Mikrotransakcje - pomoc, czy przekleństwo?


bigboy177 @ 11:41 08.04.2022
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!

Wydawcy i deweloperzy gier próbują nas przekonywać, że mikrotransakcje to dobra rzecz. Czasem może faktycznie tak być, ale często stanowią one utrudnienie.

Nie wiem czym to idzie, ale twórcy i wydawcy gier czasem robią wrażenie wyjętych z rzeczywistości. Gdy ktoś kupuje produkt za – często – niemałą kwotę, nie spodziewa się tego, że w gdzieś w czeluściach kodu znajdą się opiewające na spore sumki pieniędzy mikrotransakcje. Często mówimy tu oczywiście o wyśmienitych grach, dopracowanych pod prawie każdym względem, a jednocześnie nieprzemyślanych, jeśli chodzi o mikrotransakcje. Nieprzemyślanych, bo sami twórcy problem wcześniej czy później dostrzegają i postanawiają go wyeliminować.

Gry wideo – i nie tylko wideo – nie są już prostą rozrywką, to często prawdziwe dzieła sztuki (choć nie zawsze), w których nie chodzi już tylko o to, by po prostu przez chwilę się pobawić. Ich twórcom zależy na tym, byśmy jak najbardziej się zaangażowali, a w efekcie oferują nam rozmaite kody i bonusy, organizują specjalne wydarzenia i zachęcają promocjami – coś podobnego znajdziecie np. tutaj: https://bonusowykod.com/total-casino/. W wirtualnej rozrywce nie chodzi już tylko o samo granie. Bawimy się, kolekcjonujemy, zdobywamy nowe informacje itd. Gry potrafią rozwijać, a twórcy wiedzą, że wszystkie emocje, jakie towarzyszą zabawie są w stanie wykorzystać. W przypadku wielu tytułów z premedytacją zachęcani jesteśmy do rozmaitego kolekcjonowania.

Zbieractwo nie jest łatwe do opanowania – twórcy i wydawcy gier są tego świadomi i dlatego w coraz większej liczbie dostępnych na rynku projektów znaleźć możemy np. dodatkowe skórki do broni, bonusowych bohaterów, nowe stroje, stylizowane na różne uniwersa wyposażenie i znacznie więcej. Świetnym impulsem aktywującym zbieractwo okazują się też samochody. Wiele dodatkowych drobnostek jesteśmy w stanie oczywiście zdobyć na własną rękę, nie inwestując ani złotówki. Często jest to jednak bardzo żmudny i czasochłonny proces, o czym twórcy i wydawcy wiedzą. Wykorzystują po prostu to, że nie wszyscy mają czas na to, by godzinami ślęczeć przed komputerem lub konsolą, a nie chcą być gorsi od znajomych, czy to prawdziwych, czy wirtualnych.

W tym miejscu wkraczają właśnie mokrotransakcje (a ostatnio coraz popularniejsze tokeny NFT). Deweloperzy często tłumaczą się z ich aplikacji właśnie brakiem czasu graczy. Mikrotransakcje mają stanowić alternatywę dla grindowania, tudzież bardziej naturalnego procesu brnięcia do przodu. Jeśli nie chcemy spędzić kilku godzin na gromadzeniu pieniędzy, by kupić coś, co przyciągnęło naszą uwagę, możemy to zrobić, poświęcając co nieco z portfela. Możemy w ten sposób po prostu kupić interesujący nas przedmiot i natychmiast się z niego cieszyć.

Mikrotransakcje potrafią być tutaj prawdziwym zbawieniem – faktycznie często jest tak, że czas nas mocno ogranicza, a mimo wszystko chcemy mieć nowy hełm, nowy samochód, czy wyczesaną skórkę dla broni. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy za wspomniane wirtualne dobra musimy słono zapłacić. Ile powinien kosztować zlepek pikseli? Dlaczego ceny niektórych drobnostek są mocno wygórowane, a inne da się kupić za „grosze”. Niełatwo usprawiedliwić wydanie kilkudziesięciu złotych na wirtualną czapkę, albo podobnej sumy na nową kolorystykę broni. Niełatwo znaleźć złoty środek, jeśli w ogóle o czymś takim możemy mówić.

Wirtualne „bzdety” potrafią kosztować dużo. Twórcy – w swojej niewiedzy(?) – są w stanie mocno wywindować ceny, poniekąd testując graczy. Często jest później tak, że następuje znacząca redukcja, a po niej rozmaite przeceny oraz promocje. Szkoda natomiast, że od razu się tego nie organizuje tak, by nie przesadzać. Mam nadzieję, że większy nacisk na gry-usługi, który można dostrzec w ostatnim czasie, sprawi iż twórcy wreszcie ogarną temat i nie będziemy płacić najpierw kilkaset złotych za grę, a potem co najmniej drugie tyle za pojedynczą wirtualną pierdołę. Takie dojenie graczy wręcz nie przystoi.

Sprawdź także:
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?