Promocje to dobry sposób na gry-usługi?


bigboy177 @ 22:22 17.02.2022
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!

Gry usługi są ostatnio coraz popularniejsze. Wydawcy starają się mieć choć jedną taką produkcję w swoim portfolio, ale ich długa żywotność nie jest łatwa do osiągnięcia. Czy ciągłe aktualizacje oraz promocje to klucz do sukcesu?

Wydawcy gier od dłuższego czasu mówią o tym, że chcieliby maksymalnie wykorzystać żywotność swoich projektów. W przypadku tytułów nastawionych na jednego gracza, nie jest to zadanie łatwe, bo trzeba bezustannie dostarczać posiadaczom danego przedsięwzięcia nową zawartość. Nieco inaczej jest, gdy mówimy o projektach ukierunkowanych na współzawodnictwo, ewentualnie jakąś formę sieciowej kooperacji. Wówczas deweloperzy mają znacznie szersze pole do manewru, a w efekcie są w stanie sprawić, że będziemy się bawić dłużej i z większym zaangażowaniem.

Twórcy gier wykorzystują od jakiegoś czasu, albo próbują to robić, techniki stosowane od dawna m.in. przez bukmacherów. Zachęcając nas do zabawy rozmaitymi promocjami. Jeśli jesteśmy już w danych projekcie zarejestrowani, bombardują nas informacjami o nowych promocjach, darmowych trybach zabawy, aktualizacjach, specjalnych bonusach do punktów doświadczenia itd. W przypadku osób nowych, które jeszcze nie miały okazji w dane dzieło zagrać, pojawiają się hasła pokroju "odkryj kod promocyjny dla nowych graczy" oraz im podobne. Tego typu inicjatywy potrafią zachęcić potencjalnych zainteresowanych, szczególnie jeśli rozważają zabawę od jakiegoś czasu.

Rozmaite kody, sezony zawartości, darmowe weekendy itd. to techniki, które coraz częściej pojawiają się w naszej branży. Stosuje je Activision, Electronic Arts, Microsoft, Take-Two oraz wielu innych wydawców. W ten sposób powstają tzw. gry-usługi, czyli projekty, które nie będą ściągać graczy tylko w momencie premiery, ale także długo po niej. Dzięki bezustannym aktualizacjom, takie przedsięwzięcia, jak np. World of Tanks firmy Wargaming, mogą żyć przez długie lata. W miarę upływu czasu twórcy mogą je też dogłębnie aktualizować, zmieniając np. szatę graficzną oraz silnik i przystosowując je do możliwości aktualnie dostępnego sprzętu. Możliwości mają w zasadzie nieograniczone, a ponadto mogą bezustannie rozwijać społeczność oraz bazę użytkowników. Nie muszą tego robić co jakiś czas praktycznie od nowa, co nie jest oczywiście łatwe.

Większy nacisk na tryby online oraz długotrwałe doświadczenia nie oznaczają jednak tego, że w przyszłości zobaczymy wyłącznie gry-usługi. Sony planuje w najbliższych latach wypuścić na rynek kilka tego typu produkcji – o czym wspominaliśmy na naszych łamach przed kilkoma dniami – ale jednocześnie nie zamierza rezygnować z tego, w czym obecnie się specjalizuje, czyli projektów, w których kluczową rolę odgrywa narracja. Raczej nigdy nie dojdzie do sytuacji, w której na rynku zobaczymy wyłącznie gry-usługi, bo nigdy nie będzie tak, że zabraknie zainteresowanych tworami fabularnymi. Sieciowa kooperacja oraz rywalizacja także mogą opowiadać jakieś historie, nigdy nie będą to jednak opowieści tak kompleksowe i tak dobrze przedstawione, jak w grach fabularnych. To dwie różne, uzupełniające się kategorie i dlatego fani każdej mogą spać całkiem spokojnie.

Z ulgą mogą też odetchnąć deweloperzy, których kreatywność często tłamszona jest przez wydawców ograniczających się do jednej lub dwóch marek, eksploatowanych od wielu, wielu lat – jak np. Activision oraz Ubisoft, które wyspecjalizowały się – odpowiednio – w tworzeniu kolejnych części serii Call of Duty oraz Assassin’s Creed. Twórcy chcą czasem popuścić wodzę fantazji, przygotować coś interesującego i wyjątkowego, a wtedy nic nie sprawdza się lepiej, niż gry fabularne pokroju nadchodzącego Elden Ring tudzież Dragon Age IV. Wirtualny świat bez tego typu doświadczeń byłby mocno ograniczony, mdły i nieinteresujący – przynajmniej dla mnie – a w związku z tym każdy tego typu projekt przyjmuję z otwartymi rękoma, nawet jeśli finalnie nie spełnia wszystkich pokładanych w nim nadziei. Liczę na to, że w roku bieżącym i latach kolejnych czekają nas same miłe zaskoczenia!

Sprawdź także:
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?