RetroStrefa - Thief: Deadly Shadows - 20-lecie Złodzieja


zubal22 @ 23:01 04.06.2024
Filip "zubal22" Sudoł
Burza psia krew.

Thief to seria dość zapomniana, ale nie znaczy to wcale, że jest nie warta odświeżenia. Na 20-lecie Thief Deadly Shadows przypominamy sobie przygody Garretta i sprawdzamy jak wypadają w 2024 roku.

Seria Thief jest już nieco zapomniana wśród graczy, a ostatnia odsłona tej marki - nosząca dumną nazwę Thief właśnie - okazała się stosunkowo niezłym rebootem. Niestety tylko niezłym i ostatecznie produkcja nie zdołała zawojować rynku, jak oczekiwał wydawca. Lata lecą, a na powrót Garreta raczej nie ma co w najbliższym czasie liczyć. Pozostają nam zatem jedynie wspominki z tego niegdyś znanego i poważanego cyklu skradanek, a mamy ku temu niezłą okazję. 

Mija już 20 lat od kiedy na rynku zadebiutowała prawdopodobnie najlepsza gra w serii, tj. Thief: Deadly Shadows. Z racji na posuchę w gatunku skradanek oraz mniej liniowych produkcji, które oddają graczowi mnóstwo wolności - warto się przyjrzeć Zabójczym Cieniom i sprawdzić, jak się uchowały przed zębem czasu. Oto nasza RetroStrefa z gry Thief: Deadly Shadows – zapraszam do lektury!

W skórze Złodzieja


Za stworzenie Thief: Deadly Shadows odpowiedzialne było studio Ion Storm Austin, które znane jest również z prac nad oryginalnym Deus Ex. Mowa tutaj zatem o prawdziwych specjalistach w swej dziedzinie i chociaż ich historia zasługuje na oddzielną rubrykę, to może o tym pomówimy innym razem.

Wracając do meritum, Thief: Deadly Shadows zadebiutowało w roku 2004 i stanowiło ambitny projekt, który miał robić to co poprzednie odsłony, ale lepiej oraz oferować większą zawartość. Wcielamy się tu w złodzieja o imieniu Garrett, którego celem jest uratowanie rodzinnego miasta oraz mieszkańców przy użyciu metody rabunkowej oraz stosowania skrytobójstw. Wspomniane tu miasto z kolei ocieka mrocznym klimatem, gdzie steampunk miesza się ze stylem gotyckim. Jeśli macie skojarzenia z Dishonored to radzę je jednak porzucić, bo jest to gra nieco innego rodzaju - bez nadnaturalnych zdolności oraz nadludzkich umiejętności w walce bezpośredniej. Rozgrywka stawia na coś zupełnie innego.

W trakcie zabawy przemierzać będziemy otwarty świat oraz dzielnice miasta, gdzie spotkamy różne postacie i wykonamy zadania poboczne, a także poznamy kolejne rozdziały fabuły. Przed misją przygotowujemy swój ekwipunek mając do dyspozycji wytrychy, strzałki, bomby, noże, itp. Ich zastosowanie ma z kolei sens, bo świat mimo otwartej struktury oferuje sporą dawkę interaktywności oraz wiele okazji do skorzystania z wyposażenia dla odwrócenia uwagi wrogów lub przedostania się w niedostępne normalnie miejsce.

Gra się świetnie, ale nie bez zarzutów


Thief: Deadly Shadows daje radę również w 2024 roku. Grafika zestarzała się i to mocno, ale klimat jest znakomity. Szczególnie dobrą robotę robi tu dźwięk, który, pomijając kiepsko brzmiące obecnie dialogi, nadal jest subtelny, uderza lekko w horror oraz stanowi kluczową mechanikę w trakcie głównego fragmentu zabawy - skradania.

Skradanie, szperanie po kątach, odkrywanie ścieżek i unikanie strażników to główne danie, jakie oferuje Thief i mimo lat na karku wszystko to nadal sprawia frajdę. Osobiście bawiłem się bardzo dobrze wchodząc w buty Garretta, bo rdzeń zabawy jest tu świetny. Wykorzystywanie otoczenia, oszukiwanie i zmylanie wrogów w drodze do celu, pozostawanie w cieniu - działa to znakomicie.

Duża w tym zasługa AI oponentów, które sprawuje się naprawdę nieźle także dzisiaj. Przeciwnicy sprawnie reagują na nasze działania oraz wydawane przez nas dźwięki. Potrafią nas przyuważyć, jeśli dobrze nie schowamy się w cieniu. Wymusza to na graczu ostrożność, bo w bezpośredniej walce zbyt dużych szans nie mamy. Garrett ma się przekradać i ewentualnie eliminować oponentów po cichu oraz wyłącznie w razie potrzeby. I w tej konwencji działa to fantastycznie, bo to produkcja o złodzieju, ale z zasadami i motywacją. Nadrzędnym celem w końcu jest uratowanie miasta i jego mieszkańców przed spełnieniem się pewnej starożytnej przepowiedni. Motyw może niezbyt oryginalny, ale pasuje protagoniście oraz kreuje go na ciekawą postać.

Mógłbym wychwalać Thiefa pod niebiosa, bo faktycznie jest za co i gra się w niego świetnie mimo tych 20 lat na karku, ale jedna rzecz może bardzo mocno przekreślić wszelką radość z rozgrywki - bugi. Liczba i częstotliwość występowania błędów jest tu niewiarygodna. Grałem w wersję Steamową z odpalonym patchem Sneaky Update, by odpalić grę w trybie 16:9 i w rozdzielczości 1440p. Problemów graficznych raczej nie doświadczyłem, natomiast bugów jest co nie miara. Błędy przy kolizjach obiektów; Garrett latający w powietrzu, jeśli źle się na coś wespnie; NPC-e blokujący się o drzwi, ściany i inne elementy otoczenia; NPC-e okazjonalnie głupiejący; algorytmy AI nieodczytujące poprawnie tego, jak mają zareagować na działania gracza; czy rzadkie, ale pojawiające się problemy z fizyką obiektów. To tylko niektóre przykłady, ale są one dość częste, łatwo je wywołać i potrafią nieźle zdenerwować. W produkcji skupiającej się na przemykaniu między wrogami tego typu niedociągnięcia skutecznie potrafią zniechęcić, a najgorsze, że patche również ich nie eliminują. Jeśli chcecie zagrać, zdecydowanie polecam, szczególnie ze wspomnianym już patchem Sneaky Update, ale warto pamiętać o częstym zapisywaniu postępów.

Podsumowanie


Brakuje w ostatnich czasach gier takich, jak Thief. Świetne systemy, w miarę realistyczne podejście do rozgrywki i wyposażenia, skradanie się w cieniach, unikanie hałasu i przyciągania uwagi, mylenie wrogów i wyszukiwanie ścieżek oraz szeroki wachlarz możliwości wykonania misji dają mnóstwo satysfakcji. Jeśli zatęskniliście za skradankami i mocno odczuliście ich deficyt w ostatnich latach,  to warto dać szansę Złodziejowi. Po 20 latach od premiery wciąż jest to gra godna Waszej uwagi i to pomimo błędów oraz przestarzałej grafiki. To dobrze trzymający się klasyk gatunku, z którym godnie konkurować mogą chyba tylko serie Deus Ex oraz Dishonored. Niestety, nieprędko raczej ujrzymy kontynuację którejkolwiek z wymienionych marek, nad czym bardzo ubolewam.

Sprawdź także:

Thief: Deadly Shadows

Premiera: 25 maja 2004
PC, XBOX

Thief: Deadly Shadows to trzecia z kolei gra opowiadająca o losach mistrza złodziejów - Garretta. Ponownie trafia on w sam środek niezłej zadymy, a wszystko za sprawą wyk...

Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
1 kudospetrucci109   @   15:40, 05.06.2024
Bugów nie pamiętam ale pamiętam, że ta gra miała niesamowity klimat.
0 kudosBarbarella.   @   16:54, 05.06.2024
Ja też nie kojarzę tej gry z bugami, może moja wersja z CDAction była spaczowana przez Smugglera. Zadziorny A klimat miała faktycznie fajny, późniejszy reboot nie zrobił już na mnie takiego wrażenia. Próbowałam też wcześniejszych części, specjalnie kupiłam całą Trylogię ale odbiłam się od nich.
0 kudosthiefi   @   22:09, 13.06.2024
Najlepsza część, mimo, że wychowałem się na jedynce i dwójce.
Szkoda, że sieria "się skończyła", nawet "czwórka"wciąż była dobra.
Gra dla cierpliwych ludzi.
0 kudosGuilder   @   23:24, 13.06.2024
W reboot nie grałem, ale stara trylogia, której zwieńczeniem jest wspominane tu "Deadly Shadows", była wspaniała. Przy czym trójka akurat podobała mi się najmniej. W pierwszych dwóch częściach mieliśmy osobne poziomy na każdą misję, tutaj zaś moim zdaniem przekombinowano, bo wszystko działo się w ramach jednej sporej mapy, na której z biegiem gry odblokowywaliśmy nowe przejścia do kolejnych sektorów. Oryginalne, ale wolałem te pieczołowicie przygotowywane lokacje z "The Dark Project" i "The Metal Age".
Co nie znaczy, że ta część była słaba, co to to nie. A Shalebridge Cradle, przedostatnia lokacja, wywarła na graczach kolosalne wrażenie i jest chyba najbardziej ikoniczna z całej serii. Dość powiedzieć że gdzieś w odmętach Internetu swego czasu czytałem recenzję na 10 stron tylko o tej misji. No ale fakt, z pełnymi portkami się ją przechodziło, tak jak niemal równie słynną "Return to the Cathedral" z jedynki.
Bugów nie uświadczyłem, ale grałem lata temu, albo na Windows 7 albo wręcz XP. Może to też ma częściowo wpływ na ich liczbę u Ciebie, Zubal?
Tak czy inaczej, jeżeli komuś nie przeszkadza archaiczna grafika, warto sięgnąć po wszystkie trzy tytuły. A jeśli ktoś lubi skradanki, to jest to wręcz obowiązek.
0 kudosBarbarella.   @   23:32, 13.06.2024
Cytat: Guilder
Tak czy inaczej, jeżeli komuś nie przeszkadza archaiczna grafika,

No jak próbowałam w "The Dark Project" zagrać, stanęłam tuż przed jakąś ścianą i zobaczyłam te piksele......... Nie mam jakiegoś hopla na punkcie grafiki ale to mnie jednak zniechęciło. Zawstydzony
1 kudospetrucci109   @   08:54, 14.06.2024
Cytat: Barbarella.
Cytat: Guilder
Tak czy inaczej, jeżeli komuś nie przeszkadza archaiczna grafika,

No jak próbowałam w "The Dark Project" zagrać, stanęłam tuż przed jakąś ścianą i zobaczyłam te piksele......... Nie mam jakiegoś hopla na punkcie grafiki ale to mnie jednak zniechęciło. Zawstydzony
Pewnie zrobiliby remake ale gra już za stara. Gdyby miała rok to miałoby to sens ;P
Dodaj Odpowiedź