeczytać na wszelkiej maści forach dyskusyjnych. Choć Telltale oparło Story Mode na uniwersum wykreowanym przez szwedzkie studio Mojang, to nie może być ono nazywane modem lub dodatkiem doń – to zupełnie osobna produkcja, zawierająca przede wszystkich historię. No i charakterystyczny sznyt rozgrywki, z którego znany jest ten deweloper.

Adventure Pass to przepustka do VI, VII i VIII epizodu Minecraft: Story Mode. Na wszystkich platformach sprzętowych kosztuje 60 złotych.

29 marca zadebiutował ostatni – zdawałoby się – piąty odcinek gry. Wszystko byłoby na swoim miejscu, gdyby nie fakt, że wraz z końcem marca Telltale zapowiedziało dodatkowe 3 epizody dedykowane historii Jessego i Nowego Zakonu Kamienia. Dopóki nie udało mi się ujrzeć napisów końcowych „finałowego” odcinka, myślałem, że VI, VII i VIII będą pobocznymi historiami, że każdy zamknie się w jednym fragmencie. Właśnie ujrzałem napisy końcowe „piątki” i poczułem radość.

Nie dość, że zostałem uraczony intrygującym cliffhangerem, to później dotarło do mnie jedno – że czekają na mnie dodatkowe godziny zabawy! Kto miał przyjemność skończyć IV epizod Minecraft: Story Mode ten powinien wiedzieć, jak potoczyły się losy grupy przyjaciół w walce z tajemniczym zjawiskiem zwanym „Wither Storm”. W ostatecznym rozrachunku swoistym epilogiem miał zostać właśnie ten kanoniczny odcinek V, lecz plany projektantów były inne. Finalnie okazuje się on wstępem dla dopiero co ogłoszonych dodatków.

Co zatem otrzymujemy w ramach podstawowego pakietu tworzącego „fabularnego Minecrafta”? Przezabawną, nieco baśniową, ale przede wszystkim zgrabnie napisaną opowieść paczki przyjaciół. Losy od zera do bohatera w Story Mode nabrały dosłownego znaczenia. Przeplatają się tutaj wątki zarówno komediowe, jak i te nieco smutniejsze – dzięki Bogu, pominięto element klasycznego romansu, bo w klockowym designie nie zdzierżyłbym tej katastrofy. Mimo wszystko postacie zaprezentowane przez scenarzystów nie odrzucają, są całkiem przyjemne w „odbiorze”, lecz do bólu sztampowe – kumple Jessego to archetypy klasycznych postaw znanych chociażby z kinematografii (niezbyt rozgarniętego mięśniaka, inteligentnej pani inżynier etc.).

W temacie rozgrywki wciąż oglądamy ten sam schemat, prezentowany przez Telltale Games od zawsze. Minecraft: Story Mode stawia przede wszystkim na fabułę, wybory moralne (tutaj nieco bardziej – mam wrażenie – iluzoryczne) oraz wszelkie inne doznania, które nijak mają się do gameplay'u. Oczywiście elementy zręcznościowe to ważna część tej gry, choć wciąż sprowadzają się do najprostszej formuły QTE lub jej podobnej. Mając jednak na uwadze, że poruszamy się w uniwersum szwedzkiego studia Mojang, możemy przenosić w ekwipunku niektóre – z góry założone – przedmioty, a także tworzyć z nich inne, do czego służą stoły do craftingu. Dodatkowo czasami jesteśmy w stanie trafić na sekwencje, w którym walczymy z zastępami creeperów, szkieletów czy pająków.

Tytuł ten doskonale pokazuje, że po wszelkich „serialowych” seriach, Telltale wreszcie poczuło wiatr w żaglach. Choć osobiście uważam, że Tales from the Borderlands były o wiele lepsze w tej materii (zdecydowanie bardziej charakterne), to mimo wszystko zdaję sobie sprawę, że Minecraft ma zamiar trafić do nieco innej grupy odbiorców. Koniec końców jednak bawiłem się niemal tak dobrze, jak przy wspomnianym Borderlands. A z wypiekami na twarzy czekam na rozszerzenie przygody Nowego Zakonu Kamienia w dopiero zapowiedzianych bonusowych epizodach!

Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?